Fałszywa hrabina 

Gdyby ktoś pisał powieść i wymyślił, że główną bohaterką będzie polską Żydówką, która przez kilka lat udaje hrabinę i wodzi za nos niemieckich panów życia i śmierci z Majdanka, krytycy by go zjedli. Zarzut kompletnie nieprawdopodobnej konstrukcji bohaterki byłby z pewnością najlżejszy. A gdyby jeszcze ta rzekoma hrabina była genialną matematyczką i fizycznie wyrwała z niemieckich łap i pewnej śmierci ponad dziesięć tysięcy polskich więźniów? Kompletny absurd, prawda? Tyle tylko, że Janina Mehlberg aka hrabina Suchodolska żyła naprawdę. I naprawdę dokonała niemożliwego. 

Koszmar drugiej wojny światowej i niemieckie obozy koncentracyjne wciąż są kopalnią tematów i postaci, w których realność zdarza się wątpić nawet mając na stole niepodważalne dokumenty. Nie potrafimy uwierzyć w to, że człowiek człowiekowi mógł zgotować takie piekło, ale trudno nam wyjść ze zdumienia, że istnieli także ludzie, którzy wdają się nam postaciami nierealnymi, prawdopodobnymi, choć niemożliwymi. Bo jak uwierzyć w to, co zrobił rotmistrz Pilecki, o. Maksymilian Kolbe czy wielu, wielu innych Ludzi, którzy powinno się pisać właśnie tak: wielką literą? 

Wiele lat po wojnie wciąż odkrywamy postaci i historie, które zdumiewają rozmachem, jasnością i wręcz niewyobrażalnym ładunkiem emocji. Janina Mehlberg przed wojną wiodła życie nieco zmanierowanej intelektualistki. Była świetną matematyczką, niespecjalnie wierzącą Żydówką z dobrego domu. Jej mąż był filozofem, wybitnym logikiem. Para zupełnie z innego świata niż ten, który przynieśli ze sobą Niemcy z trupimi czaszkami na czapkach. 

Kiedy zaczęła się okupacja i eksterminacja najpierw Żydów, a później już wszystkich, którzy stanowili w III Rzeszy element niepożądany, Janina nie poszła potulnie na rzeź. Mimo filigranowej postury, wykazał się gigantycznym duchem walki, a nie tylko przetrwania. Ze zmienioną tożsamością, na fałszywych dokumentach, zaangażowała się w podziemną działalność Armii Krajowej i całkowicie legalnej Rady Głównej Opiekuńczej. Jako hrabina Janina Suchodolska dzięki doskonałej znajomości języka niemieckiego i nazistowskiej plątaniny prawnej potrafiła zdziałać cuda. Oczywiście miała świadomość, że jeden fałszywy krok może sprawić, że natychmiast zostanie wtrącona na samo dno piekła. Kilkukrotnie było blisko, ale za każdym razem coś sprawiało, że wychodziła z tarapatów bez szwanku. Podczas okupacji prowadziła zakrojoną na ogromną skalę akcję dożywiania więźniów Majdanka, przemycała na teren obozu ogromne ilości lekarstw, a majstersztykiem był to, że skutecznie wyciągnęła z obozu ponad dziesięć tysięcy więźniów – wszystko legalnie, wykorzystując wyłącznie niesamowitą znajomość meandrów nazistowskich regulaminów, ludzkiej psychiki i iście hrabiowski tupet. 

Koniec wojny nie przyniósł ukojenia, tylko rozczarowanie. Okazało się bowiem, że to co przynieśli na bagnetach Sowieci, nie było wolnością. Było kolejnym terrorem, być może nawet trudniejszym do przeżycia od niemieckiego. Kiedy pętla wokół niej i jej męża zaczęła się coraz bardziej zaciskać, cudem udało im się wyrwać z PRL i Europy, osiedli w Stanach Zjednoczonych, gdzie oboje zrobili kariery naukowe. 

Janina pod koniec życia napisała pamiętnik, w którym opowiedziała swoją historię. Niewielu w nią uwierzyło, nikt nie chciał wydać. Temat zaczęły weryfikować dwie badaczki: Elizabeth B. White i polska badaczka pracująca w Nowym Jorku Joanna Śliwa. Mozolnie, krok po kroku, studiując niekończące się sterty dokumentów w archiwach niezliczonych instytucji kilku państw, odtworzyły losy Janiny Mehlberg. Prawda okazała się tak niesamowicie barwna, że jej badaczki postanowiły napisać książkę. 

