|

Życie przed sobą

ajar„Życie przed sobą” to perełka. Jedna z najlepszych książek XX wieku. Przesadzam? Może trochę. Tylko trochę.

Z początku nie wiedziałem, że nie mam matki, a nawet że w ogóle trzeba mieć. Pani Roza starała się o tym nie mówić, żeby mi głupie myśli nie przychodziły do głowy. Nie wiem, dlaczego się urodziłem i jak to właściwie było.

Opowieść małego Momo jest w gruncie rzeczy prosta, jak tylko prosty może być świat dziecka. Nietuzinkowego dziecka. Wychowywany po muzułmańsku przez Żydówkę, Momo jest synem kurwy i alfonsa, którzy dali go na wychowanie byłej kurwie prowadzącej nielegalny sierociniec w najbiedniejszej dzielnicy Paryża. Pani Roza jest wiekową Żydówką, która cudem przeżyła holokaust i bardzo chce już umrzeć. Najbardziej boi się szpitala, gdzie bezlitośni lekarze nie pozwalają człowiekowi umrzeć. Od pewnego czasu role się odwróciły i to Momo opiekuje się panią Rozą, tym bardziej, że od pewnego czasu chłopiec ma już 14 lat. Stało się to nagle, w jednej chwili: z dziesięciolatka stał się czternastolatkiem. Okazało się bowiem, że pani Roza go okłamywała co do wieku, chcąc go jak najdłużej utrzymać przy sobie. Zjawił się jednak wymęczony jegomość twierdzący, że jest ojcem chłopca i podał parę dat. Momo policzył i mu wyszło, że w ciągu chwili stał się starszy o cztery lata.

Opowieść z perspektywy dziecka wstrząsa. Prosty, pięknie nieskomplikowany świat, który odsłania nam Momo wydaje się światem prawdziwym. Bez konwenansów, Momo umie nazywać rzeczy wprost. Największym zmartwieniem pani Rozy, a przez to i Momo, jest uniknięcie szpitala, a najlepiej „wyskrobanie” pani Rozy. Kiedy Momo kłóci się na ten temat z zaprzyjaźnionym lekarzem, Żydem jak pani Roza, łzy stają w oczach niezależnie od poglądów na eutanazję. Dziecięcy, naiwny, szczery i prawdziwy do bólu monolog Momo zostaje na długo w pamięci.

Niech pan tak na mnie nie patrzy, panie doktorze, nie dostanę ataku szału, nie jestem psychiatryczny, nie jestem dziedziczny, nie zabiję mojej kurewskiej matki, bo to już zrobione, niech Bóg ma w opiece jej dupę, która zrobiła dużo dobrego na tym padole i pieprzę was wszystkich oprócz pani Rozy ona jest jedyną rzeczą którą tutaj kochałem i nie pozwolę jej zostać mistrzem świata w warzywach żeby zrobić przyjemność medycynie a jak napiszę nędzników powiem wszystko co chcę nie zabijając nikogo bo to jest to samo i jakby pan nie był starym Żydkiem bez serca ale prawdziwym Żydem z prawdziwym sercem zamiast organu zrobiłby pan dobry uczynek i wyskrobałby pan panią Rozę natychmiast żeby ją uratować od życia co jej wpieprzył do dupy jakiś ojciec którego nikt nawet nie zna i który nawet nie ma twarzy tak dobrze jest schowany i nawet nie wolno go przedstawiać na obrazku bo on ma całą mafię co pilnuje żeby go nie zwinęli i to jest kryminał z panią Rozą i wyroki dla tych skubanych lekarzy za odmowę udzielenia pomocy…

To jest naprawdę mocna książka o miłości, dzieciństwie, utraconej niewinności. A mistrzostwo tłumaczek – Marii Braunstein i Agnieszki Daniłowicz – sprawia, że „Życie przed sobą” dołącza do mojej listy książek, do których będę na pewno często wracał. To piękna książka, tak po prostu. Mimo brudu, szlamu rynsztokowego Paryża, wulgarnego języka i dramatu sierot po prostytutkach. Jest piękna.

10

Fabuła

10.0/10

Narracja, dialogi

10.0/10

Tłumaczenie

10.0/10

Podobne wpisy

  • Ramzes XIII. Wiecznie żywy pan obu światów

    Miałem może 12 lat. Może 14. Czytałem Nienackiego, czytałem o Indianach. I wtedy wziąłem z pułki rodziców „Faraona”. Bolesław Prus – nic mi to wówczas nie mówiło. Ale ta powieść na zawsze mnie zmieniła. Chciałem być faraonem, chciałem być pisarzem, chciałem być kapłanem. Przeczytałem ją od tamtych czasów wiele razy. Teraz kupiłem nowe wydanie, w…

  • Polskie tajemnice II wojny światowej 

    Z pisaniem o historii jest tak, że albo autorzy zagłębiają się w szczegóły jakiegoś zagadnienie tak bardzo, że ich wywody stają się hermetyczne, ekskluzywne tak bardzo, że stają się zrozumiałe jedynie dla wąziutkiej grupy ekspertów, albo – to druga opcja – snują opowieści na tak wysokim poziomie ogólności szukając ukrytych prawideł i sensów historii, że…

  • Gerritsen w Azji

    Spodziewałem się kryminału, a dostałem… nie wiem co. „Never say die” to mieszanka kryminału, thrillera, akcji, może nawet i romansu. Świetna mieszanka! Tess Gerritsen przyzwyczaiła mnie do thrillerów/kryminałów medycznych. Tym razem jest zupełnie inaczej. Młoda dziewczyna chce spełnić ostatnie życzenie umierającej matki i poznać prawdę o swoim ojcu. Maitland zaginął podczas wojny, której oficjalnie nie…

  • Plama na honorze wolnego świata

    Paperclip – tak Amerykanie nazwali supertajny projekt, który zakładał zapewnienie bezpieczeństwa nie tylko nazistowskim naukowcom, ale też niektórym zwykłym mordercom w mundurach, o ile ci drudzy zechcieli świadczyć swoje usługi dla CIA. Wiele lat zajęło amerykańskiemu społeczeństwo najpierw uświadomienie sobie, że tuż obok może spokojnie mieszkać faszystowski zbrodniarz, a jeszcze więcej czasu pochłonęło doprowadzenie niektórych…

  • Nie ma się z czego śmiać

    „Wszystko czerwone” było pierwszą i chyba jedyną książką Joanny Chmielewskiej, po którą sięgnąłem i sięgnę w przyszłości. Nazwisko-gigant, jasne, ale zupełnie nie z mojej bajki. Teraz nawet wiem dlaczego. Gatunkowo „Wszystko czerwone” jest komedio-kryminałem. Bardzo lubię kryminały, bardzo lubię pastisze kryminałów (w klimatach Bukowskiego chociażby), ale komedia to coś, co toleruję jedynie na scenie. Żeby…

  • Mroczne tajemnice miasta B.

    Jarosław Jakubowski ma wyjątkowy talent. Jest multiinstrumentalistą literackim, bardzo dobrym poetą, wziętym dramaturgiem i czytanym prozaikiem. „Rzeka zbrodni” ukazała się już parę lat temu, ale dopiero teraz miałem ogromną przyjemność zanurzyć się w niej po uszy na ładnych kilka godzin. I nie żałuję ani kwadransa. To doskonale skomponowana, z ogromną lekkością i urokiem napisana powieść…