Opowieści o rozpaczy i prawdzie

Uwielbiam Bukowskiego od kiedy przeczytałem pierwsze zdanie jakiejś jego powieści, to była chyba „Szmira”, dawno dawno temu. Bukowski jest jak „Dzień świra” – najpierw wydaje ci się, że to komedia, a chwilę później widzisz podszyty nerwowym śmiechem ciężki dramat o ludzkiej kondycji. Taki jest Charles Bukowski i taki jest zbiór opowiadań „Na południe od nigdzie. Zapiski żywcem pogrzebanego”.Na_poludnie_od_nigdzie-NOWA_RGB

Jak wszystkie opowieści Bukowskiego, także i w tych mamy ciągłą mieszankę rozpaczliwego picia, histerycznego seksu, bezsensownej przemocy. Ale to tylko kurtyna, za nią jest skryty człowiek, którego świat żywcem pogrzebał. Człowiek, który nie tyle nie umie, co nie ma najmniejszej ochoty respektować reguł rządzących społecznością. Szuka Absolutu mając świadomość, że go nie znajdzie. Więc pije, wdaje się w bójki, szuka ukojenia w seksie.

Następnego wieczoru siedziałem w barze między kobietą z jakąś szmatą na głowie a kobietą bez szmaty na głowie. Był to bar jak inne, nudny, niedoskonały, przesiąknięty rozpaczą i okrucieństwem, gówniany, biedny, a w męskim kiblu śmierdziało tak, że chciało się rzygać, i nie można się tam było wysrać, a co najwyżej wysikać, z trudem powstrzymując wymioty, odwracając głowę, szukając światła, modląc się, by żołądek wytrzymał jeszcze jeden wieczór.
Siedziałem tam jakieś trzy godziny, pijąc i stawiając drinki tej bez szmaty na głowie. Nie wyglądała źle: kosztowne buty, całkiem dobre nogi i krągła dupa. Była wprawdzie o krok od rozsypania się, ale ostatecznie to właśnie wtedy są one najbardziej seksowne, przynajmniej dla mnie. (…)
– Przez jakiś czas byłem agentem pewnego dżokeja. Dobry był z niego chłopak, ale złapali go, jak dwa razy wnosił szprycę dopingową dla konia, i zwolnili go. Trochę boksowałem, grałem na wyścigach, prowadziłem nawet kurzą fermę. Spędzałem tam całe noce, pilnując kur przed dzikimi psami ze wzgórz, ciężkie zajęcie, a potem pewnego dnia zostawiłem zapalone cygaro w kurniku. Spaliłem połowę kur i wszystkie dobre koguty. Później szukałem złota w Północnej Kalifornii, naganiałem klientów na plażowe imprezy, próbowałem grać na giełdzie i bawiłem się w pasera – nic się nie sprawdziło, jestem nieudacznikiem.

Bukowski. Charles Bukowski. Jeśli jakimś cudem ktoś jeszcze nie czytał, a chciałby zrozumieć kondycję człowieka połowy XX wieku w Stanach Zjednoczonych (choć pewnie nie tylko tam), to chyba powinien.

Podobne wpisy

  • Naiwność i prawda (Habermasa „Działanie komunikacyjne”)

    Jurgen Habermas to jeden z bardziej intrygujących mnie filozofów języka. Niby marksista, a niegłupi 🙂 Jego „Działanie komunikacyjne i detranscendentalizacja rozumu” to wywód, do którego wracam regularnie co parę lat. Idąc tropem Wittgensteina, trzeba uznać, że Habermas to naiwniak. Ale nie głupi naiwniak. Habermas nie bawi się w schodzenie do źródła wszystkiego, on większość najważniejszych…

  • Przeszłość dopada każdego

    Wiecie jak to jest u Cobena? Jak mamy przed sobą koszmarne zbrodnie, a do wyboru bezwzględnych gangsterów, skorumpowanych polityków-mafiozów, zranionego męża i niepozorną staruszkę, to kto będzie sprawcą? Oczywiście: staruszka. Już tylko za to można lubić Cobena. „One False Move” jest częścią cyklu o Myronie Bolitarze, który razem z Winem uwielbia pakować się w tarapaty…

  • Samo ciasto, bez ryby w środku

    Pochwaliłem i od razu wpadłem na minę. „Map of bones” Jamesa Rollinsa ma wszystko, co powinna mieć powieść, w którą chciałbym wpaść bez opamiętania. A jednak nie wpadam, ślizgam się i z rosnącą niechęcią zerkam na liczbę stron do końca. Thriller konspiracyjny sięgający do zamierzchłej historii powinien mieć koncept. „Map of bones” takowy posiada. Podbudowany…

  • Historia spowiedzi po francusku

    Chciałem poczytać o spowiedzi i pokucie w kontekście judaizmu i pierwszych chrześcijan, a trafił w moje ręce esej francuskiego profesora Jeana Delumeau „Wyznanie i przebaczenie” z nieco mylącym podtytułem „Historia spowiedzi”. Mimo wszystko to nie był stracony czas.  Przebaczenie to zdecydowanie najcenniejszy wkład chrześcijaństwa w historię ludzkości, z tym pan profesor nie polemizuje, choć widać,…

  • Gniew

    Stephen King jest pisarzem specyficznym: pisze dużo, bawi się gatunkami, ale ta żonglerka zwykle w magiczny sposób hipnotyzuje czytelnika. Nie inaczej jest z „Gniewem”, który King opublikował jako Richard Bachman. Bohaterem „Gniewu” jest nastolatek, który morduje dwóch nauczycieli i przetrzymuje kilka godzin jako zakładników całą swoją klasę. Między młodymi ludźmi zaczyna się specyficzna gra, w…

  • Wrota piekieł

    Znowu wlazłem w piekło. Od lat czytam o obozach koncentracyjnych, pracy, zagłady i próbuję zrozumieć, jak to było możliwe. Wciąż nie wiem. Autobiograficzna opowieść Anji Lundholm „Wrota piekieł. Ravensbruck” mi nie pomogła. Pogłębiła jedynie rozpaczliwe zadziwienie, jakiego rodzaju gatunkiem zwierząt byli ci, którzy te miejsca stworzyli. Ravensbruck był obozem specyficznym z dwóch względów: był to…