Stara baśń o naszych korzeniach

Nie byliśmy nigdy miłośnikami porządnej, udokumentowanej tradycji narodowej. Na zagrodzie każdy równy wojewodzie, a jak trwoga, to do Boga raczej niż do zbrojowni i pod królewskie rozkazy. „Stara baśń” Józefa Ignacego Kraszewskiego miała nadrobić te błędy i uchybienia, choć oczywiście zmienić narodu nie mogła i nie zmieniła. Zrzut ekranu 2020-06-19 o 22.18.43

Historia dzieje się w bardzo zamierzchłych czasach, kiedy jeszcze nie było świadomości narodu, rozproszona struktura państwa zwierała szyki tylko zadaniowo. Mimo to Chwostek – okrutny kneź spowinowacony z Niemką – trzymał bezlitośnie na krótkiej smyczy pozostałych kmieci. Poniżał i mordował, jawnie i skrycie, każdego, kto podważał jego prawo do bezwzględnej władzy nad wszystkimi plemionami na wschód od niemieckich włości i na południe od Pomorców. Dumni i wolność miłujący panowie podnoszą głowy i zrzucają pęto Chwostka doprowadzając do krwawej konfrontacji, która musiała skończyć się naszą – słowiańską – glorią. 

Spotykamy w tej „Baśni” znane z legend postaci, Piastuna (Piasta), Kraka, ale i ciekawy wątek miłości zakazanej, choć tak prawdziwej i pięknej, że aż możliwej – Dziwy i Domana. Dotykamy wierzeń przedchrześcijańskich, medycyny ludowej i słowiańskiej duszy. 

Lektura obowiązkowa. W każdym wieku i dla każdego.

 

Podobne wpisy

  • Od ideałów do brudnej roboty

    Andreas Baader, Ulrike Meinhof, Gudrun Ensslin – te nazwiska zna chyba każdy. Od końca lat 60. do lat 80. wywoływały w całej Europie olbrzymie emocje. Terroryści, wiadomo, ale dlaczego postanowili zabijać przypadkowych ludzi? O jakiej skali terroru mówimy? Dla mojego pokolenia to praktycznie historia nieznana. Nie żyliśmy w tych czasach, albo nie mieliśmy dostępu do…

  • |

    Podróż z Decem

    Nic mi nie mówiło nazwisko Wojciecha Pogonowskiego, kiedy zobaczyłem jego debiutancką powieść „Prima aprilis. Nepomuk”. A powinno, bo człowiek bardzo ciekawy: za komuny krytyk literacki, potem wydawca i… przynęta policyjna w walce z mafią. Ciekawy tygiel? Nic dziwnego, że i powieść wyjątkowa. Lubię powieści nieoczywiste, Pogonowski najwidoczniej jako krytyk naczytał się już tyle liniowych historii,…

  • Na dobitkę

    Może i Dan Brown to pisarz średniej marki wśród znawców literatury, trudno. Ja ostatnio z głową pełną własnego pisania, egzystencjalnych pytań i walki z poustawianymi przed laty przeze mnie samego wiatrakami, z największą przyjemnością oddaję się tej – nie ukrywam – nieco bezmyślnej rozrywce. Bo właściwie dlaczego książka miałaby zawsze być alternatywą dla malarstwa czy…

  • |

    Irak z pierwszej ręki

    Czuję pewien dyskomfort.  Mimo wszystko jest to specyficzna sytuacja pisać o książce kogoś takiego jak Witek. Napiszę w superlatywach: obrazi się, bo jak niewielu jest czuły na punkcie wiarygodności słowa pisanego. Uwypuklę moim zdaniem słabości książki: też się obrazi, bo kto jak kto, ale ja powinienem docenić tę pozycję na polskim rynku wydawniczym. Nie mam…

  • Ta rewolucja zjada wszystkie dzieci

    Komuniści już dawno doszli do wniosku, że rewolucji nie da się wygrać z karabinem w ręku, tylko z piórem. Nie chodzi bowiem o to, żeby obalać królów i carów, bo na ich miejsce przyjdą towarzysze jeszcze bardziej królewscy i carscy. Chodzi o to, żeby zniszczyć rodzinę, zniszczyć fundament społeczeństwa, a wówczas nowy człowiek powstanie sam,…

  • Komunista, ale…

    Zbigniew Załuski. Urodzony na Ukrainie jeden z fundamentów intelektualnych polskiego komunizmu. „Siedem polskich grzechów głównych” to jego najbardziej chyba znane dzieło. Wydane w 1962 roku, miało z jednej strony rozprawić się z mitem samobójczych wariatów – Polaków, którzy z szablami szli na czołgi i wysadzali swoje reduty w akcie protestu przeciwko złemu światu, ale z…