Spiski obnażone, czyli tajemnicą jest Dorsz

220px-TheVaDinciCodW muzeum znaleziono zamordowanego kustosza, który zajmował się tropieniem najtajniejszej z tajnych organizacji pod nazwą Conspiratus Opi Dei. W skrócie COD. Nie został zamordowany w „zwykły” sposób. Zabito go zamykając mu gardło prawie metrowym… dorszem. Dorsz to po angielsku cod. Witajcie w opowieści pod tytułem „The Va Dinci cod”.

A.R.R.R. Roberts to pseudonim brytyjskiego pisarza specjalizującego się w parodiach. Jego wersja „Kodu Da Vinci” zdaje się być genialną odtrutką na nadęte powieści demaskujące spiskową naturę dziejów. Mamy więc doktora Roberta Donglana, naukowca specjalizującego się szyfrach i byciu prawdziwą fajtłapą, seksowną nieznajomą Sophie, tajemniczego i sędziwego księdza, fałszywego policjanta. Są strzelaniny, pogonie, ucieczki, zwroty akcji, błyskotliwe dialogi. Plus oczywiście mamy tajemnicę, która może wyjaśnić wszystko, całą historię ludzkości. Oczywiście jest tym koncepcie fundament, solidny: pierwsze zdania Pisma Świętego. Wynika z nich, że zanim Bóg zaczął stwarzać cokolwiek, istniała woda. Autor prowadzi ten koncept to absurdu, którego nie zdradzę, żeby nie zniszczyć przyjemności z lektury, ale powiem tylko, że kluczem są dorsze. Czy raczej Dorsze 😉

Uwielbiam takie powieści. Powiastki w sumie, bo książkę połknąłem w jeden wieczór. Niesamowita zabawa językiem, konwencją – autor nie daje czytelnikowi możliwości odłożenia książki choćby na parę minut. Gdzieś nad wszystkim unosi się nieśmiertelny duch Monty Pythona.

Sprawdziłem w Sieci, jest ponoć polskie tłumaczenie. Trudno mi to sobie wyobrazić. Jak przetłumaczyć sam tytuł, żeby oddać tę grę z Danem Brownem? Ja bym chyba spróbował czegoś z „kotem”, bo po polsku innej możliwości raczej nie widzę. Czyli np. „Kot da Vinci”, ale potem trzeba byłoby zabić kustosza kotem, wprowadzić organizację Konspiratus Opus Tei, czcicieli kotów – w sumie dałoby się 🙂 Polski wydawca zdecydował się na tytuł „Kod Edy Vinci” – no i faktycznie w powieści pojawia się postać siostry Leonarda, od której podkradł on słynny portret Mona Lisy. Ale to naprawdę marginalny wątek. W każdym razie: polecam oryginał. Mogę pożyczyć. Za dorsza 😉

Podobne wpisy

  • Zapomniany świat

    Nic nie wiemy o wierzeniach obcych nam kulturowo ludzi. Wydaje nam się, że takie pojęcia jak „bóg” czy „kapłan” są powszechne. Otóż nie. Książka Zajączkowskiego „Pierwotne religie czarnej Afryki” była dla mnie piękną podróżą w kompletnie nieznany świat. Oczywiście mam świadomość, że taka Afryka, o której pisze Zajączkowski nie istniała już w czasach powstawania tej…

  • nieme skrzypce 

    Grzegorz Kalinowski. Pisarz (opowiadań), eseista, krytyk. Magik. Za przeproszeniem – działacz. Co wydał, to zbierało nagrody. Jak nic nie wydaje, to też dostaje. Zasłużenie!  Zbiór sześciu opowiadań pod wspólnym tytułem „nieme skrzypce” Kalinowski wydał w 2021 roku. Przeczytałem je pięć lat później. Ale przecież to nie ma najmniejszego znaczenia, bo święta rzeka wciąż płynie, a…

  • Możemy cię zbudować

    Dick jest mistrzem SF, wiadomo, ale przecież nie tylko. Bywają i takie powieści, w których przyszłość, fantastyka naukowa itp są jedynie osnową dla prawdziwego, uniwersalnego dramatu. Taką powieścią jest właśnie „Możemy cię zbudować”.  To nie jest kanoniczny utwór Dicka. Oj nie, daleko mu do tych, o których myślimy w pierwszym rzędzie mówiąc o prozie Philipa…

  • Medyczne zbrodnie nazistów 

    Kiedy w ubiegłym roku ukazała się książka Krzysztofa Drozdowskiego zatytułowana „Medyczne zbrodnie nazistów”, myślami byłem w zupełnie innym aspekcie II wojny. Nasiąkałem wtedy losem łódzkich Żydów, co zaowocowało powieścią „Izaak”. Książkę Krzysztofa wówczas przeczytałem dość powierzchownie. Temat znam, nie krygując się, dość dobrze, ale i tak znalazłem wówczas sporo interesujących informacji i cytatów z niemieckich…

  • Opowieści o rozpaczy i prawdzie

    Uwielbiam Bukowskiego od kiedy przeczytałem pierwsze zdanie jakiejś jego powieści, to była chyba „Szmira”, dawno dawno temu. Bukowski jest jak „Dzień świra” – najpierw wydaje ci się, że to komedia, a chwilę później widzisz podszyty nerwowym śmiechem ciężki dramat o ludzkiej kondycji. Taki jest Charles Bukowski i taki jest zbiór opowiadań „Na południe od nigdzie….

  • |

    W klatce z Goliatem

    Nie jest mi łatwo pisać o książce Krzysztofa Pietrzaka „Niepokonany”. Nie tylko dlatego, że wiele wydarzeń przez niego opisywanych widziałem na własne oczy, byłem mniej czy bardziej zaangażowany. Mam problem z klasyfikacją tej książki. Ani to autobiografia, ani dokument. Najbliżej do prawie zapomnianego dzisiaj gatunku reportażu uczestniczącego. Tyle że Krzysztof nie ma za grosz autorskiego…