Scarpetta, Kay Scarpetta

scarpettaSądziłem, że niewiele mnie może zdziwić. Znałem nazwisko autorki – Patricia Cornwell dostała mnóstwo nagród, sprzedała na całym świecie ponad 100 milionów książek. Nie pomyliłem się: STO MILIONÓW. No to jak się natrafiła okazja postanowiłem zobaczyć jak to się robi na przykładzie sztandarowej powieści z najbardziej popularnego cyklu o pani doktor od trupów.

Kryminał zaczyna się od mocnego uderzenia. W Nowym Jorku znaleziono zamordowaną kobietę, policja przesłuchuje jej chłopaka, którego podejrzewa się o zbrodnię. Niby nic ciekawego, ale – zarówno ofiara jak i podejrzany to karły, a morderstwo było poprzedzone dość brutalnym seksem, którego amatorką była zabita kobieta. Doktor Scarpetta nie daje się przekonać policjantom i ufa swojej intuicji. A ta jej mówi, że Oscar – karzeł, który jest pewny, iż sam jest ofiarą rządowego eksperymentu polegającego na kradzieży umysłu – nie zabił swojej dziewczyny. Do tego najpopularniejszy blog – Gotham Gotcha – opublikował właśnie informację na temat doktor Scarpetty. Jak pisze tajemniczy bloger (blogerka? to się okaże) znana z licznych występów w amerykańskiej telewizji CNN Scarpetta sama była ofiarą traumatycznego wydarzenia z jej chłopakiem w roli głównej. Chłopakiem, który akurat jest nowojorskim policjantem pracującym nad sprawą morderstwa karlicy. Grubo?

Mogło być grubo, ale wyszło nudnie. Nie wiem jakim cudem autorka zniszczyła taki pomysł, ale jej się to udało. Kryminał powinien być szybki, lekki, celny. A ta powieść jest ociężała niczym polska reprezentacja na mistrzostwach Europy. Żeby nie być gołosłownym, przytoczę tylko jedno zdanie z tej książki. Wystarczy za całą recenzję: „She had short dyed red hair and bright blue eyes, was sturdy but not fat, and probably thought she’d gotted dressed up when she’d decided on her brown leather pants, cowboy boots, and snug scoop-neck sweater that exposed the tiny butterfly tattooed on her left breast and plenty of cleavage whenever she’d bend over to dig into her briefcase on the floor.” Da się to przeczytać na jednym oddechu?

Naprawdę nie rozumiem na czym polega fenomen bestsellerów. Oczywiście sięgając po tego typu książkę nie oczekuję Bóg wie czego. To musi być literatura średnich lotów, prosta, potrafiąca przez kilkaset stron przykuć uwagę milionów osób. A nie jest. W przypadku Cornwell dostajemy potwornego gniota.

Podobne wpisy

  • Renko w morde

    To co się działo na polskiej wsi w pierwszych powojennych powiedzmy 20 latach to chyba najmniej przeze mnie znana karta naszej historii. Coś tam wiemy o nacjonalizacjach, kombinatach, PGR-ach, kułakach. Dlatego z zaciekawieniem zabrałem się za zbiór reportaży pt. „Wszystko do wygrania”, choć ze świadomością, że jest to typowa komunistyczna agitka. O socrealistycznej prozie wiadomo…

  • |

    Szarańcza

    Nie lubię tego całego upalnego nudziarstwa gości pokroju Marqueza. Ale jakoś, zupełnie przypadkiem, połknąłem „Szarańczę”. Ta powieść, to tak naprawdę pierwsza większa rzecz późniejszego Noblisty. Zabrałem się za to na spacerze, kiedy Jeremiasz był łaskaw przysnąć. Wciągnęło. Może dlatego, że Marquez jeszcze nie umiał koncertowo nudzić 😉 „Szarańcza” to opowieść o małym miasteczku, Macondo, które…

  • Podzielony islam

    Islam jest podzielony prawie od samego początku. Różnice wydające się nam bardzo niewielkimi, dla muzułmanów stanowią rów nie do przeskoczenia. Szyici i sunnici często żyją obok siebie w przyjaźni, ale czasem te kosmetyczne różnice doktrynalne powodują, że sięgają po broń. Nie jest łatwo zrozumieć istotę sporu tylko z książek. Warto tam pojechać, rozmawiać ze zwykłymi…

  • Żywołapka

    Jarosław Jakubowski jest twórcą operującym słowem na wielu płaszczyznach: jest poetą, dramaturgiem, prozaikiem i dziennikarzem – kolejność jak sądzę jest dyskusyjna, inaczej niż sama lista talentów, którymi został obciążony. Bo talent, uzdolnienie na wyjątkowym poziomie, to w sferze języka nie jest żaden dar, to raczej zobowiązanie do opisu świata takim, jak on jest naprawdę, a…

  • Ostatni list pastora Amesa

    Pastor Ames ma siedemdziesiąt siedem lat, młodziutką żonę, sześcioletniego syna i umiera. Żeby zostawić po sobie ślad w duszy i umyśle dziecka pisze do niego list. Długi list, który Marilynne Robinson zatytułowała „Gilead”, od nazwy mieściny w której wszystko się dzieje i za który dostała nagrodę Pulitzera. Całkowicie zasłużenie.  To genialna, choć naprawdę niełatwa opowieść….

  • Autorzy piekła

    Buchenwald był pierwszym miejscem, gdzie Niemcy wprowadzili w życie chore majaki swojego wodza. Niektórzy twierdzą, że był to najokrutniejszy obóz w całej historii nazizmu. Obóz to brzmi bezosobowo, a przecież za tą fabryką cierpień i śmierci stali konkretni ludzie. Karl i Ilse Kochowie. „Bestie z Buchenwaldu. Karl i Ilse Kochowie – najgłośniejszy proces o zbrodnie…