|

Żywi i martwi o hitlerowskim obozie Potulice

Literatura obozowa to specyficzny gatunek literacki, jeśli można tak go spłycić. Opowiadania z miejsc zagłady, obojętnie niemieckich czy rosyjskich, są zawsze nieco podobne pod względem stylu, fabuły, emocji. Trudno żeby było inaczej. O ile jednak te największe historie, z najbardziej znanymi nazwiskami, są gratką tak dla historyków, jak i krytyków literackich, socjologów, psychologów i całej reszty badaczy naszego nędznego gatunku, to mnie najbardziej interesują takie właśnie relacje jak ta.IMG_5864

„Żywi i martwi o hitlerowskim obozie Potulice”, pod redakcją Tadeusza Samselskiego, to prosta, nieociosana i nielakierowana opowieść, w której każde zdanie wbija się pod paznokcie. Główną część książki zajmuje rozdział „Trzy i pół roku za drutami obozu koncentracyjnego w Potulicach. Wspomina Cecylia Samselska”. Trzeba co wrażliwszym na terminologię czytelnikom od razu zasygnalizować, że obóz w Potulicach kilkukrotnie zmieniał swoją nazwę, ale co by o nim nie mówić, na pewno nie był „przesiedleńczym”, chyba że na tamten świat. Relacja pani Cecylii jest porażająca prostotą, ale pozostałe – nieporównywalnie krótsze – relacje również przytłaczają zwyczajnością, brakiem emocji, suchością okrutnych faktów. Danuta Bielaszewska pisze tak: „Najgorzej przeżywaliśmy nieludzkie traktowanie. Gnębiło nas to gorzej niż nieustanny głód”.

Wziąłem tę książkę szukając świadectw dotyczących setek dzieci zamordowanych w Potulicach. Tego nie znalazłem, muszę szukać dalej, ale „Żywi i martwi o hitlerowskim obozie Potulice” to bardzo ważna lektura ułatwiająca zrozumienie, jak wyglądało codzienne, obozowe życie. Plus kilka naprawdę mocnych stron na temat zimowych dni „wyzwalania” Torunia i Bydgoszczy przez żołnierzy radzieckich przy pomocy polskich towarzyszy broni. Niewiele jest takich relacji w literaturze, więc każda staje się ogromnie ważna. Pani Cecylia opowiada to ze swadą – warto przeczytać.

Podobne wpisy

  • Sanktuaria słowiańskie

    Bogusław Gierlach napisał tę książkę dawno temu, w 1980 roku, a Replika wydała ją w 2024 roku. Czy to ma sens? Praca bądź co bądź naukowa, czy popularno-naukowa po tylu latach wciąż jest aktualna i zwyczajnie atrakcyjna dla czytelnika? Owszem!  ?Sanktuaria słowiańskie? są swoistym esejem archeologiczno-antropologicznym. Autor przybliża specyfikę słowiańskich, przedchrześcijańskich świątyń, o których tak…

  • Uwikłani 

    Krzysztof Sidorkiewicz ma dużo do opowiedzenia, bo widział z bliska wiele. Tak głęboka świadomość historycznej kuchni niekoniecznie musi pomagać pisarzowi, może być niestety i tak, że nadmiar wiedzy przytłacza – najpierw twórcę, potem jego bohaterów, a na końcu czytelnika. Czy „Uwikłani”, jego najnowsza, druga w dorobku powieść dźwignęła bagaż doświadczeń autora?  Nie lubię biografizowania literatury,…

  • |

    Cracked. Why psychiatry is doing more harm than good

    Czyżbyśmy byli świadkami początku upadku największego oszustwa współczesnej medycyny? Wszystko na to wskazuje. James Davies, brytyjski psychoanalityk pracujący m.in. dla NHS (odpowiednik polskiego NFZ) poświęcił mnóstwo czasu i pracy żeby metodycznie obnażyć dzisiejszą psychiatrię. Zrobił to na tyle skutecznie, że mnie przekonał. Polskiego czytelnika nie przekona, bo… wydana ponad rok temu książka nie została jeszcze…

  • Tylko Ojczyzny żal…

    Mówią, że Michalkiewicza albo się uwielbia, albo nienawidzi. Mylą się. Ja go zwyczajnie doceniam – jest jednym z najbystrzejszych obserwatorów życia politycznego w kraju, ale w większej dawce jego felietony mnie zwyczajnie męczą. „Niemcy, Żydzi i folksdojcze” to świetny zbiór tekstów, ale pod warunkiem, że rozłożymy go na dłuższy okres. Tak jak ja to zrobiłem…

  • Dlaczego Izrael przegrał?

    Izrael i Palestyna. Obojętnie jak bardzo jesteśmy niezainteresowani tematem skojarzenie jest jedno: wojna, cierpienie, nienawiść. Od pół wieku na tym relatywnie niewielkim terenie trwa ciągły spór, w którym giną ludzie, ale i powstają fortuny. Richard Ben Cramer spróbował opisać ten tygiel w prosty sposób. „Dlaczego Izrael przegrał?” wydaje się książką słabą, bo co za przyjemność…

  • |

    Nowoczesne SF trzyma się mocno

    Ponura, apokaliptyczna opowieść o miłości, niespełnieniu i walce. Brawurowy debiut (sprzed kilku lat) Amerykanina, który może przewrócić literacką scenę do góry nogami. Akcję „Jutro, jutro i znów jutro” Thomas Sweterlitsch umieścił w swoim rodzinnym mieście, Pittsburghu, w przyszłości – relatywnie niedalekiej. Dokładnie dziesięć lat po ataku terrorystycznym bombą, która zabrała prawie wszystkich mieszkańców do historii….