Deus Irae

Pierwsza w tym roku powieść i od razu coś tak dużego kalibru: Phillip K. Dick, na spółkę z Rogerem Zelaznym, w wyjątkowym traktacie teologicznym, osadzonym w świecie postapokaliptycznym.

Amerykanie podczas III wojny światowej wiedzieli, że nie mogą jej wygrać. Nikt nie mógł: równowaga sił była taka, że z wojny nikt nie mógł wyjść wygrany. Jeden człowiek, amerykański urzędnik, postanowił wykorzystać jedyną przewagę, jaką jego zdaniem mieli Amerykanie: sporą liczbę schronów i zakonserwowaną wiedzę. Uruchomił „opcję zero”, detonował nad Ziemią ładunek, który zniszczył prawie wszystko. Prawie, bo przeżyła niewielka część ludzi, zaczęli się rodzić „inni” – powstały nowe gatunki człekopodobne i zupełnie różne od homo sapiens.

W tym nowym świecie istnieją dwie religie. Stara jest wciąż wierna przekazom z Biblii, czci Jezusa Chrystusa. Ta religia jest w odwrocie, ma zdecydowanie mniej wyznawców. Dominuje kult Carletona Lufteufla, człowieka-boga, który wcisnął przycisk, a teraz jest czczony jako Bóg Gniewu.

Imperfectus, Tibor McMasters, genialny bezręki i beznogi malarz, dostaje zlecenie namalowania fresku przedstawiającego prawdziwe oblicze Boga Gniewu. Rusza więc swoim automatyzowanym wózkiem ciągnionym przez krowę na poszukiwanie Lufteufla, który rzekomo wciąż żyje.

Podobne wpisy

  • |

    Miejsce z koszmarną aurą

    Kocham Bydgoszcz, kocham te ulice, gmachy, parki. Często sobie wyobrażam, jak tu było pięknie przed wojną. Każdy kamień, każda ulica to pewna opowieść. Są jednak takie miejsca, których aurę czuć na odległość. Taki jest gmach więzienia na Wałach Jagiellońskich. „Więzienie na Wałach Jagiellońskich. Szkice z lat 1939-1956” Anny Perlińskiej i Krzysztofa Sidorkiewicza to skromna, ale…

  • Częściowo świetna powieść

    Wydana w 2007 roku powieść „The Bone Garden” to – naprawdę przykro mi to mówić – jeden z najsłabszych tytułów w dorobku Tess Gerritsen. A szkoda, naprawdę szkoda, bo mogła to być świetna powieść. Chyba pierwszy raz Gerritsen użyła dwóch czasów powieściowych: teraźniejszości i pierwszej połowy XIX wieku. Nic odkrywczego, prawda? Po błyskotliwym cyklu Kate…

  • Dla urozmaicenia: golf

    Już prawie kończę moją długą podróż z Harlanem Cobenem. Prawie. Tym razem w ciągu dwóch wieczorów (i nocy…) połknąłem „Back Spin”. Było warto. Smakowało przyzwoicie, miało zaskakujące nuty, niestrawności nie zanotowano. „Back Spin” to część cyklu o Myronie Bolitarze. Dość nietypowa. Zwróciłeś uwagę, że piszę tak chyba przy każdej książce Cobena? Nieważne. Co więc różni…

  • Mizerne danie genialnego kucharza

    Zazwyczaj piszę o przeczytanych książkach od razu. „Serotoninę” odłozyłem kilkanaście tygodni temu. Wciąż nie wiem, jak ją odebrać. Michel Houelllebecq to pisarz wyjątkowy, co do tego nie ma wątpliwości. Ale czy „Serotonina” też jest taka? A może po prostu po „Uległości” poprzeczka była za wysoko? Jest wszystko, co powinno być u tego autora: dekadentyzm, seks,…

  • Frankenstein

    Opowieść, którą zna każdy. Czytałem ją wcześniej, po polsku wiele lat temu. A teraz znów mnie wciągnęła. To zdecydowanie nie jest powieść do pobieżnej lektury. „Frankenstein or the modern Prometheus” to opowieść przede wszystkim o samotności i wiedzy. O ich granicach i o tym, jakie demony czekają na tych, którzy je przekroczą. Powieść przygnębiająca, ciemna,…

  • |

    Drzewo życzeń

    Książki dla dzieci bywają infantylne, żeby nie powiedzieć wprost: głupawe. Czasem są piękne, ale puste. Rzadko się zdarza coś tak mocnego, dobrego, pięknego i mądrego zarazem jak ?Drzewo życzeń? Katarzyny Applegate.  Książka ta jest światowym bestsellerem. Kiedy widzę tego rodzaju ?rekomendację?, staram się trzymać od tytułu z daleka. Jeśli coś podoba się milionom czytelników, musi…