Debiut mistrza

Wydana w 1990 roku powieść Harlana Cobena „Play Dead” była jego debiutem. Otworzyła mu drzwi do świata bestsellerów, choć po latach Coben mówi o tej książce z pewnym zażenowaniem. Czy słusznie?

W wywiadzie z okazji wznowienia „Play Dead” po 15 latach od premiery, Coben powiedział o tej powieści:

My goal here was to write the ultimate love story and then blend in stay-up-all-night suspense.

play_deadI dobra, jeśli taki był zamiar, to chyba powieść należy uznać za udaną. Jest miłość, nawet kilka. Obok tej głównej, będącej także osią „Play Dead” – miłości byłej supermodelki i bizneswoman Laury Ayars biorącej po kryjomu ślub z gwiazdą NBA Davidem Baskinem, widzimy chore, wynaturzone lub zniekształcone w paroksyzmach miłości siostry Laury i brata Davida (byłej narkomanki i obecnego narcystycznego hazardzisty), rodziców Laury ukrywających bardzo mroczny sekret sprzed wielu lat. Mamy też do czynienia z suspensem jakich niewiele we współczesnej prozie. Trudno oderwać się od tej powieści, choć generalnie niewiele może uważnego czytelnika tak naprawdę zaskoczyć.

Laurę i Davida poznajemy podczas ich miodowego miesiąca, który spędzają w Australii. Ich ślub był owiany taką tajemnicą, że nie wiedzieli o nim nawet rodzice Laury. Dnie i noce młodych małżonków schodzą generalnie na pieszczotach i komplementach. Tymczasem pewnego dnia David znika. Laura informuje o zaginięciu jego najbliższego przyjaciela, glinę z Bostonu. Ten bierze sprawy w swoje ręce i odnajduje ciało, rozszarpane przez skały i drapieżników. Sam identyfikuje denata jako Davida. Oficjalna wersja jest prosta: utopił się. Laurę jednak nurtują wątpliwości. Zaczyna podejrzewać, że David został zamordowany. A może wcale nie? Może wciąż żyje, a wszystko jest mniej lub bardziej misterną mistyfikacją?

Coben umie zakręcić czytelnikiem, porwać go do jakiegoś szybkiego i zwariowanego tańca, w którym mimo wszystko obowiązują sztywne reguły. „Play Dead” nie jest może majstersztykiem, jakich później kilka napisał, ale jest mimo wszystko doskonałym przykładem debiutu pisarza, który od początku wiedział, co i jak chce opowiadać.

Podobne wpisy

  • Doczesność narodzin 

    Bogdan Łoś jest fenomenem. Znam człowieka od wielu lat i byłem przekonany, że jest poetą. Okazuje się, że owszem, był nim zawsze – ale niepraktykującym. To zmieniło się kilka lat temu, od kiedy sporadycznie zaczął pojawiać się na łamach „Akantu”. Właśnie dostałem do ręki jego debiutancką książkę poetycką zatytułowaną „Doczesność narodzin”. I nie wiem, co…

  • |

    Chwała Bohaterom pióra!

    Mówi się, że dzisiaj wojny wygrywa się przede wszystkim informacją, a oręż jest mniej istotny. Pewnie to przejaskrawienie, choć trudno przecenić znaczenie propagandy w działaniach militarnych. Dzisiaj obserwujemy w mediach tradycyjnych i drukowanych całej Europy zmaganie się racji prorosyjskich z propolskimi. Chwilami bardzo przypominają one werbalno-emocjonalne boje, jakie toczyliśmy z Rosjanami przed prawie stu laty….

  • Kanał jak żywy

    Kanał Bydgoski to dla mnie jedno z najważniejszych miejsc. To świadectwo tożsamości całego regionu, wciąż nie do końca odkryte przez samych mieszkańców, nie mówiąc o turystach. Można o nim pisać pod każdym kątem: historycznym, gospodarczym, politycznym, kulturowym, tożsamościowym. Książka Włodzimierza Sobeckiego taka właśnie jest: jak historia Kanału, wielobarwna, wartka, głęboka. „Kanał Bydgoski i Kanał Górnonotecki….

  • Rewolucja (?) w medycynie

    Medycyna stylu życia porwała amerykańską śmietankę lekarsko-medialną. Na nasz grunt próbuje ją zaszczepić minister Pinkas. Kluczowym narzędziem, a przy tym pionierską publikacją, jest „Medycyna stylu życia” pod redakcją naukową Daniela Śliża i Artura Mamcarza, w gronie autorów znajdziemy same solidnie poukładane w polskiej medycynie persony. Czy jednak warto wydać te skromne sto parę złotych? Nie…

  • Czarownicom żyć nie dopuścisz

    Czasem bywa tak, że nadmiar wiedzy szkodzi. Oczywiście nie samemu tej wiedzy posiadaczowi, ale czytelnikom. Przypadek ten dotknął mnie podczas lektury książki profesora Jacka Wijaczki ?Czarownicom żyć nie dopuścisz. Procesy o czary w Polsce w XVII-XVIII wieku?.  Pięknie wydana książka, mocna okładka, szacowna seria wydawnictwa Replika – co mogło pójść nie tak? Profesor Wijaczka niestety…

  • Przypadki księdza Henryka

    Stefan Pastuszewski to człowiek-instytucja: od kilkudziesięciu lat płodny poeta, prozaik, krytyk, wydawca, animator kultury. Wydawałoby się, że przy tak szerokiej gamie zajęć, jego twórczość musi być „bezpieczna”, nie poruszać tematów kontrowersyjnych. Nic bardziej mylnego. Pastuszewski potrafi wsadzić kij w mrowisko dotykając wciąż niezagojonych ran komunizmu, mentalnej prowincjonalności czy wreszcie pedofilii księży. Bydgoski literat wielokrotnie udowadniał,…