Zawołaj mnie

Małgorzata Grajewska wcześniejszymi książkami poetyckimi dowiodła, że jest jedną z najciekawszych poetek obecnie tworzących w języku polskim. Jej wrażliwość, zarówno językowa, jak i kulturowa, w połączeniu z niesamowitą precyzją słowa i konsekwentnym unikaniem lirycznego przegadania to przepis na tom wierszy, który powinien wstrząsnąć nieco zmurszałym drzewem krajowej poezji.

Trzy wcześniejsze zbiory poezji Grajewskiej dotykały spraw intymnych, bolesnych, ale i pięknych: od przeżywania straty, do kontemplacji obrazów największych mistrzów. Każda dotychczasowa książka była kompletna, spójna, ale przecież nie zamknięta. Wydana w tym roku ?Zawołaj mnie? jest nieco podobna. To podzielona na trzy bloki podróż po cieniach przeszłości, które wciąż odbijają się w lustrze autorki. Refleksy te opowiadają konkretną historię poetki, która połączona nicią pamięci ze swoimi przodkami z początku ubiegłego wieku dzieli się refleksjami i obrazami. Integralną częścią książki są fotografie pochodzące ze zbiorów autorki. Na kilkudziesięciu zdjęciach widzimy jej przodków podczas codziennych czynności, zwykle nie są to ujęcia pozowane. Książkę pięknie wydało bydgoskie Wydawnictwo Pejzaż, słynące z ogromnej dbałości o detale.

Najważniejsze jednak są słowa. Małgorzata Grajewska już od debiutu w 2013 roku dała się poznać jako liryczna wirtuozka frazy lekkiej w formie, ale bardzo konkretnej w treści. Unikała pustosłowia i łatwego uwodzenia czytelnika sztuczkami formalnymi. Teraz, w czwartej z kolei swojej książce poetyckiej, widzimy apogeum poezji, którą należałoby pisać wielką literą. ?Zawołaj mnie? to zbiór liryk bardzo dojrzałych, z których każdy niesie potężny ładunek sensu i emocji. Jakie to uczucia płyną na fali poezji Grajewskiej? Przede wszystkim oczywiście nostalgia, bo rozpięcie naszej lirycznej bohaterki między początkiem ubiegłego wieku, a poetyckim ?dzisiaj?, musi budzić niełatwą refleksję dotyczącą przemijania. Nie ma jednak w tych wierszach buntu, jest raczej gorycz konstatacji i głębokie pragnienie akceptacji. A co chyba najbardziej wyraźne, dążenie do zapamiętania, zapisania, utrwalenia, uwiecznienia w słowie tego, co w rzeczywistości pozajęzykowej i pozazmysłowej wciąż trwa wokół nas. Dlatego Grajewska odprawia swoje intymne ?Dziady?: ?Co zadziwia i oddala, / Niech ożywia, niech ocala. / Wskrzeszam was, moi bliscy – dalecy. / Wchodzę w rzekę, jak się wchodzi w słowo.? Wiara w poezję, w słowo, które ma tak potężną moc, że umie uwieczniać i wskrzeszać, daje otuchę. Nie wszystko stracone.

Autorka, jak liryczna szamanka, wchodzi w duchowy i poetycki dialog nie tylko z Mickiewiczem, ale też twórcami, z którymi połączyła ją osobista, duchowa więź: Wojciechem Banachem, Kazimierzem Hoffmanem, Markiem Kazimierzem Siwcem i poetką barw Sonią Zengel. Bohaterka liryczna książki Małgorzaty Grajewskiej widzi czas utkany z postaci. Jeśli ?płyną wydarzenia? tak doniosłe jak bydgoski wrzesień 1939 roku, upadek komunizmu, katastrofa w Smoleńsku czy inwazja Rosji na Ukrainę, to są one jedynie tłem dla konkretnych osób, dusz, postaci.

?Zawołaj mnie? to książka kompletna, ale nie zamknięta. Dałem się porwać tej onirycznej podróży kilkukrotnie, za każdym razem trwała ona dłużej i prowadziła dalej. To wyjątkowa książka, którą warto przeżywać na wielu płaszczyznach.

Podobne wpisy