kormoran
0
10/10
Walia, kormoran i śmierć

Są takie książki, które spadają na człowieka jak nagłe, niespodziewane wydarzenie. Zanim zrozumiesz co się stało, już jest po wszystkim. A ty zostajesz na długie godziny, dni, tygodnie z rozmyślaniem, analizowaniem, dekonstruowaniem. Taki jest “Kormoran” Stephena Gregory. Dość przypadkiem wpadła mi w ręce ta książka, wydana oryginalnie w 1986 roku, a po polsku osiem lat później. Na świecie Gregory jest znany jako autor gatunku zwanego horror fiction. Tylko niech nikogo nie zwiedzie ten “horror” – tutaj jest on używany w znaczeniu chyba pierwotnym, jako strach przed nieznanym, bliżej dzisiejszego znaczenia wyrazu “terror”, niż stada bezmózgich zombi albo innych pił mechanicznych. Za “Kormorana” Gregory dostał Somerset Maugham Award, w latach 90. BBC zrobiła na jej podstawie film, który wygrał dwie nagrody BAFTA Cymru. A w Polsce? Książka praktycznie nieznana, autor nieznany. Nie wiem dlaczego tak się stało, bo – obok oczywiście autorskich przymiotów literackich – olbrzymi ukłon należy się tłumaczce, Elżbiecie Petrajtis-O’Neill. Samą fabułę – nie zdradzając oczywiście smaczków, które są naprawdę mocne – można streścić w paru słowach. Zmęczone życiem nauczycielskie małżeństwo Anglików, z malutkim dzieckiem, dostaje w spadku od dalekiego krewnego piękny dom w Walii. Warunek jest jeden: muszą się opiekować kormoranem, którego spadkodawca uratował od pewnej śmierci. Co…

Demony w ludzkiej skórze?
Przeczytane / 01/07/2014

Znowu wybrałem się na wędrówkę z Tess Gerritsen, która obiecała mi dreszcze. Słowa dotrzymała. “The Mephisto Club” (po polsku wyszło jako “Klub Mefista”) to kolejna powieść Gerritsen, którą przeczytałem z narastającym zadziwieniem. W jak ciekawy sposób łączy ona gatunki, a wciąż znajduje miliony czytelników. Wydawać by się mogło, że bestseller powinien być dość precyzyjnie zdeklarowany gatunkowo, tak piszą ci, którzy sprzedają najwięcej książek na świecie. A w tej powieści mamy kryminał, horror i thriller. I co najważniejsze, nie gryzą się one między sobą, tylko stanowią klocki naprawdę ciekawej układanki. Do tego wszystkiego dołóżmy dosadny, konkretny, precyzyjny język autorki i mamy perełkę. Jak to u Gerritsen, dzielna pani detektyw Jane Rizzoli i pani doktor Maura Isles mają do rozwiązania kolejną sprawę. Tym razem bardzo krwistą i niejednoznaczną. Ofiarą jest młoda kobieta, której kończyny ? prawie wszystkie ? znaleziono w kilku pomieszczeniach jej domu. Całość dekoracji wieńczyły liczne symbole jednoznacznie kojarzące się z satanizmem. Im głębiej nasze panie zagłębiają się w sprawę, tym bardziej staje się ona zagadkowa. Morderca naprowadza je na ślad pewnej grupy osób, nazywanej Klubem Mefista. Jest to wyjątkowo potężna, choć nieliczna organizacja zajmująca się tropieniem aktywności… demonów. Wierzą oni, że Pismo Święte, apokryfy i pierwotne wierzenia opierają się…