Kartkówka z historii

O historii można i należy pisać poważne naukowe rozprawy, oparte o dokumenty źródłowe, relacje świadków i dowody archeologiczne. Oczywiście takie uprawianie historii jest bardzo ważne, ale byłoby tragedią, gdyby przeszłość była domeną wyłącznie naukowców. A jeśli chcemy, by wiedza historyczna trafiła do „zwykłych” ludzi, nieprofesjonalistów, to muszą być ludzie, którzy będą potrafili bez najmniejszej szkody na jakości merytorycznej pisać o przeszłości w lekki, przystępny, atrakcyjny sposób. Tak, by czytelnik zadziwiony nieznanymi mu wcześniej faktami czy aspektami danych wydarzeń lub postaci chciał kolejnego dnia opowiadać o nich dalej.

Na rynku wydawniczym mamy dzisiaj bardzo wielu dobrych, ba – wybitnych historyków, ekspertów od prawie każdego aspektu naszej przeszłości, mamy też pisarzy, którzy uprawiają własne rodzaje historiozofii i? niewielu autorów, którzy trafią atrakcyjnie, krótko, bez ujawniania własnych sympatii i animozji opowiadać o historii. Kimś takim jest bez wątpienia Krzysztof Wieczorek, którego olbrzymia wiedza historyczna nie przytłacza ani jego samego, ani czytelnika, który dostaje zgrabne, ograniczone kilkoma tysiącami znaków drukarskich felietony historyczne.

Lekkość pióra i akuratność merytoryczna to znaki rozpoznawcze tego autora, który w pracy twórczej wykorzystuje swoje doświadczenie dziennikarskie, tak prasowe, jak i radiowe. I chyba właśnie to ostatnie jest kluczowe, by zrozumieć styl Wieczorka. Słuchacz radiowy jest dzisiaj gatunkiem wymierającym na równi z osobami piszącymi listy wiecznym piórem na gustownej papeterii, należy więc ich szanować. Słuchacz, ale i czytelnik, bywa wybredny, niecierpliwy i ma do tego prawo, bowiem ma do wyboru mnóstwo audycji i czasopism. Jeśli więc dziennikarz nie zainteresuje go natychmiast, od pierwszego zdania, od tytułu, to choćby przygotował genialny materiał, prawdopodobnie nie dostanie szansy, by przedstawić go w całości. Musi wobec tego oczarować i przykuć odbiorcę od razu, w atrakcyjnej formie przekazać mu swój materiał i liczyć na to, że czytelnik stanie się ambasadorem danego autora. I tak jest z Krzysztofem Wieczorkiem!

Kartkówka z historii kojarzy się ze szkołą. Nikt nie lubił kartkówek, zwykle niezapowiedzianych i często będących swoistą formą kary. Ale nie tym razem! Tę kartkówkę można traktować w kategoriach przyjemnej nagrody. Można ją czytać właśnie tak – po jednym artykule, krótkim, mieszczącym się w papierowym wydaniu gazety na jednej karce, ale można też zrobić sobie przyjemność i przeczytać kilka lub kilkanaście sąsiadujących artykułów. A można też jeszcze inaczej: ze spisu treści wyszukać interesujące nas tematy i w ten sposób poznawać książkę Krzysztofa Wieczorka. Obojętnie, który sposób Państwo wybierzecie, daję słowo: nie zawiedziecie się! 

Podobne wpisy

  • Naiwnie o naiwnych

    „Freshers” była jakimś wydarzeniem literackim głównie w Walii, choć chyba też w Anglii czytano tę powieść dość powszechnie. Historia trójki przyjaciół wyruszających z małego miasteczka na studia wciągnąć może jedynie nastolatki, a sex drugs rock’n’roll – zwłaszcza tak infantylnie opowiedziane – to zdecydowanie za mało, żeby kogokolwiek zachęcać do tej powiastki. Rzecz wygląda jakby była…

  • Zimowe opowieści

    „The Winter Ghosts” to kolejna opowieść Kate Mosse osadzona w południowej, górzystej Francji i nawiązująca do czasów katarskiego holokaustu. Po „Labiryncie” nastawiałem się następną epicką historię, a kiedy wziąłem do ręki niepozorną książeczkę, już wiedziałem, że to tylko przystawka. Ale jaka pyszna! Faktycznie, „Zimowe zjawy” – bo pod takim tytułem ukazało się to po polsku…

  • Zrozumieć islam

    Dla mnie, ale i pewnie dla Czytelników tego bloga, islam nie jest ziemią całkowicie nieznaną. Przyznam się jednak od razu, że w 2003 roku kiedy wyszła książka „Oblicza współczesnego islamu” o tej religii, kulturze nie wiedziałem praktycznie nic. Świat też był zupełnie inny. A mimo to czytając tę książkę dzisiaj, wciąż można wiele się dowiedzieć….

  • |

    Kalifat terroru

    Jakim cudem banda świrów z nożami w zębach była w stanie stworzyć i prowadzić kilka lat twór, który – oprócz waluty i może uznania międzynarodowego – spełniał wszystkie przesłanki, by nazywać go państwem? Nienawidzony nie tylko przez państwa niesunnickie, przez potęgi światowe i wszystkich sąsiadów, ale i przez organizacje takie jak Al-Kaida, Hamas, Hezbollah, rozrastał…

  • |

    Biznes w cieniu holocaustu 

    O niemieckich obozach wiemy już bardzo dużo, ale wciąż istnieją białe plamy, które skrupulatni badacze starają się wypełniać wiedzą. Historyk z Nakła, Mariusz Gratkowski przyjrzał się uważnie postaci Fritza Emila Schultza – przedsiębiorcy, który na kontrakcie z Wehrmachtem, dającym mu dostęp do niewolniczej siły roboczej, zbudował potężne imperium.  „Biznes w cieniu holocaustu. Działalność Fritza Emila…

  • Musiało się stać. Musiało.

    „Under the knife” Tess Gerritsen (nie mam zdrowia sprawdzić jak to wyszło po polsku) to koszmarek. Musi jej się śnić, chyba że sprzedała tego mnóstwo 😉 Kate jest lekarzem obecnym przy prostej operacji dziewczyny, która pracuje w jej szpitalu jako pielęgniarka. Standardowa procedura zawodzi, pacjentka umiera. Zaczyna się szukanie winnych. Kate czuje się bez winy,…