Samo ciasto, bez ryby w środku

Pochwaliłem i od razu wpadłem na minę. „Map of bones” Jamesa Rollinsa ma wszystko, co powinna mieć powieść, w którą chciałbym wpaść bez opamiętania. A jednak nie wpadam, ślizgam się i z rosnącą niechęcią zerkam na liczbę stron do końca.

map_of_bonesThriller konspiracyjny sięgający do zamierzchłej historii powinien mieć koncept. „Map of bones” takowy posiada. Podbudowany solidną konstrukcją faktograficzną. Złoty piasek, czy w rzeczywistości tak czyste złoto, że zmienia strukturę i wygląda jak szkło, a działa… na różne sposoby, pojawia się u starożytnych, w żydowskiej Torze i później w chrześcijańskich pismach. Da się powiedzieć o nim: „manna”. Da się dowodzić, że to właśnie tę substancję trzymano w Arce Przymierza i Mojżesz o jej reprodukcję prosił kowala. Do tego mamy tajemniczą organizację zakorzenioną co najmniej w średniowiecznych odłamach Templariuszy, „kościół” wewnątrz Watykanu, amerykańskich superbohaterów z supertajnej jednostki megaspecjalnej. Na to nałóżmy romans, serię trudnych (?!) do rozwikłania tajemnic prowadzących jak po sznurku do kulminacji i atrakcyjne plenery plus koszmarne perypetie, które wydają się zabójcze dla bohaterów, a ci oczywiście wychodzą z nich bez szwanku.

Dlatego więc ta powieść tak mnie zmęczyła? Jej przewidywalność i niekonsekwencja to główne wady. Nie można prowadzić bohaterów za rączkę, w każdej sytuacji zsyłając im na pomoc Deus ex machina. W niektórych recenzjach widziałem porównywanie „Map of bones” do „The Da Vinci Code”. To trochę jakby porównać polski rynek wydawniczy do brytyjskiego. Niby trochę o to samo chodzi, ale…

Podobne wpisy

  • A jeśli Abraham zostawił testament?

    A co jeśli Abraham leżąc na łożu śmierci, pisemnie, w towarzystwie ówczesnego „notariusza” rozstrzygnął jednoznacznie, komu ma przypaść w spadku Jerozolima? Jeden z jego synów jest ojcem islamu, drugi fundamentem judaizmu. Komu najbardziej zależy na tym, żeby nie licząc się z kosztami ukryć testament na zawsze? Sam Bourne to dla mnie nowe nazwisko na literackiej…

  • Śpiewaczka

    Autor z Bydgoszczy. Kryminał rekomendowany przez masę ludzi. Okładka sztos (choć z banku zdjęć). Wydawnictwo pierwsza liga. Co może pójść nie tak?  Maciej Klimarczyk to bydgoski psychiatra i seksuolog. Zadebiutował kilka lat temu „Śpiewaczką”, która z marszu zdobyła masę czytelników i pozytywne, żeby nie powiedzieć – entuzjastyczne opinie. A jednak jestem rozczarowany.  Pomysł jest świetny….

  • |

    Irak z pierwszej ręki

    Czuję pewien dyskomfort.  Mimo wszystko jest to specyficzna sytuacja pisać o książce kogoś takiego jak Witek. Napiszę w superlatywach: obrazi się, bo jak niewielu jest czuły na punkcie wiarygodności słowa pisanego. Uwypuklę moim zdaniem słabości książki: też się obrazi, bo kto jak kto, ale ja powinienem docenić tę pozycję na polskim rynku wydawniczym. Nie mam…

  • Efekt motyla

    „The Final Detail” Harlana Cobena jest znowu opowieścią o tym samym: o wydarzeniu sprzed lat, które reżyseruje dzisiejsze dramaty. I znowu jest opowieścią znakomitą. Myron Bolitar po śmierci Brendy i rozstaniu z Jessicą ucieka z miasta. Zostawia firmę w rękach świeżej wspólniczki, Esperanzy i na kilka tygodni zaszywa się na małej karaibskiej wyspie z atrakcyjną…

  • Światłoczułość

    Sięgałem po ten tytuł z olbrzymimi oczekiwaniami. Nie zawiodłem się. Jeśli rzeczywiście za pseudonimem „Jakub Jarno” kryje się Remigiusz Mróz, to czapki z głów: udowodnił, że potrafi pisać nie tylko dla mas, ale też śmiało porusza się po przestrzeni literatury poważnej, ambitnej, stawiającej przed sobą cele zdecydowanie wykraczające poza rozrywkę.  „Światłoczułość” to niełatwa formalnie opowieść…