Wiatrołomy
Robert Małecki to jeden z najciekawszych pisarzy kryminałów. Laureat wielu nagród, ale przede wszystkim autor, którego ludzie lubią czytać, do którego czytelnicy się przywiązują emocjonalnie. Sięgnąłem po tę książkę ze względu na odniesienia lokalne: policjanci z Bydgoszczy, akcja dzieje się w Grudziądzu i po drugiej stronie Wisły. Rozumiem już chyba, dlaczego Małecki ma tak liczne grono fanów.

„Wiatrołomy” to opowieść o bydgoskim oddziale policji zwanym Archiwum X. Dwoje bohaterów, z których każde zmaga się ze swoimi demonami uzależnień, podejmuje się wyjaśnienia sprawy sprzed trzydziestu lat. Wtedy to zostało porwane malutkie dziecko. Lokalni gangsterzy domagali się później okupu, ale z różnych powodów nie doszło do szczęśliwego zakończenia. Przez ten cały czas nie wyjaśniono praktycznie żadnego aspektu sprawy. Kiedy Maria Herman i Olgierd Borewicz zaczynają drążyć temat, okazuje się, że przed laty postępowanie było prowadzone w bardzo niechlujny sposób. Aż trudno uwierzyć, że jedynym powodem była niekompetencja i korupcja policjantów.
Fabuła powieści jest dokładnie taka, jakiej oczekiwałbym od rasowego kryminału: czytelnik jest zaskakiwany, oszukiwany, wprowadzany na manowce i do samego końca nie może czuć się pewnie. Pod tym względem Małecki naprawdę robi świetną robotę. Wszystkie istotne wątki są w finale domknięte, jest elegancka ekspozycja na kontynuację powieści, jest wszystko jak należy.
A co będziemy pamiętali z „Wiatrołomów” po paru godzinach? Na pewno nie fabułę. Można powiedzieć, że to jest literatura rozrywkowa, więc wystarczą emocje podczas lektury. I rzeczywiście, w wielu tytułach z listy bestsellerów na tym można zakończyć wyliczanie zalet. U Małeckiego jest coś więcej, coś co go wyróżnia. Jest bowiem pewna prawda o świecie, która nie stanowiąc sedna powieści, zdecydowanie wpływa na jej wartość. Na długo w pamięci zostaną bowiem dwa modele traktowania własnego uzależnienia, dwie drogi, które wybierają nasi bohaterowie. Nie chcąc zdradzać szczegółów, zachęcam do sięgnięcia po „Wiatrołomy”.
Póki co w mojej podróży po polskim kryminale niewiele spotkałem tak oryginalnych powieści. Nie ma tutaj herosów i tytanów intelektu, bohaterami są zwykli ludzie, którzy walcząc ze złym światem, muszą przede wszystkim okiełznać własne demony. To mój pierwszy kontakt z Robertem Małeckim, ale solidnie się postaram, żeby nie był ostatnim.
Robert Małecki, Wiatrołomy, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2025
?
[Książka kupiona w bydgoskiej księgarni Gratka]