W martwej ciszy 

Jestem już nieco zmęczony psychologizującymi kryminałami, które udają thrillery. Zabierałem się więc za debiut Marty Langowskiej z pewną rezerwą. I dobrze, bo to powieść, która potrzebuje dystansu, inaczej zbyt łatwo jest zatracić się w fabule. „W martwej ciszy” to świetnie napisana opowieść, z zaskakującym zakończeniem i intrygującą grą, w którą czytelnik daje się wciągnąć od pierwszych stron. 

Aż trudno uwierzyć, że jest to debiutancka powieść autorki, która dotychczas parała się krótkimi formami literackimi. Opowiadanie to dzisiaj chyba najtrudniejszy gatunek prozy: publikowane głównie w internecie muszą natychmiast zachwycić i zaintrygować czytelnika, który w innym przypadku bez wahania pójdzie dalej. Langowska przyłożyła do powieści te same wymogi i wyszło jej coś świetnego: historia, która nie pozwala na chwilę oddechu, choć przecież nie jest to powieść naszpikowana wydarzeniami i zwrotami akcji. 

Ogromnym plusem „W martwej ciszy” jest klimat. Naprawdę można poczuć zapach igliwia, usłyszeć plusk wody i odgłosy dzikich zwierząt za oknem. To z tych przyjemnych wrażeń, bo przecież nie tylko takie atrakcje zapewnia nam Marta Langowska. Niestety, niektóre obrazy zostały ze mną jeszcze długo po tym, jak odłożyłem książkę. 

Fabuła zapowiada się bardzo typowo: były policjant, przypadkowe postrzelenie kobiety, relacja między nimi, w tle przyjaciel, tajemnica umierającego ojca. Banał, prawda? Nie dajcie się zwieść – czekają na Was światy rzadko eksploatowane w literaturze, osadzone w świecie onirycznej przyrody, a finał może zwalić z nóg. 

Podobne wpisy

  • Baba z notesem na wojnie

    Przyznaję: nie czytałem tekstów Wiernikowskiej. Nie czytałem nigdy Wyborczej, nie słucham Zetki. Za to książkę „Widziałam” połknąłem błyskawicznie. Jest świetna. To tak naprawdę zbiór reportaży – lepszych i gorszych, pisanych na serio i takich od niechcenia. Łączy ich jedno: wojna. A tak naprawdę wcale nie wojna, a ludzie, którzy muszą żyć w ciągłym strachu i…

  • Medical fiction

    Jak zwykle u Tess Gerritsen są lekarze i zbrodniarze. Tym razem nie jest to nasza ulubiona para Jane Rizzoli i Maura Isles, ale cztery lata wcześniejsza (1997) heroina doktor Toby Harper. Co różni „Life support” od cyklu z Rizzoli? Niewiele, mamy ten sam rodzaj napięcia, tę samą dbałość o detal literacki i merytoryczny. Mam jednak…

  • Otoczone drutem miasto

    Żydowskie getto w środku Łodzi dla wielu uczestników tych koszmarnych wydarzeń wydawało się wybawieniem. Oto bowiem w morzu okropieństw, bezpardonowych rabunków, gwałtów, mordów powstaje miasto, w którym Żydzi sami będą się rządzić. Naprawdę wielu wierzyło, bądź przynajmniej usilnie starało się w to uwierzyć. Wydana w 2015 roku przez Instytut Pamięci Narodowej książka Adama Sitarka świetnie…

  • Plama na honorze wolnego świata

    Paperclip – tak Amerykanie nazwali supertajny projekt, który zakładał zapewnienie bezpieczeństwa nie tylko nazistowskim naukowcom, ale też niektórym zwykłym mordercom w mundurach, o ile ci drudzy zechcieli świadczyć swoje usługi dla CIA. Wiele lat zajęło amerykańskiemu społeczeństwo najpierw uświadomienie sobie, że tuż obok może spokojnie mieszkać faszystowski zbrodniarz, a jeszcze więcej czasu pochłonęło doprowadzenie niektórych…

  • |

    Potulice oskarżają

    W 1968 roku żyło jeszcze wielu naocznych świadków tego, co się działo za murami (a faktycznie – wałami) obozu w Potulicach. Niezmordowany Włodzimierz Jastrzębski (tym razem z Tadeuszem Jaszowskim) w książce „Potulice oskarżają” daje dowody niemieckich zbrodni ludobójstwa.  Ta niewielkich rozmiarów książka stanowi potężne oskarżenie. Na raptem stu stronach autorzy pokazali genezę zjawiska, jak to…

  • Kapitan Lingard i domek z kart

    Joseph Conrad rzadko portretował kobiety – w ?Ocalonych? mamy aż dwie mocnymi kreskami narysowane damskie postaci. A poza tym? To co zwykle: morze, mroczne historie i soczyste opowieści.  Król Morza – Tom Lingard – próbuje wzniecić rebelię, żeby odzyskać tron dla swoich przyjaciół, radży Hasima i jego ślicznej siostry. Przygotowane jest wszystko, od amunicji, do…