Wybacz

Lubię małe miasteczka: Chełmno, Koronowo, Toruń. W tym ostatnim dzieje się akcja powieści „Wybacz” tamtejszej autorki, Kamili Cudnik, która gościła bodajże w ubiegłym roku na Kujawsko-Pomorskim Festiwalu Książki. Nie kupiłem wtedy żadnego jej tytułu, okazja trafiła się w wakacje, kiedy w książkowym namiocie nad morzem zobaczyłem całkiem ciekawą okładkę i znajome nazwisko. 

Cudnik ma wiele zalet. Najważniejszą z nich jest oryginalność, przynajmniej jeśli chodzi o formę. „Wybacz” jest splotem opowieści, głównym narratorem jest Robert, policjant z dużym doświadczeniem, ale także jego żona, Izabela. Dlaczego akurat ona, skoro jest bohaterką zdecydowanie drugoplanową? Dlaczego proporcje między narracjami są (na oko oczywiście) 1 do 7? Autorka raczy wiedzieć. Stąd muszę postawić tezę, że oryginalność stylu Kamili Cudnik jest zarówno zaletą tej prozy, jak i wadą. Tego rodzaju narracja, w dodatku prowadzona w czasie teraźniejszym, wymaga przyzwyczajenia się. Przez pierwsze kilkadziesiąt stron okropnie mnie drażniła, nie mogłem się odnaleźć w tej koncepcji. 

Fabuła powieści jest raczej schematyczna: w okolicach nieczynnego dworca zastrzelono parę nastolatków. Robota wygląda na dzieło zawodowca. Brakuje śladów, świadków, dowodów, a przede wszystkim motywu. Zaczyna się nieźle, potem jest gorzej. Autorka wkleja do akcji bohaterów, którzy w oczywisty sposób muszą coś wnieść. Wnoszą jednak czasem zbyt dużo, zaczynają mnożyć się fabuły wewnątrz powieści. Żeby czytelnik nie zgubił się w gąszczu wydarzeń, postaci i motywacji, autorka zbyt czytelnie prowadzi go za rękę. 

Motywacje. Właśnie to jest kolejna pozytywna cecha wyróżniająca ?Wybacz? od większości mainstreamowych kryminałów. Kamila Cudnik postawiła sobie za cel prześwietlenie psychologiczne większości postaci odgrywających główne role. Czy to nie za wysoko postawiona poprzeczka? Czy dała radę nakreślić tak bogatą paletę osobowości, postaci i motywacji, nie potykając się przy tym o fundamentalny wymóg kryminału, czyli napięcie każące czytelnikowi przewracać kolejne kartki? No właśnie. Bywa z tym różnie. Są momenty, kiedy byłem znużony, ale finalnie jednak dotrwałem do ostatniej strony, która zresztą mnie w pewien sposób rozczarowała, choć więcej nie zdradzę, nie chcąc psuć lektury. 

Niełatwo jest ocenić jednym słowem tę powieść. Szacunek za odwagę formalną, nie każdy pisarz aspirujący do listy bestsellerów umie tak zaryzykować. Podziwiam wiernie oddane realia pracy policji (autorka zna ten temat z autopsji), ale sceptycznie traktuję pomysły, by budować portrety psychologiczne takiego sztabu bohaterów gatunku prozy mimo wszystko rozrywkowej. 

Na pewno przy kolejnej okazji sprawdzę inne powieści Kamili Cudnik. 

Kamila Cudnik, Wybacz, Zysk i S-ka, Poznań 2024

?

[Książka kupiona w namiocie BookSale] 

Podobne wpisy

  • Uległość po francusku

    Michel Houellebecq kojarzył mi się dotychczas z lekko skandalizującym, lekko lewicowym intelektualizmem. Dwa najmocniejsze skojarzenia, to pornografizujące „Cząstki elementarne” i nazwanie islamu „najgłupszą religią świata”. Dlatego jak mi przyjaciółka poleciła „Uległość”, wahałem się. Muszę ostatnio bardzo skrupulatnie dobierać lektury, bo czasu na nie mam bardzo mało. Uległem… i nie żałuję. Akcja „Uległości” toczy się we…

  • |

    „Dziennik”, Heniek Fogel

    Łódzkie getto wciąż jest relatywnie mało znanym miejscem zagłady Żydów. Dzięki powstaniu znamy dość dobrze historię getta w Warszawie, istnieje ogromny zbiór dokumentów i relacji dotyczących większości obozów, w których Niemcy realizowali swoją obłąkana politykę eksterminacji Żydów, ale Łódź pozostaje wciąż mało znana. Pamiętnik młodziutkiego wówczas Heńka Fogla stanowi istotny wkład do bibliografii pozwalającej nam,…

  • |

    Podróż z Decem

    Nic mi nie mówiło nazwisko Wojciecha Pogonowskiego, kiedy zobaczyłem jego debiutancką powieść „Prima aprilis. Nepomuk”. A powinno, bo człowiek bardzo ciekawy: za komuny krytyk literacki, potem wydawca i… przynęta policyjna w walce z mafią. Ciekawy tygiel? Nic dziwnego, że i powieść wyjątkowa. Lubię powieści nieoczywiste, Pogonowski najwidoczniej jako krytyk naczytał się już tyle liniowych historii,…

  • Jak na debiut…

    Powieść „Call after midnight” była debiutem Tess Gerritsen. Na sławę i miliony musiała jeszcze poczekać prawie 10 lat. Wiem już dlaczego. Generalnie Gerritsen zawsze chciała pisać. Mądrość życiowa kazała jej skończyć studia i zostać lekarzem (i antropologiem – tak nawiasem pisząc), ale to literaturę miała w sercu. Zanim zdobyła popularność na całym świecie, dostała sporo…

  • Początek

    Muszę przyznać, że bardzo trudno jest mi zachować obiektywizm czytając Dana Browna. Od lat jestem jego fanem. Za młodu zaczytywałem się w opowieściach młodzieżowych Nienackiego, a w dojrzałym wieku z tym samym rumieńcem śledzę losy profesora Langdona. To, co i jak pisze Dan Brown nie przejdzie pewnie do historii literatury. Za dwieście lat z przełomu…

  • Starszy, lepszy spleen

    Można go kochać, albo nie, ale facet otworzył powieści kryminalnej tylne drzwi. Pokazał brud, dekadencję i rozpacz otulone szalem cynizmu, humoru i mistrzowskich dialogów. Do „Żegnaj, laleczko” Raymonda Chandlera wracam regularnie i nic nie zapowiada, żeby ta fascynacja miała się kiedyś skończyć. Jest jeszcze ktoś, to nie zna Chandlera? Nie jest to pupilek dzisiejszych wydawnictw,…