|

Chciał wszystko, wyszło nic. Lekarze Hitlera

Manuel Moros Pena chciał pokazać wszystko – genezę, uwarunkowania, charakter, skutki sprzedania się niemieckich lekarzy nazistowskiej ideologii. W efekcie książkę „Lekarze Hitlera. Zbrodnicza medycyna” czyta się z dużym zdumieniem. Jak można było tak ogólnikowo i powierzchownie potraktować temat, mimo że publikacja ma blisko czterysta stron? Zrzut ekranu 2020-10-13 o 16.54.31

Dla czytelnika zupełnie niezorientowanego w sytuacji być może ta książka będzie jakimś drogowskazem. Nas, Europejczyków ze środka kontynentu, niespecjalnie trzeba uczyć filozofii, która doprowadziła do nazizmu. Czy trzeba? Bo może to ja mam zwichrowane wyobrażenie o naszych kompetencjach?

Pena dokładnie połowę książki poświęca na opis stanu świadomości przedwojennych Niemców. Mówi o Darwinie, eugenice, poczuciu krzywdy po pierwszej wojnie, dojściu do władzy NSDAP. Odnosi się przez to wrażenie, jakby autor szukał racjonalnych przyczyn szaleństwa, które znalazło swoje ukoronowanie w Dachau, Auschwitz i innych obozach śmierci. A tego nie da się w żaden sposób zracjonalizować. Nie wiem zresztą czy w ogóle wypada…

Opisy tego co się działo w obozach mogą być dla czytelników niezorientowanych w temacie podróżą przez makabrę. Jednak dla kogoś, kto ma pojęcie o tym co Niemcy robili podludziom, Pena nie ma do zaproponowania kompletnie nic nowego. No i zakończenie… Na trzydziestu stronach autor streszcza całą Norymbergę.

Gdyby ta książka była lekturą obowiązkową na całym świecie – przyklasnąłbym, gdyby w Polsce w ogóle się nie ukazała – nic by się nie stało.

Podobne wpisy

  • Czas upływa tykaniem zegara

    Obserwujemy właśnie w Bydgoszczy nieprawdopodobny zbieg bardzo późnych debiutów, lepszych i słabszych, ale na pewno ciekawych. Witold Stanisław Kozak, – nie wypominając: rocznik 1956 – wydał właśnie debiutancki tom poezji zatytułowany ?Czas upływa tykaniem zegara?. Niech nie zrazi czytelnika ten nieco banalny tytuł, któremu towarzyszy adekwatna ilustracja na okładce! Wewnątrz czeka piękne i wzruszające dojrzałością…

  • Wybaw nas – Krug!

    Ależ to dobre! Doskonałe! Twarde, konkretne SF. Klasyka gatunku. Za każdym razem kiedy sięgam po cokolwiek Roberta Silverberga mam wrażenie, że czytam na kilkuset stronach definicję fantastyki naukowej. „Wieża światła” nie jest wyjątkiem. XXIII wiek. Ludzie są w mniejszości, nie ma już państw, kosmos stoi otworem. Simeon Krug jest najbogatszym człowiekiem na Ziemi. Zbudował olbrzymie…

  • Zawołaj mnie

    Małgorzata Grajewska wcześniejszymi książkami poetyckimi dowiodła, że jest jedną z najciekawszych poetek obecnie tworzących w języku polskim. Jej wrażliwość, zarówno językowa, jak i kulturowa, w połączeniu z niesamowitą precyzją słowa i konsekwentnym unikaniem lirycznego przegadania to przepis na tom wierszy, który powinien wstrząsnąć nieco zmurszałym drzewem krajowej poezji. Trzy wcześniejsze zbiory poezji Grajewskiej dotykały spraw…

  • Ostatni bastion Barta Dawesa

    Stephen King nie bez powodu niektóre książki publikuje pod pseudonimami. Tak też zrobił z „Roadwork” – przetłumaczonym na język polski właśnie jako „Ostatni bastion Barta Dawesa„. A jako że miałem rozkosznie leniwy dzień, Junior zajmował się sobą, postanowiłem dzielnie przeczytać coś, co nie wymaga specjalnego skupienia. Niestety dla mojego snu, to nie jest wcale tak…

  • |

    Monumentalna, acz lekka przygoda na wakacje

    Przyznam się od razu: jak zobaczyłem prawie tysiąc stron opowieści o jakiejś kompletnie niszowej rewolucji w XVII-wiecznym włoskim mieście, to chciałem odłożyć, nie dotykać, udawać że nie leży na stosiku „do przeczytania”. Tym bardziej, że nazwisko Maciej Hen nie mówiło mi nic. Trochę zachęcała seria „archipelagi”, ale na miły Bóg: tysiąc stron?! A teraz, kiedy…