Zostałem haniebnie oszukany… czyli Życiorys afrykańskiego dzikusa

Zabierałem się z wypiekami, które powiększały mi się wprost proporcjonalnie do pochłanianych stron. „Życiorys afrykańskiego dzikusa” napisany wiek temu przez niejakiego Bata Kindai Amgoza ibn LoBagola wydawał mi się jakąś gigantyczną mistyfikacją.

No bo jak to? Na terenie Sudanu żyje pod koniec XIX wieku kompletnie dzikie plemię, otoczone jeszcze większymi dzikusami-ludożercami, a żeby było kompletnie science fiction – główny bohater pochodzi z pod-plemienia uznającego się za jedynych na świecie Żydów i w dodatku posiadającego własny egzemplarz Tory. Potem dziwnym zbiegiem okoliczności nasz bohater trafia do Szkocji, wraca do Afryki, płynie znów do Europy, do Ameryki. Brzmi jak kiepski scenariusz bez grama prawdopodobieństwa? A jednak! Poszperałem: to prawdziwa autobiografia! Wikipedia pisze o tym jegomościu jeszcze bardziej ciekawe historie, choć równocześnie pomija te, które mnie najbardziej zaintrygowały.

Książkę można kupić w antykwariatach, na alledrogo – wydana w Polsce w połowie lat 70. chyba nie była później wznawiana. Właśnie na nią poluję, bo mój egzemplarz spowodował podniesienie ciśnienia: brakuje w nim ostatnich kilkunastu stron. Bardzo jestem ciekaw, jak skończył swoją opowieść „afrykański dzikus”. Bo jak skończył swój żywot tak naprawdę, już wiem skądinąd…

Podobne wpisy

  • Wcale nie taka półostateczna prawda

    Philip K. Dick nie był po prostu pisarzem. Był kimś więcej, zdecydowanie więcej. Ludzi piszących prozę było w historii mnóstwo, ale ludzi piszących historię – zaledwie kilku. W kategorii science fiction był największy. Obok Lema, którego zresztą uznawał za sztuczny byt stworzony przez najdoskonalsze umysły bloku sowieckiego. Sam był półwariatem, półgeniuszem. A „Prawda półostateczna” wydaje…

  • Zbrodnia w Kobierzynie 

    Niemieckie szaleństwo bardzo szybko dotknęło osoby niepełnosprawne intelektualnie. Kiedy tylko hitlerowcy wtargnęli na polskie ziemie, los pacjentów szpitali psychiatrycznych był przesądzony. Dramat jednego z takich miejsc stał się tematem książki Jarosława Molendy.  Nie jest łatwo napisać książkę o wydarzeniu, które miało miejsce jednego dnia. Molenda najpierw jednak pokazuje tło, przedstawia okoliczności, które doprowadziły Niemców do…

  • Cudowna broń

    Philip K. Dick nie był po prostu pisarzem. Był prorokiem, guru wspomaganej wyobraźni, która nie miała granic. „Cudowna broń” nie jest nigdy wymieniana w jednym szeregu z „Ubikiem” i „Trzema stygmatami Palmera Eldritcha”. Nie bez powodu: przy najlepszych powieściach Dicka wydaje się blada, tandetna, nieciekawa. Ale to wciąż Dick!  Akcja dzieje się w przyszłości (dla…

  • Coben jak makaron

    Wciąż ta sama opowieść, ale wciąż tak przyjemnie jest dać się porwać Cobenowi w podróż po uczuciach, błędach przeszłości, dylematach etycznych i moralnych. „The Woods” Harlana Cobena nie jest częścią serii o Myronie Bolitarze, którą ostatnio tak łapczywie chłonąłem. Ta powieść jest samodzielną historią, ale… Czy jest jakaś poważniejsza różnica między Bolitarem a prokuratorem Paulem…

  • Miały być pieszczoty…

    Nastawiałem się na wyrafinowane pieszczoty intelektualne, a dostałem niepierwszej świeżości jakości wywody akademickie. Dag Oistein Endsjo jest norweskim religioznawcą, profesorem uniwersytetu w Bergen. Jeśli o seksie mówi na wykładach tak jak pisze, to mam spore obawy o frekwencję. „Seks a religia. Od balu dziewic po święty seks homoseksualny” – tytuł powoduje dreszczyk, prawda? Wszystkie religie…

  • Miłość i inne powody do zwyrodnienia

    Czy można z miłości zostać kompletnym świrem? Pewnie można, ale nie o takie „świrowanie” akurat chodzi w „Keeping the dead” (po polsku wyszło jako „Mumia”). Tess Gerritsen nie lubi prostych rozwiązań. [uwaga: zdradzam fragmenty fabuły] Syn obrzydliwie bogatego biznesmena, pasjonującego się archeologią, zakochuje się w koleżance podczas wykopalisk w Egipcie. Jednak ta miłość jest nie…