Kolejne noce w Bostonie

Dwie noce. Tyle czasu spędziłem z „Vanish”. To już kolejna powieść Tess Gerritsen, która staje się dla mnie numerem jeden w kategorii przyjemnego pożeracza czasu.

vanish„Vanish” wyszedł po polsku jako „Autopsja”, co jest moim skromnym zdaniem koszmarnym nieporozumieniem i niesmacznym spłaszczeniem tematu. Vanish to po angielsku znikać. Ale nie tylko: w matematyce vanish oznacza stać się zerem. W powieści oba te znaczenia nabierają sensu. W świecie nielegalnych imigrantek z Europy Wschodniej, które wbrew swojej woli są zmuszane do prostytucji w USA, vanish oznacza, że po przekroczeniu granicy z Meksykiem dziewczyny (i dziewczynki) po prostu rozpływają się, znikają. Nie mają nazwisk, dokumentów, nie figurują w żadnych rejestrach. Są tylko ciałami do dowolnego wykorzystania, włącznie z brutalnymi morderstwami. Ich życie zostaje sprowadzone do matematycznego zera, choć w powieści jest mowa o około 50 tysiącach takich dziewczyn wykorzystywanych w seksualnym niewolnictwie w całych Stanach.

Powieść zaczyna się jak zwykle u Gerritsen od mocnego uderzenia. W kostnicy, przed autopsją, dr Maura Isles słyszy jakiś dźwięk dobiegający z zamkniętego worka. Okazuje się, że przywieziony osiem godzin wcześniej trup pięknej, nieznanej dziewczyny wyłowionej z oceanu… wcale nie jest trupem. Dziewczyna otwiera oczy. Dla mediów to hit, szpital jest otoczony przez kamery i dziennikarzy. Dziewczyna – jak się później dowiemy ma na imię Olena – cudem unika kolejnej śmierci. Fałszywy ochroniarz próbuje ją zastrzelić na szpitalnym łóżku. Olena zabiera mu broń i strzela. Na miejscu jest będąca tuż przed porodem detektyw Jane Rizzoli.

Sprawą interesują się już wszyscy. Oprócz bostońskiej policji, o informacje i prowadzenie sprawy walczą FBI, wywiad i parę innych amerykańskich służb.

Gerritsen jest niesamowita. Jej sposób pisania – prosty, sugestywny, bardzo kobiecy – mnie urzeka. „Vanish” sprawia, że czytelnik nie potrafi się od tej opowieści oderwać, a jeśli to zrobi, to i tak wciąż w myślach jest w Bostonie…

Podobne wpisy

  • Najtrudniejsza lekcja

    Dzisiaj Europejczykom wydaje się, że o wojnach wiedzą wszystko: oglądają je przecież codziennie na swoich wielkich telewizorach z bardzo mądrymi tłumaczeniami wybitnych ekspertów. Taki też był Daniel Rye, dwudziestokilkulatek z Danii, który koniecznie chciał być fotografem i przeżyć przygodę życia. Spakował plecak i pojechał pierwszy raz w swoim życiu na Bliski Wschód bez znajomości realiów,…

  • Czarownicom żyć nie dopuścisz

    Czasem bywa tak, że nadmiar wiedzy szkodzi. Oczywiście nie samemu tej wiedzy posiadaczowi, ale czytelnikom. Przypadek ten dotknął mnie podczas lektury książki profesora Jacka Wijaczki ?Czarownicom żyć nie dopuścisz. Procesy o czary w Polsce w XVII-XVIII wieku?.  Pięknie wydana książka, mocna okładka, szacowna seria wydawnictwa Replika – co mogło pójść nie tak? Profesor Wijaczka niestety…

  • Fałszywa hrabina 

    Gdyby ktoś pisał powieść i wymyślił, że główną bohaterką będzie polską Żydówką, która przez kilka lat udaje hrabinę i wodzi za nos niemieckich panów życia i śmierci z Majdanka, krytycy by go zjedli. Zarzut kompletnie nieprawdopodobnej konstrukcji bohaterki byłby z pewnością najlżejszy. A gdyby jeszcze ta rzekoma hrabina była genialną matematyczką i fizycznie wyrwała z…

  • Droga życia

    Bydgoski rynek poetycki zalewa właśnie fala późnych debiutów. Są wśród nich książki różnego formatu artystycznego, o różnych aspiracjach. Bywają oryginalne i dojrzałe jak tom Witolda Stanisława Kozaka, ale dominują niestety takie, w których zbyt mocno widać przewagę determinacji nad talentem. Nie jest to zarzut, bo przecież nie każdego w kołysce musnęła któraś z lirycznych muz….

  • Gerritsen w Azji

    Spodziewałem się kryminału, a dostałem… nie wiem co. „Never say die” to mieszanka kryminału, thrillera, akcji, może nawet i romansu. Świetna mieszanka! Tess Gerritsen przyzwyczaiła mnie do thrillerów/kryminałów medycznych. Tym razem jest zupełnie inaczej. Młoda dziewczyna chce spełnić ostatnie życzenie umierającej matki i poznać prawdę o swoim ojcu. Maitland zaginął podczas wojny, której oficjalnie nie…

  • Jeszcze jedno świadectwo

    Ja wiem, że nie można żyć tylko przeszłością, w dodatku cudzą. Ale czy Holokaust, Shoah był tylko cudzą, zamierzchłą historią? To nie chodzi o miliony Żydów, to chodzi o coś więcej: o Przeznaczenie i równocześnie miliony pojedynczych historii. Niewiele tych opowieści przetrwało, większość rozpłynęła się w chmurach nad krematoryjnymi piecami. Helga Weiss, czeska żydówka chrześcijańskiego…