Zderzenie z Innym

Ryszard Kapuściński od strony z której go nie znałem. Pewnie niewielu z Was zna tę twarz reportażysty. „Ten Inny” to sześć wykładów na temat filozofii opartej na dorobku Emmanuela Levinasa, który jako pierwszy tak wyraźnie pokazał różnice i możliwości przekraczania granic między mną a Innym.Ten_Inny

Dla Levinasa Innym był każdy oprócz mnie. Trudno mówić o dwudziestowiecznej filozofii bez „Całości i nieskończoności”, gdzie Levinas zgrabnie i wręcz hipnotycznie wyłożył swoją tezę. Ryszard Kapuściński dokonuje własnej reinterpretacji Levinasa mówiąc o Innym jako o przedstawicielu innej cywilizacji, kultury niż europejska. Faktem jest, że dzisiaj Inni dominują w świecie, a nasz, Europejczyków stosunek jest do nich zupełnie inny niż kiedykolwiek wcześniej. Dzisiaj chcemy – przynajmniej deklaratywnie – zrozumieć Innego, poznać, współpracować. Wcześniej kolonizowaliśmy i wycinaliśmy w pień całe cywilizacje.

Dialog z Innym nigdy nie był i nie będzie łatwy, szczególnie dziś, kiedy wszystko przybiera tak ogromne, trudne do objęcia i kontrolowania skale, o wysokim stopniu komplikacji, i kiedy wiele sił pracuje, aby ten dialog utrudnić, czy wręcz – uniemożliwić. Ale i bez tych doraźnie politycznych, ideologicznych czy ekonomicznie motywowanych interesów i celów istnieją inne, merytoryczne, zasadnicze problemy.

Oczywiście te problemy można i trzeba przezwyciężać, ale jak słusznie pisze Kapuściński, największym problemem jesteśmy my sami. Dialog z Innym wymaga odwagi, nie deklaratywnej, ale prawdziwej, głębokiej. Nie każdego na nią stać, nawet jeśli wymachuje flagą tolerancji i otwartości.

Za wyrwanie ze swojej kultury płaci się wysoką cenę. Dlatego tak ważne jest posiadanie własnej, wyraźnej tożsamości, poczucie jej siły, wartości i dojrzałości. Tylko wówczas człowiek może śmiało konfrontować się z inną kulturą. W przeciwnym wypadku będzie chować się w swojej kryjówce, bojaźliwie odgradzać od innych.

My, Polacy mamy ogromną rolę do odegrania w tym dopiero raczkującym teatrze relacji z Innym. Tylko czy wykorzystamy tę szansę?

Podobne wpisy

  • Rywale z podwórka – Andrzej Soysal

    To powieść autobiograficzna, koloryzowana oczywiście – bo zaczyna się w okolicach Makowa i Babiej Góry podczas okupacji niemieckiej, kiedy autor i główny bohater ma zaledwie kilka lat. Poznajemy więc najpierw brutalność hitlerowskich rządów na zapadłej góralskiej prowincji. Morderstwo ostatniego we wsi żyda, ukrywanie w stodole żydowskiej dziewczynki, terror uznający świniobicie za akt sabotażu – wszystko…

  • Melancholia chroniczna 

    Współczesna poezja zwykle jest dla mnie mało strawna. Zbyt często autorzy pustkę duchową i intelektualną chowają za czasem bardzo widowiskową kaskadą formy. Popisują się językową ekwilibrystyką, ale ich pląsy nie przynoszą nic poza chwilowym uniesieniem brwi. Do rzadkości należą poeci, którzy potrafią wyrzucić na stół całą prawdę, tak bardzo umazaną śluzem języka, jak  potrafią. Bo…

  • Zrozumieć islam

    Dla mnie, ale i pewnie dla Czytelników tego bloga, islam nie jest ziemią całkowicie nieznaną. Przyznam się jednak od razu, że w 2003 roku kiedy wyszła książka „Oblicza współczesnego islamu” o tej religii, kulturze nie wiedziałem praktycznie nic. Świat też był zupełnie inny. A mimo to czytając tę książkę dzisiaj, wciąż można wiele się dowiedzieć….

  • Gerritsen w Azji

    Spodziewałem się kryminału, a dostałem… nie wiem co. „Never say die” to mieszanka kryminału, thrillera, akcji, może nawet i romansu. Świetna mieszanka! Tess Gerritsen przyzwyczaiła mnie do thrillerów/kryminałów medycznych. Tym razem jest zupełnie inaczej. Młoda dziewczyna chce spełnić ostatnie życzenie umierającej matki i poznać prawdę o swoim ojcu. Maitland zaginął podczas wojny, której oficjalnie nie…

  • |

    Igłą między oczy!

    Z koperty wypadła książka. Nie znałem człowieka, myślałem chwilę, że to fejk. Krzysztof Koziołek. „Nie pozwól mi umrzeć”. Nie spojrzałem na załączony list, nie czytałem obwoluty. Jak pies Pawłowa zabrałem do domu przeczytałem pierwszych kilka stron zanim nalałem sobie wina i rozsiadłem się wygodnie. Napisałem do autora następnego dnia krótki mail zaczynający się mniej więcej…

  • Na dobitkę

    Może i Dan Brown to pisarz średniej marki wśród znawców literatury, trudno. Ja ostatnio z głową pełną własnego pisania, egzystencjalnych pytań i walki z poustawianymi przed laty przeze mnie samego wiatrakami, z największą przyjemnością oddaję się tej – nie ukrywam – nieco bezmyślnej rozrywce. Bo właściwie dlaczego książka miałaby zawsze być alternatywą dla malarstwa czy…