Zdrowaś Mario

Nie: marihuana nie jest uniwersalnym lekiem na wszystko. Nie jest też złem wcielonym, choć faktycznie zagraża koncernom farmaceutycznym, bo zbyt często bardzo tania kuracja czyni cuda tam, gdzie gigantycznie droga farmakoterapia przypomina raczej uporczywą terapię, a nie proces mający na celu uzdrowienie człowieka. „Zdrowaś Mario. Reportaże o medycznej marihuanie” Aleksandry Pezdy to spojrzenie na marihuaną medyczną nie od strony systemu ochrony zdrowia, prawa czy badań klinicznych, a od strony zwykłych ludzi, którzy często byli zmuszeni zostać przestępcami, by ratować swoje dzieci, swoich rodziców lub siebie samych. To najlepiej pokazuje jak zbudowane jest państwo, co jest dla państwa najważniejsze. I nie jest to zdrowie.zdrowas

Rok temu Sejm po długiej batalii przyjął ustawę dopuszczającą leczenie polskich pacjentów medyczną marihuaną. Pamiętam doskonale te rozmowy, oficjalne i kuluarowe. Ileż było oporów, lęków ocierających się o stany paranoidalne i histeryczne. Na szczęście udało się przekonać Najważniejszego Prezesa i ustawa została przyjęta. To było rok temu. Dopiero teraz podobno w kilku aptekach w Polsce można kupić sprowadzany z Kanady susz, ale i tak lekarzy wiedzących jak i na co działa marihuana można policzyć na palcach jednej ręki. Może dwóch…

Pamiętam rozmowy w Sejmie z rodzicami, którzy opowiadali o swoich doświadczeniach z – wówczas nielegalną! – medyczną marihuaną. Pamiętam łzy w oczach tych rodziców, nie tylko znanej dzisiaj już szeroko Doroty Gudaniec, pamiętam też wyważone i oparte na dowodach wystąpienia doktora Huberta Czerniaka, pamiętam relacje doktora Bachańskiego. Reportaże Aleksandry Pezdy nie powinny robić na mnie wrażenia – ale zrobiły! Ogromne. Czytałem to z niedowierzaniem, że żyjemy w tak chorym kraju, ale i ze wzruszeniem, jak wiele ludzie potrafią zrobić dla zdrowia i życia swoich najbliższych. Nawet jeśli oznacza to totalny brak zaufania do lekarzy i narażanie się na więzienie.

Ileż było (i wciąż jest) dyskusji na temat rzekomego otwierania drzwi poprzez legalizację medycznej marihuany do używania jej do celów rekreacyjnych. Pezda rozmawiała na ten temat z izraelskim guru w tym temacie, doktorem Rafaelem Mechoulamem:

Rekreacja to problem umowy społecznej. Dowód jest choćby taki: akceptujemy tytoń albo alkohol, które są mocno toksyczne. Za ich używanie, nawet nadużywanie, nie wsadzamy nikogo do więzienia – a za konopie tak. W tej sprawie decyduje każde społeczeństwo na własną rękę i odpowiedzialność i to jest naturalne. Ale perspektywa medyczna dotycząca marihuany to zupełnie odrębna kwestia i nie powinna podlegać społecznym osądom. Bo czy pacjenta cierpiącego z powodu chronicznego bólu powinny obchodzić nasze dylematy odnoszące się do życia społecznego? Albo czy pacjenci z nowotworami mają być ofiarami naszych kulturowych uprzedzeń? Absolutnie nie. W każdym przypadku, gdy konopie mają zastosowanie medyczne, pacjenci powinni mieć do nich łatwy dostęp. To ich prawo, skoro marihuana pomaga.

Padaczka lekooporna, glejaki, nowotwory, łagodzenie skutków chemioterapii, jaskra – zastosowań medycznych marihuany jest mnóstwo. Choć trzeba pamiętać, że nie jest to cudowny lek na wszystko. Niektórzy bohaterowie książki „Zdrowaś Mario” zmarli, choć żyli dłużej i w nieporównywalnie lepszym komforcie niż oferowała im farmakologiczna medycyna. Pezda opisuje także ludzi, którzy zdaniem oficjalnej medycyny powinni już dawno nie żyć, a żyją i mają się świetnie – nie licząc tego, że wciąż żyją poza prawem. Polskim prawem – bo z całą pewnością nie prawem moralnym! Historia dziecka, które dwukrotnie otrzymało ostatnie namaszczenie i zostało odesłane do domowego hospicjum, a które dzisiaj bawi się i biega po odstawieniu leków i zastosowaniu medycznej marihuany sprawia, że chce się żyć i walczyć o normalność.

