Uważam rze

Wyjątkowo, nie o książce, a o tygodniku. Nowym tygodniku Rzepy. 

Wyszły już dwa numery, więc co nieco można powiedzieć o tej inicjatywie.

Merytorycznie – dziwne. Rzeczpospolita w formie jakiegoś zbioru tekstów, nie zaskakuje niczym, ani nazwiskami, ani tematami, ani linią. A jednak oba numery przeczytałem od deski do deski z ciekawością. Choć nie za jednym posiedzeniem – to nie jest pismo, która zmusza to truchtu z kiosku i wgniata w fotel każąc przeczytać do ostatniej literki. Z drugiej strony, moja Agniesia nie czyta gazet oprócz swoich fachowych periodyków. A to cudo przeczytała. Oba numery. I dzisiaj mi powiedziała, żebym koniecznie kupił trzeci. To wiele mówi na temat atrakcyjności pisma.

Technicznie – okolice tragedii. Korekta o niebo słabsza niż w Rzepie. Pierwszy numer pomijam, bo znam doskonale z autopsji – przy debiucie pojawiają się najbardziej kretyńskie błędy, jakie tylko można sobie wyobrazić. Nie wiem z czego się to bierze, ale moja teoria jest taka, że zbyt długo cyzelowane teksty i łamy po prostu prowokują do błędów. W drugim numerze jest ciut lepiej, ale wciąż rażąco jak na poziom tygodnika, który chce być opiniotwórczy. Pod względem składu – szału nie ma, nic nowego, twórczego, świeżego. Ale też bez poważniejszych wpadek.

Dziennikarsko… Nie wiem. Widać wyraźnie, że jest to pismo sformatowane politycznie, negatywnie. Nie lubi się Tuska (nieśmiało woli się Schetynę), nie lubi się za bardzo PiSu (ale kokietuje się Kaczyńskiego), komuniści są przemilczani, dziwnie to wygląda. Brakuje mi tutaj jakiejś wyrazistości, jakiejkolwiek. Stałego felietonu JKM, Urbana, Dorna, Kwaśniewskiego, Giertycha – kogokolwiek, byle wyrazistego. A najlepiej ich wszystkich razem.

Tygodnik miał być pismem wypełniającym lukę między dziennikami a tygodnikami. To dobry kierunek, ale… Od tygodnika robionego przez tej klasy zawodowców oczekiwałbym na przykład reportażu. Może po prostu dzisiaj już nikt nie umie posługiwać się tym gatunkiem, bo w to, że nie ma czytelników chcących przeczytać dobry reportaż – nie uwierzę.

Podobne wpisy

  • Magia wokół nas

    Najbardziej magiczny region Polski? Większość bez namysłu odpowie: Podlasie. Faktycznie tam jest aż gęsto od ukrytych znaczeń, świątyń wszystkich religii, miejsc mocy i szeptuch, ale… Warto poszukać pradawnych obyczajów i magicznych wierzeń wokół siebie. Wiele z nich przetrwało do dzisiaj, choć zwykle nie zdajemy sobie z tego sprawy. „Magia ludowa z Pomorza i Kujaw” Anny…

  • Tajemnica śmierci „mojej trójki”

    Niedawno rozpływałem się tutaj nad „Mordem na Zimnych Wodach”, pierwszym kryminałem bydgoskiej dziennikarki i pisarki Małgorzaty Grosman. Od tego spektakularnego debiutu minęło już kilka lat i autorka w tym czasie wydała kilka książek, głównie popularnonaukowych. Z ogromną ekscytacją czekałem na nowy kryminał, w którym znów miał się pojawić Andrzej Fąferek – choć tym razem jeszcze…

  • O miłości i innych demonach 

    Dziennikarze często sprawdzają się w prozie. Ich styl można od razu poznać: jest konkretny, zdyscyplinowany, precyzyjny. ?O miłości i innych demonach? to opowieść dziennikarza (zarówno autor, jak i bohater tej książki parają się tym fachem), ale zbudowana tak, że hipnotyzuje, uwodzi i porywa czytelnika w świat zakazanej miłości sprzed wieków. Pod względem tematu, ale i…

  • Historia na czerwono

    Podhalańskie podziemie niepodległościowe, czy szerzej – antyhitlerowskie – było ogromne. Walczyli tam wszyscy: ludowcy, komuniści i narodowcy. Walczył tam „Zawisza”, „Tatar”, „Ogień”. Alfons Filar wybrał jednak monochromatyczną, czerwoną wersję historii, w której jedyną znaczącą siłą była na pograniczu polsko-słowackim partyzantka radziecka. Autor „Za pasem broń. Z dziejów ruchu oporu na Podhalu” to znana postać. Jego…

  • Baba z notesem na wojnie

    Przyznaję: nie czytałem tekstów Wiernikowskiej. Nie czytałem nigdy Wyborczej, nie słucham Zetki. Za to książkę „Widziałam” połknąłem błyskawicznie. Jest świetna. To tak naprawdę zbiór reportaży – lepszych i gorszych, pisanych na serio i takich od niechcenia. Łączy ich jedno: wojna. A tak naprawdę wcale nie wojna, a ludzie, którzy muszą żyć w ciągłym strachu i…

  • Gerritsen w kosmosie

    Trwa mój osobisty karnawał z Tess Gerritsen. I z każdą kolejną powieścią przygoda staje się jeszcze bardziej wciągająca, bardziej hipnotyzująca. w „Gravity” pasjonuje praktycznie wszystko. Znowu Gerritsen mnie zaskoczyła. Znów nie ma tu żadnej otoczki kryminalnej. Jest za to soczysta opowieść o miłości, pasji, bezwzględności, strachu i naturze. Doktor Emma Watson jest lekarzem, w trakcie…