?Fałszywa hrabina? jest opracowaniem na polskim rynku wydawniczym wyjątkowym. Rzadko bowiem mamy do czynienia z pracami, które bazują na tak ogromnej liczbie dokumentów archiwalnych zebranych z tak wielu państw i instytucji. Do tego opowieść jest napisana ?po amerykańsku?: szybko, atrakcyjnie, dynamicznie i z szerokim tłem, dzięki czemu losy rzekomej hrabiny są zrozumiałe nawet dla tych czytelników z drugiego końca globu, którzy nie wiedzą o losach ludności na terenach okupowanych przez III Rzeszę nic lub prawie nic. A przy tym eksperci znający temat od podszewki będą czerpali z lektury równie dużo przyjemności. 

Niesamowita opowieść pod względem faktograficznym, redakcyjnym i literackim. Warto przeczytać choćby po to, żeby zobaczyć, jak w Ameryce opowiada się o naszej historii. 

Podobne wpisy

  • |

    Kobiety z bloku 10

    Auschwitz jest dzisiaj nie jedynym z obozów, ale symbolem wszystkiego co z człowiekiem zrobiła niemiecka, narodowo-socjalistyczna ideologia. A barak nr 10 mógłby być symbolem tego, jak w obliczu ludobójstwa zachowywała się ówczesna niemiecka medycyna.  Barak, czy jak wolą niektóry go nazywać – blok, numer 10 miał specjalny status w Auschwitz. Tam właśnie przeprowadzano eksperymenty medyczne…

  • Odnaleziona

    To miał być thriller noir, ale nie był. Miał być thriller psychologiczny. Też nie był. Nie znałem wcześniej nazwiska autorki. Magda Stachula to polska autorka, napisała już chyba kilkanaście książek, o każdej mówi się, że to bestseller. Postanowiłem nadrobić zaległości. Na pierwszy rzut oka: forma tożsama z tym, jak pisze choćby Marcel Moss – co…

  • Wrota piekieł

    Znowu wlazłem w piekło. Od lat czytam o obozach koncentracyjnych, pracy, zagłady i próbuję zrozumieć, jak to było możliwe. Wciąż nie wiem. Autobiograficzna opowieść Anji Lundholm „Wrota piekieł. Ravensbruck” mi nie pomogła. Pogłębiła jedynie rozpaczliwe zadziwienie, jakiego rodzaju gatunkiem zwierząt byli ci, którzy te miejsca stworzyli. Ravensbruck był obozem specyficznym z dwóch względów: był to…

  • Sport na czerwono 

    Sławek Wojciechowski jest kibicem, jakich mało. Nie chodzi o to, że napisał monumentalną historię przedwojennej Polonii Bydgoszcz, ale o to, że potrafi spojrzeć na swój klub bez różowych okularów. „Gwardziści. Sport Milicji i Bezpieki w Bydgoszczy w latach 1945-1990” to opowieść o tym, co komuniści zrobili z zacnym polskim klubem.  Dla mnie, rocznik 75, Polonia…

  • Socjologia religii 

    Bogu dzięki, że są i takie książki naukowe, które czyta się z wypiekami od pierwszej do ostatniej strony. Wydana w mrocznych czasach stalinowskiej walki z wiarą ?Socjologia religii? niemieckiego religioznawcy Joachima Wacha jest jedną z takich właśnie pereł. To książka, która nie tylko zawiera niewyobrażalny ogrom wiedzy, ale także ma w sobie siłę, która daje…

  • Szczękościsk, czyli rozpacz i złość w szkatułce

    Grochowiak wielkim literatem był. A ja tę powieść – „Trismus” – trzymałem na regale od lat nietkniętą. Wreszcie przeczytałem. To jedna z tych nielicznych powieści, po których trudno cokolwiek powiedzieć, bo człowiek na długie tygodnie traci oddech. W największym skrócie, „Trismus” to specyficzny rodzaj dialogu: małżeństwo wspólnie pisze pamiętnik, czy może raczej dziennik, tyle że…