Olbrzymią wartością książki Aleksandry Pezdy jest także jej praktyczny wymiar: konkretne przykłady proporcji CBD do THC przy konkretnych schorzeniach, przemycony mimochodem sposób przygotowania oleju z suszu, nazwiska lekarzy stosujących terapię marihuaną (nie tylko doktor Bachański, ale i np. doktor Anna Masztalerz, neurolog z Bydgoszczy).

Lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce wiedzieć o co chodzi tak naprawdę z medyczną marihuaną.

Podobne wpisy

  • Moi współcześni. Wśród swoich 

    Stanisław Przybyszewski był legendą za życia i „Życia”, które prowadził raptem niecałe dwa lata. Młoda Polska dzisiaj wydaje nam się w miarę sensownym terminem porządkującym to, co działo się w rodzimej literaturze przełomu wieków, ale sam Przybyszewski gorąco protestował przeciwko etykietowaniu całego pokolenia.  Pierwszy tom „Moich współczesnych” Przybyszewski poświęcił twórcom, wśród których się obracał na…

  • |

    W klatce z Goliatem

    Nie jest mi łatwo pisać o książce Krzysztofa Pietrzaka „Niepokonany”. Nie tylko dlatego, że wiele wydarzeń przez niego opisywanych widziałem na własne oczy, byłem mniej czy bardziej zaangażowany. Mam problem z klasyfikacją tej książki. Ani to autobiografia, ani dokument. Najbliżej do prawie zapomnianego dzisiaj gatunku reportażu uczestniczącego. Tyle że Krzysztof nie ma za grosz autorskiego…

  • Drzewo życia, drzewo śmierci

    Znałem dobrze pierwszą książkę poetycką Grażyny Rochny (wówczas jeszcze bez drugiego członu nazwiska -Woźniak). To było trzydzieści lat temu. Grażyna była wtedy nieco sentymentalną, ale równocześnie drapieżną, onieśmielająca rozmachem lirycznym poetką, która frapowała, intrygowała i dawała piękny oddech od agresywnej, momentami wulgarnej i programowo buntowniczej przeciwko całemu światu poezji, jaka wówczas dominowała wśród naszych rówieśników….

  • |

    Podróż z buntownikiem

    „Historie autorytetu wobec kultury i edukacji” Lecha Witkowskiego to nie jest przeciętna książka z pogranicza filozofii, socjologii, pedagogiki. Nie tylko ze względu na objętość: ale z ręką na sercu, to 800 stron prawdziwej uczty dla każdego, kto lubi niepokorne umysły ubrane w tak rzadko dzisiaj spotykaną kunsztowną polszczyznę. Książki naukowe, a takie w zdecydowanej większości…

  • Fascynująca opowieść o tle

    Ponad 20 milionów sprzedanych egzemplarzy powieści, którą tak trudno zaszufladkować. To musi budzić respekt. Wciąż podróżuję po bestellerach, a muszę przyznać, że dalej jestem ignorantem. Nie widziałem żadnego filmu opartego na twórczości Stiega Larssona, nawet więcej, kupując „The girl with the dragon tattoo” nic mi nie mówiło nawet nazwisko autora. W połowie lektury pobiegłem kupić…

  • |

    Nic nie jest oczywiste

    Takiej szaleńczej przejażdżki oczekiwałem. Wydana cztery lata temu (2010) powieść z cyklu o detektyw Rizzoli i doktor Isles „The Killing Place” to majstersztyk absolutnie wykraczający poza standardy literatury kryminalnej czy thrillera medycznego. To jest Gerritsen siłą wciągająca czytelnika za rękaw do górskiej kolejki, której zakręty powodują oszołomienie, ale i zachwyt. Praktycznie wszystkie wątki i motywy,…