Mamroczenie o Bejrucie

Przyznam, że nie przepadam za tego typu pisaniem: uwielbiam soczysty reportaż, lubię porządną analizę historyczną, polityczną, jakąkolwiek. Czasem mam apetyt na autobiografię. Połączenie tych składników wydało się mimo wszystko nie tak straszne jak teoretycznie powinno. Da się to przeczytać w kilka godzin, może nawet i warto, ale na pewno nie jest to konieczne dla zrozumienia Bejrutu.bejrut-jest-gdzies-tam-w-iext36324836

Youssef Rakha jest egipskim dziennikarzem, który chciał zrozumieć Bejrut. Możemy prześledzić jego próby na kilkudziesięciu stronach „Bejrut jest gdzieś tam”. Wbrew temu co wydawca napisał na okładce, nie jest to „reporterska opowieść”, a bardziej jakiś introwertyczny, mocno fragmentaryczny strumień emocji wrażliwego redaktora pomieszany z twardymi faktami historycznymi. Osią opowieści miało być równolegle poczucie dramatycznej pustki tuż po koszmarnej wojnie domowej w Libanie i… wahania libido narratora. Czy to dobre połączenie? Każdy musi sam ocenić, dla mnie to wyszło co najmniej bez sensu, żeby nie powiedzieć więcej. Kiedyś, dawno temu, jeszcze na studiach wymyśliłem taki termin literacki: banalizm. Tutaj pasuje jak ulał. Natłok arabskich nazwisk, nazw, dat, tytułów przytłacza, ale nie oczarowuje – po prostu przytłacza. Jak głębokie są przemyślenia autora, niech świadczy taki, wybrany naprawdę przypadkowo, fragment:

Zalewa mnie prawdziwy smutek na myśl o tym, jak drogie jest życie w Bejrucie – zwykła taksówka kosztuje około pięciu dolarów. Wszyscy, których pytałem, mówili mi, że pracy nie wystarcza nawet dla samych Libańczyków, a Egipcjanom zezwala się jedynie na wykonywanie podrzędnych robót.
„Wstrętny kraj, wstrętny rząd” – bezwiednie mamroczę pod nosem.

I z tym bezwiednym mamroczeniem pod nosem mamy do czynienia praktycznie na wszystkich kartach tej książki.

Podobne wpisy

  • Ukojenie

    Łowisko z dala od cywilizacji. Piękna noc, pełnia. A rano okazuje się, że pięć osób nie żyje. Bez śladu ingerencji osób trzecich. Po prostu: pięć zawałów serca. Zwłoki mają zamknięte oczy, ułożone elegancko ręce. Tylko trudno uwierzyć w naturalne przyczyny, mimo że nie ma absolutnie żadnych dowodów na zabójstwo. Oprócz jednego: zniknął współwłaściciel łowiska. Kalina…

  • Nasi przyjaciele z Frolixa 8

    Kolejna z powieści Philipa Dicka, która ma w sobie tyle aktualności, że zapiera dech w piersiach.  Akcja dzieje się w przyszłości, kiedy na Ziemi żyją trzy gatunki człowieka: Starzy, czyli tacy jak my, standardowi ludzie, Nowi – o powiększonych przyspieszoną ewolucją mózgach i Niezwykli, posiadający dodatkowe umiejętności, takie jak choćby telepatia. Nowych i Niezwykłych jest…

  • Przed telewizorem. Wiersze lekkostrawne

    Bartłomiej Siwiec regularnie podnosi poprzeczkę. Każdy kolejny jego zbiór poezji wydaje się lepszy, dojrzalszy i literacko bardziej kompletny od poprzednich. Każdy też spotyka się z bardzo dobrym przyjęciem czytelników i krytyków, przynosi autorowi recenzje, wyróżnienia i nagrody. Siwiec przez lata wypracował własny, łatwo rozpoznawalny styl i konsekwentnie idzie swoją drogą, nie oglądając się przesadnie na…

  • Kiepścizna Ziemkiewicza

    Szanuję Rafała Ziemkiewicza zarówno jako pisarza („Pieprzony los kataryniarza” na długo zmienił moje widzenie polskiej SF), jak i publicystę („Polactwo” było doskonałą diagnozą naszego status quo). Tym większe rozczarowanie przyniosła mi lektura „Żywiny”. „Żywina” miała być powieścią, jakiej polska literatura po Okrągłym Stole się nie doczekała. Powieścią o „kisielu”, w którym kazali i każą pływać…

  • Nie mi oceniać zielone serca

    Dzisiaj mówi się o nich „arbuzy”. Z wierzchu zieloni, w środku czerwoni. Wtedy też tak było. Mimo wszystko jestem jak najdalszy od odejmowania chłopskim partyzantom zasług, czy podważania ich patriotyzmu. Rozumieli go inaczej, niż bliżsi mojemu sercu AKowcy, ale kto ma niby patent do decydowania, czyj patriotyzm jest partiotyczniejszy? A wtedy trzeba było decydować i…

  • |

    Profesor nadaje z obozu

    Profesor Krzysztof Dunin-Wąsowicz był jednym z najważniejszych polskich historyków. Spędził w pierwszym obozie koncentracyjnym położonym na polskiej ziemi na tyle dużo czasu, że po wojnie napisał książkę zatytułowaną po prostu „Stutthof”.  To sztandarowa pozycja dotycząca tego obozu. Miała kilka wydań, każde w olbrzymim nakładzie. I dobrze. Bo nie często mamy do czynienia z zawodowcem, historykiem, który…