Tajne pieniądze nazistów

Hubert Kozieł konsekwentnie buduje sobie markę autora, dla którego ważniejsza jest prawda niż aktualne mody. Bo przecież w nauce moda jest równie ważna co w innych obszarach ludzkiej aktywności. Kozieł nie waha się zaryzykować i zadaje niewygodne pytania, a czasem nawet stawia odważne, brawurowe tezy. Czy to nie brzmi jak gotowy przepis na idealną publicystykę historyczną? Dla mnie: owszem! 

Opublikowane przez Huberta Kozieła dwa lata temu „Mroczne sekrety II wojny światowej” nieco mnie rozczarowały, rok młodsze „Demony nazistów. Nawiedzone miejsca i okultyzm III Rzeszy” czytałem z wypiekami, choć był to raczej reportaż, niż opracowanie popularno-naukowe. Okazuje się, że właśnie w tej konwencji autor czuje się najlepiej, co udowodnił w wydanej pod koniec czerwca 2026 roku książce demaskującej III Rzeszę od strony skarbca, czy raczej skarbców. 

Niemiecki obłęd został już przeanalizowany pod tyloma względami, że trudno znaleźć jakąś niszę. Rozprawiano o jego przyczynach socjologicznych, kulturowych, militarnych, filozoficznych, rozprawiano na temat konsekwencji prawnych, geopolitycznych, wyciągano na światło dzienne konkretnych reżyserów i aktorów III Rzeszy, także tych epizodycznych. Niewielu jednak zdecydowało się pójść za radą najsłynniejszego informatora w historii dziennikarstwa śledczego: „Follow the money!”. Ta rada sprawdza się prawie zawsze, jeśli chodzi o największe afery, więc dlaczego miałoby być inaczej z powstaniem, rozkwitem i upadkiem III Rzeszy? 

Nie trzeba być fanem teorii spiskowych i „Archiwum X”, żeby zorientować się, że pieniądze były i wciąż są tym, czego potrzeba do prowadzenia wojny – zarówno w dosłownym znaczeniu, jak i symbolicznie, wojny o dusze i umysły. Skąd Hitler i jego kompani przed dojściem do władzy mieli tak ogromne środki? Dlaczego finansowe ścieżki prowadzą zarówno do sowieckiej Rosji, jak i Ameryki? Po wybuchu wojny pytań pojawia się jeszcze więcej i coraz trudniej jest odrzucać oczywiste hipotezy jak zbyt niepoprawne politycznie. Niemiecka machina wojenna była organizmem totalnym, napędzanym oczywiście przez ideologię, ale bez fundamentalnego paliwa w postaci pieniędzy, reżim nazistowski byłby niemożliwy. Tego rodzaju pytania zadaje Kozieł i co ważniejsze: próbuje udzielać na nie odpowiedzi, czy to się zawodowym historykom spodoba, czy też nie. Bo że nie spodoba się politykom żadnej z opcji, to prawie pewne. 

Hubert Kozieł napisał bardzo gęsty faktograficznie esej, podzielony na rozdziały ku wygodzie czytelników, który powinien być analizowany i dyskutowany. Ja na przykład widziałbym bardziej rozbudowany fragment dotyczący koncernów farmaceutycznych wchodzących w skład IG Farben i późniejszych losów ich kadry zarządzającej, ale nie pod względem prawnym, tylko właśnie finansowym. Przecież masa z tych ludzi obejmowała znaczne pakiety akcji. W książce doskonale została zarysowana sylwetka rodziny Porsche, nie interesowałem się dotychczas tymi ludźmi, ale gdyby autor w podobny sposób opisał lekarzy i farmaceutów z zarządów niemieckich koncernów, byłbym bardziej kontent. Albo Deutsche Bahn, niemieckie koleje, które przecież zbudowały swoją potęgę na niewolniczej pracy więźniów i kradzieży infrastruktury. Można tak wymieniać bez końca, bo każdego interesuje nieco inny fragment gospodarki, a książka musi mieć objętość akceptowalną dla wydawnictwa i czytelników. Te ponad czterysta stron musi wystarczyć. I tak jest tam masa danych, faktów i hipotez do przemyślenia. 

Dobra, wartościowa książka, której brakowało na rynku. Efekt długich i żmudnych poszukiwań, prac analitycznych i redakcyjnych Huberta Kozieła zasługuje na dyskusję. I miejsce na półce. 

Hubert Kozieł, Tajne pieniądze nazistów, Replika, Poznań 2026

Podobne wpisy

  • Kochanka natura 

    Jolanta Baziak jest wyjątkową postacią na polskiej scenie literackiej. Debiutowała w 1974 roku, od blisko trzydziestu lat jest redaktorem naczelnym ogólnopolskiego miesięcznika literackiego Akant. Obok poezji para się także malarstwem, co ma odzwierciedlenie w jej książkach poetyckich, które są bogato ilustrowane obrazami autorki. Filozofka z wykształcenia i zamiłowania, w swojej liryce usiłuje uchwycić to, czego…

  • Drapieżnik. Monstrum 

    Tadeusz Oszubski (1958-2025) był jednym z najlepszych i najbardziej niedocenianych pisarzy przełomu wieków. Może wpływ na to miały jego zainteresowania ezoteryką oraz tematami z pogranicza science fiction, literatury faktu i horroru. Bydgoszcz ma szczęście do bardzo dobrych, czy wręcz ocierających się o geniusz pisarzy, którzy nie mogli przebić szklanego sufitu mainstreamowych kanałów dystrybucji i promocji…

  • Czas na tożsamość

    Są autorzy, do których podchodzę z ogromnym szacunkiem, prawie że na kolanach. Wiem po prostu, że czeka mnie intelektualna przygoda na wiele miesięcy, bo po lekturze zostają w głowie pytania i tezy do rozważania przez długi czas. Taki jest Francis Fukuyama, którego „Tożsamość” kupiłem parę tygodni temu i wciąż nie mogę powiedzieć, że wiem, co…

  • Gerritsen w kosmosie

    Trwa mój osobisty karnawał z Tess Gerritsen. I z każdą kolejną powieścią przygoda staje się jeszcze bardziej wciągająca, bardziej hipnotyzująca. w „Gravity” pasjonuje praktycznie wszystko. Znowu Gerritsen mnie zaskoczyła. Znów nie ma tu żadnej otoczki kryminalnej. Jest za to soczysta opowieść o miłości, pasji, bezwzględności, strachu i naturze. Doktor Emma Watson jest lekarzem, w trakcie…

  • Cudowna broń

    Philip K. Dick nie był po prostu pisarzem. Był prorokiem, guru wspomaganej wyobraźni, która nie miała granic. „Cudowna broń” nie jest nigdy wymieniana w jednym szeregu z „Ubikiem” i „Trzema stygmatami Palmera Eldritcha”. Nie bez powodu: przy najlepszych powieściach Dicka wydaje się blada, tandetna, nieciekawa. Ale to wciąż Dick!  Akcja dzieje się w przyszłości (dla…

  • Chłopiec, który został geniuszem

    Palec do góry, kto pamięta, że Lem napisał tak specyficzną, wyrywkową autobiografię? Ja przynajmniej zupełnie to przeoczyłem, przypadkiem wygrzebałem w jakimś antykwariacie „Wysoki Zamek” i jestem pod olbrzymim wrażeniem. To książka, do której należy wrócić – tym bardziej w mojej osobistej, intymnej sytuacji pre-ojcowskiej 🙂 Przedwojenny Lwów, rodzina z – jakbyśmy to dzisiaj nazwali –…