|

Walia, kormoran i śmierć

Są takie książki, które spadają na człowieka jak nagłe, niespodziewane wydarzenie. Zanim zrozumiesz co się stało, już jest po wszystkim. A ty zostajesz na długie godziny, dni, tygodnie z rozmyślaniem, analizowaniem, dekonstruowaniem. Taki jest „Kormoran” Stephena Gregory.

kormoranDość przypadkiem wpadła mi w ręce ta książka, wydana oryginalnie w 1986 roku, a po polsku osiem lat później. Na świecie Gregory jest znany jako autor gatunku zwanego horror fiction. Tylko niech nikogo nie zwiedzie ten „horror” – tutaj jest on używany w znaczeniu chyba pierwotnym, jako strach przed nieznanym, bliżej dzisiejszego znaczenia wyrazu „terror”, niż stada bezmózgich zombi albo innych pił mechanicznych. Za „Kormorana” Gregory dostał Somerset Maugham Award, w latach 90. BBC zrobiła na jej podstawie film, który wygrał dwie nagrody BAFTA Cymru. A w Polsce? Książka praktycznie nieznana, autor nieznany. Nie wiem dlaczego tak się stało, bo – obok oczywiście autorskich przymiotów literackich – olbrzymi ukłon należy się tłumaczce, Elżbiecie Petrajtis-O’Neill.

Samą fabułę – nie zdradzając oczywiście smaczków, które są naprawdę mocne – można streścić w paru słowach. Zmęczone życiem nauczycielskie małżeństwo Anglików, z malutkim dzieckiem, dostaje w spadku od dalekiego krewnego piękny dom w Walii. Warunek jest jeden: muszą się opiekować kormoranem, którego spadkodawca uratował od pewnej śmierci. Co prawda kiedy wujek zmarł z naturalnych (?) przyczyn na swojej łódce, kormoran wydziobał i zjadł mu większość twarzy, ale cóż – pacta sunt servanda. Okazuje się, że zadanie nie jest nawet w części tak proste, jakby się mogło wydawać. Ptak śmierdzi rybami, jest niesamowicie agresywny, inteligentny, ma koszmarne maniery i jest na swój sposób przerażający. Przynajmniej dla dorosłych. Malutki Harry wydaje się zaczarowany kormoranem. Tragedia wisi nad życiem całej rodziny tak ciężko, jak tylko deszczowe chmury nad Walią potrafią. Wisieć i czekać. Powietrze gęstnieje z każdą chwilą.

„Kormoran” to powieść wyjątkowa, zostająca na długo w pamięci – przynajmniej takie mam wrażenie świeżo po lekturze. Uwielbiam powieści, które zostawiają mnie z otwartymi ustami jeszcze długo po przeczytaniu ostatniego zdania. „Kormoran” taki jest.

Kormoran - Stephen Gregory

Kormoran - Stephen Gregory
10

Nastrój

10.0/10

Dialogi

10.0/10

Tłumaczenie

10.0/10

Podobne wpisy

  • Konan Destylator

    Pamiętacie Kira Bułyczowa i jego Wielki Guslar, w którym czasem pojawiały się w sklepie prawdziwe (spełniające życzenia!) złote rybki a wódka leciała z kranów? No to przypomnijcie to sobie w naszym, swojskim, wydaniu, które smakuje na pewno nie gorzej od radzieckiego mistrza ciętego SF. Andrzej Pilipiuk nie jest może językowym żonglerem, ale z całą pewnością…

  • Mścicielka

    Ostatnio żaliłem się, że mam przesyt kryminałem, sensacją, thrillerem. Jak mówią, czym się strułeś, tym się lecz. Wziąłem więc do ręki ?Mścicielkę? Pauliny Olczyk. Rzeczywiście: lekkostrawna opowieść o dziewczynie z bidula, która bierze sprawy w swoje ręce, dała radę odpędzić złe emocje.  W każdym z nas jest głęboko ukryta potrzeba sprawiedliwości, choćby w takim najbrutalniejszym…

  • Dzisiaj takich analiz już nie ma…

    Fundacja Będziem Polakami wydaje serię książek pod hasłem „Ojcowie Wolności”, to przedruki przedwojennych dzieł m.in. Romana Rybarskiego, Wincentego Witosa, Romana Dmowskiego z przedmowami dzisiejszych „odpowiedników” – Kosiniaka-Kamysza, Korwin-Mikkego itd. Seria cieszy się powodzeniem, ale kompletnie nieadekwatnym do tego, jaką uwagą cieszyła się międzywojenna myśl polityczna u komunistów. Zarówno na płaszczyźnie naukowej, jak i popularno-naukowej, towarzysze…

  • |

    Kolejny szczęściarz z Gusen 

    Obóz w Gusen – filia, która przerosła obóz-matkę w Mauthausen – był naprawdę piekłem. Nie był tak wielki i tak znany jak Auschwitz czy Majdanek, ale trafić tam, to był wyrok śmierci. Obóz przyklejony do kamieniołomów stał się grobem dla większości więźniów. Zbigniew Wlazłowski przeżył.  „Przez kamieniołomy i kolczasty drut” to opowieść młodzika, studenta medycyny,…

  • Rotmistrz niezłomny

    Narcyz Łopianowski był bohaterem wschodniego września ’39. Przedwojenny rotmistrz dowodzący uzbrojonymi w butelki z naftą i „regulaminową” broń rozbił wielokrotnie silniejszy oddział Armii Czerwonej. Sami Rosjanie twierdzili, że stracili 19 czołgów i 800 żołnierzy. Łopianowski był przekonany, że czołgów co prawda unieruchomili więcej, ale żołnierzy utłukli mniej. Podejrzewany o współpracę z komunistami napisał w latach…

  • Częściowo świetna powieść

    Wydana w 2007 roku powieść „The Bone Garden” to – naprawdę przykro mi to mówić – jeden z najsłabszych tytułów w dorobku Tess Gerritsen. A szkoda, naprawdę szkoda, bo mogła to być świetna powieść. Chyba pierwszy raz Gerritsen użyła dwóch czasów powieściowych: teraźniejszości i pierwszej połowy XIX wieku. Nic odkrywczego, prawda? Po błyskotliwym cyklu Kate…