Nie ma dzieci – są ludzie

Często wracam do Janusza Korczaka. Jego proste, suche, żeby nie powiedzieć – oschłe uwagi na temat dzieci i wychowania towarzyszą mi na co dzień. Korczak to jedna z pierwszych osób, którym pobiegnę podać rękę na tamtym świecie. „Prawo dziecka do szacunku” to drobna, ale bardzo ważna pozycja w dorobku Starego Doktora.

prawo_dziecka_do_szacunkuKorczak był bardzo konsekwentny w swoich tezach, które wyprzedzały nie tylko jego, przedwojenną epokę, ale i bardzo często dzisiejszą myśl pedagogiczną. Często miał tego pełną świadomość. Nie postulował zmian w prawie, w kodeksach i praktyce. Zauważał, jak olbrzymi wpływ na sytuację dzieci ma sytuacja gospodarcza, polityczna, społeczna. Pracował z dziećmi, które wcześniej byłyby skazane na śmierć lub niewolnictwo. Mimo to kiedy pisze o starożytnym prawie pozwalającym na bezkarne zabijanie dzieci, o masowym topieniu niemowląt w wiekach średnich, o handlu dziećmi w XVII-wieczny Paryżu, nie czuję oburzenia. Czuję zrozumienie dla historii, nawet tej najbrutalniejszej i najciemniejszej.

Osią rozumowania Korczaka było uporczywe twierdzenie, że nie ma dzieci – są ludzie. Musimy czytać to przesłanie w ten sposób, że dzieci są pełnoprawnymi obywatelami, współtworzącymi rodziny i naród, a przez to muszą mieć zagwarantowany równy dostęp do zdobyczy cywilizacyjnych, a taką zdobyczą jest także zmieniające się prawo i partycypacja w rewolucji przemysłowej, która pomniejszając rolę mięśni na rzecz maszyn jeszcze bardziej zmniejszyła dystans między dzieckiem a dorosłym.

Relacja dorosły-dziecko musi być oparta na fundamencie wzajemnego szacunku. Szacunku płynącego nie z przewagi siły dorosłego, ale i nie z pobłażania dla dziecka. Rozsądek, racjonalizm, logika i czysta radość – bez tego nie będzie ani zrozumienia, ani szacunku.

Życie współczesne kształtuje silny brutal, homo rapax: on dyktuje metody działania. Kłamstwem są jego ustępstwa dla słabych, fałszem cześć dla starca, równouprawnienie kobiety i życzliwość dla dziecka. Błąka się bezdomne uczucie – kopciuszek. A właśnie dzieci – książęta uczuć, poeci i myśliciele.
Szacunku, jeśli nie pokory, dla białego, jasnego, niepokalanego, świętego dziecięctwa.

Podobne wpisy

  • |

    Dachau

    Książki pisane przez byłych więźniów obozów koncentracyjnych czasem – nie zawsze – mają jedną olbrzymią wadę: ich autorom wydaje się, że przez fakt bycia w środku piekła, mają jego najlepszy ogląd. Tak nie jest. Więźniowie, którzy później poświęcili mnóstwo czasu i energii na zgłębianie źródeł, dokumentów które udało się uchronić przed zaginięciem lub zniszczeniem, mają…

  • Doskonała przekąska

    Przyznaję, przegapiłem debiut Charlesa Brokaw. Zacząłem przygodę z tym autorem od jego drugiej powieści. „The Lucifer Code” opowiada o kolejnej – po odkryciu Atlantydy – przygodzie profesora Thomasa Lourdsa. Wydawca już na okładce sugeruje, że mamy do czynienia z nowym, lepszym Danem Brownem. Tytuł powieści też niedwuznacznie odwołuje się do słynnego „The Da Vinci Code”….

  • Chłopiec, który chciał być wiatrem

    Znam Julię. Obiecywała mi tę książkę od paru miesięcy, ale dostałem ją do rąk dzisiaj. Przeczytałem. Popłakałem się. Przeczytałem jeszcze raz. Tata Krzysia zmarł, kiedy ten miał kilka lat. W chwili pisania książki – wspólnie, ale to Krzyś opowiada – chłopiec jest dziesięciolatkiem. Niesamowicie mądrym, wrażliwym, pogodzonym ze sobą i światem chłopcem. Gdy odszedł tata…

  • Schronisko, które przestało istnieć

    Z reguły nie piszę źle o książkach. Wychodzę z założenia, że lepiej jest pisać albo pozytywnie, albo wcale. Bo jakie dobro powstaje z krytykowania książek? Dla mnie to strata czasu, a dla autora przykrość. Czasem jednak nie mogę przejść obojętnie, bo skoro kilka godzin mojego życia poszło w piach, to chciałbym tego oszczędzić innym. „Schronisko,…

  • Himmler. Buchalter śmierci

    Nieczęsto zdarza mi się czytać tak monumentalne dzieła jak biografia Himmlera pióra Petera Longericha. Sięgnąłem po nią z powodu tylko jednego rozdziału, o którym szerzej za chwilę, ale nie dałem rady się zatrzymać tylko na nim.  „Himmler. Buchalter śmierci” to ogromna dawka szczegółowej wiedzy na temat postaci i losów konstruktora III Rzeszy. Autor sięga bardzo…

  • Kartkówka z historii

    O historii można i należy pisać poważne naukowe rozprawy, oparte o dokumenty źródłowe, relacje świadków i dowody archeologiczne. Oczywiście takie uprawianie historii jest bardzo ważne, ale byłoby tragedią, gdyby przeszłość była domeną wyłącznie naukowców. A jeśli chcemy, by wiedza historyczna trafiła do „zwykłych” ludzi, nieprofesjonalistów, to muszą być ludzie, którzy będą potrafili bez najmniejszej szkody…