Wajakhel – nastolatek buduje Miszkan

Dosłownie przed chwilą Żydzi zbudowali złotego cielca, Mosze połamał tablice z przykazaniami. A teraz? Cały lud buduje Miszkan, gdzie może zamieszkać Szechina.

Parsza zaczyna się od przypomnienia (piąty już raz) o konieczności święcenia szabasu. Rabini wnioskują stąd, że szabas jest ważniejszy nawet od budowy Miejsca Obecności. Świętość realizuje się w trzech wymiarach: szabas jest daniną czasu, koheni są daniną ludzką, a dziesięcina i ofiary – daniną przedmiotów. W tej właśnie kolejności. Szabas jest najważniejszy. Szabas jest święty i istniał nawet wówczas, gdy nie istniał jeszcze czas, co tylko pozornie jest paradoksem. Nie rozumiemy do końca natury szabasu, widzimy tylko jego emanację w dotyczącym nas czasie. To świętość nad świętości.

Jak mówi rabin Ari Kahn, „zarówno szabat, jak i Miszkan są ziemskim „domem” Boga. Poprzez włączenie Boskości w nasze życie przybliżamy wybawienie. Oto jest najważniejsza rzecz, jaką Mojżesz przekazał ludowi żydowskiemu po zejściu z góry Synaj. Ta nauka dała im możliwość zbliżenia się do Niekończonego Boga, którego ujrzeli”.

Haszem ustami Moszego nakazał budowę Miejsca Obecności. Co ciekawe, realizatorem i głównym wykonawcą najważniejszych elementów został z woli Najwyższego Besalel. Wówczas trzynastoletni chłopiec, którego talent docenił sam Bóg. To daje nam pewność, że każdy otrzyma w którymś momencie życia szansę na właściwe wykorzystanie swojego talentu…

Podobne wpisy

  • Ki tisa, czyli o sprawiedliwych podatkach

    Trzeci spis ludności Izraela Bóg zarządził zanim Mosze dostał tablice z przykazaniami. Ten fragment Tory mówi nam, jakie według Boga są uczciwe podatki. To podatek pogłówny. Każdy Żyd, mężczyzna co najmniej dwudziestoletni, winien złożyć do kohena pół szekla. „Bogaty nie da więcej, biedny nie da mniej”. Pół szekla to była odpowiednia kwota. Dokładnie tyle, nieco…

  • Ciemna strona służbowego księżyca

    Nie jestem fanem błyskotliwych odkryć spraw oczywistych, nie widziałem żadnego filmu pana Vegi, ale książkę – zbiór wywiadów – „Złe psy. Po ciemnej stronie mocy” przeczytałem z ogromnym apetytem. Po prostu: świetnie to się czyta. Wiadomo nie od dziś, że życie pisze najciekawsze scenariusze, a cóż może być atrakcyjniejszą scenografią niż zakryty na co dzień…

  • Byłem na Marszu Niepodległości

    Chciałem zobaczyć z bliska, jak wygląda polski faszysta. Mimo usilnego wypatrywania, zdartych zelówek i całodniowych poszukiwań: wciąż nie wiem, nie znalazłem na Marszu Niepodległości ani jednego. Widziałem za to kilkanaście tysięcy osób zgodnie krzyczących m. in. „Wolność, Własność, Sprawiedliwość” oraz „Cześć i chwała bohaterom”. Żeby nie było wątpliwości: widziałem także latające kamienie i palący się…

  • |

    Szarańcza

    Nie lubię tego całego upalnego nudziarstwa gości pokroju Marqueza. Ale jakoś, zupełnie przypadkiem, połknąłem „Szarańczę”. Ta powieść, to tak naprawdę pierwsza większa rzecz późniejszego Noblisty. Zabrałem się za to na spacerze, kiedy Jeremiasz był łaskaw przysnąć. Wciągnęło. Może dlatego, że Marquez jeszcze nie umiał koncertowo nudzić 😉 „Szarańcza” to opowieść o małym miasteczku, Macondo, które…

  • Wracam z blogiem

    Jak już niejeden raz – wracam z blogiem. Strona była zawieszona od dawna – nie za bardzo wiedziałem co z nią zrobić. Ni to portfolio, ni to blog, ni to galeria. Koniec z tym. Zostaje blog i nic więcej. Inne sprawy będę poruszał na innych stronach, których linki podaję w prawym rogu strony. Witam i…

  • Leczy? Leczy!

    Bogdana czytam od lat. Jego książki to świetny materiał dla każdego, kto chce poznać konopny temat bez żadnego ideologizowania. „Marihuana leczy” jest taką właśnie książką z pogranicza literatury popularno-naukowej, z dużym akcentem na drugi człon. Czytałem ją już kilka razy i zawsze z tym samym zainteresowaniem. Bogdan Jot jest w środowisku zajmującym się konopiami autorem…