Rzecz o beznadziei

W Polsce na chorobach się zwyczajnie zarabia: robią to koncerny, robi to państwo, robią to lekarze. Oczywiście pacjent, który jest poniżany, poniewierany, lekceważony za wszystko obarcza odpowiedzialnością tego, kogo może złapać za rękę: lekarza. Paweł Reszka przygotowując się do napisania książki „Mali bogowie. O znieczulicy polskich lekarzy” poznał szpital od środka. Zatrudnił się jako sanitariusz. Do tego przeprowadził szczere, bo anonimowe rozmowy z dziesiątkami lekarzy, także tych „na stołkach” i urzędnikami odpowiedzialnymi za stan polskiej służby zdrowia. Nawet jeśli jakąś część tych wypowiedzi zmyślił, to i tak obraz wyłania się przerażający i beznadziejny.mali-bogowie-o-znieczulicy-polskich-lekarzy-w-iext48716350

System jest zaprojektowany tak, żeby z gigantycznych pieniędzy przeznaczanych na służbę zdrowia żyło się świetnie wszystkim, oprócz pacjentów. Na szczycie łańcucha pokarmowego są oczywiście ci, którzy trzymają w rękach decyzje warte miliardy złotych. Oni są panami życia i śmierci. Niżej są ci, którzy postanowili uszczknąć z pańskiego stołu i pracując w publicznych placówkach, tak naprawdę zarabiają fortuny w swoich klinikach, przychodniach, poradniach itp. To jest jedna ścieżka. Druga jest bardziej rozciągnięta: od tłustych misiów zarabiających grube pieniądze dzięki kilku wąskim specjalizacjom do młodych lekarzy wypruwających sobie żyły za darmo, żeby tylko móc tłuściochom spojrzeć zza pleców na ręce i czegoś się nauczyć. Młode koty oczywiście słusznie kalkulują, że prędzej czy później zajmą miejsce w elitarnym gronie. Nie przeraża ich długa droga, bo na szczycie jest wszystko: miód i ambrozja, żeby nie wspomnieć o wianuszku dziewic, tylko że zwykle już nie ma sił do korzystania z życia i pozostaje sam zakurzony blichtr nowego audi. Kupuje się audi, a nie wymarzone fury warte kilka razy tyle, bo nie wypada.

Lekarz rezydent: ten system potrzebuje niewolników, czyli stażystów, lekarzy w trakcie specjalizacji, żeby to jakoś funkcjonowało, żeby się nie zawaliło. Jak piramida finansowa – zawsze na dole jest ktoś, kto musi wykonywać najczarniejszą robotę. Nawet jeśli mamy światowej sławy profesora, to ktoś musi mu asystować, ktoś musi jego pacjentów przyjąć i opisać. Nie płaci ci za to? Ale przecież płaci iluzją, że tu masz prestiż, bo pracujesz w wielkiej klinice, tutaj możesz nosić teczkę za sławą i nie bądź taki wyrywny, bo możesz popatrzeć, jak ja operuję. A kiedyś, jak będziesz grzeczny, to będziesz taki jak ja. Reglamentuje się normalność, robi się z niej trudno dostępny towar. Po to, żeby każdy chętnie był niewolnikiem z szansą na awans.

Młodzi pracują więc na dwa etaty i więcej, są uzależnieni od pracy, od przełożonych, od opinii środowiska. Reszka pisze o lekarzu po 70., który wciąż pracuje na dwa etaty i bierze dyżury, choć już dawno nie pamięta po co mu są potrzebne pieniądze. Robi to, bo całe zawodowe życie tak było. A z drugiej strony nie ma następców. Młodzi i zdolni są już za granicą. Albo czekają na wolne miejsce na wymarzonej specjalizacji „lecząc” przeziębienia i bolące kolana w wiejskiej przychodni.

Ten system musi upaść, to jest oczywiste. Problem dla państwa jest taki, że wszyscy wiedzą co nie działa, wszyscy wiedzą dlaczego nie działa i nie ma nikogo, kto by to powiedział głośno, bo naprawa systemu to kwestia kilkunastu lat, szybciej się nie da. A polityk widzi nie dalej niż do końca kadencji. No i też może trafić do szpitala, więc po co się narażać…

Podobne wpisy

  • Kapitan Lingard i domek z kart

    Joseph Conrad rzadko portretował kobiety – w ?Ocalonych? mamy aż dwie mocnymi kreskami narysowane damskie postaci. A poza tym? To co zwykle: morze, mroczne historie i soczyste opowieści.  Król Morza – Tom Lingard – próbuje wzniecić rebelię, żeby odzyskać tron dla swoich przyjaciół, radży Hasima i jego ślicznej siostry. Przygotowane jest wszystko, od amunicji, do…

  • O miłości i innych demonach 

    Dziennikarze często sprawdzają się w prozie. Ich styl można od razu poznać: jest konkretny, zdyscyplinowany, precyzyjny. ?O miłości i innych demonach? to opowieść dziennikarza (zarówno autor, jak i bohater tej książki parają się tym fachem), ale zbudowana tak, że hipnotyzuje, uwodzi i porywa czytelnika w świat zakazanej miłości sprzed wieków. Pod względem tematu, ale i…

  • Przeszłość dopada każdego

    Wiecie jak to jest u Cobena? Jak mamy przed sobą koszmarne zbrodnie, a do wyboru bezwzględnych gangsterów, skorumpowanych polityków-mafiozów, zranionego męża i niepozorną staruszkę, to kto będzie sprawcą? Oczywiście: staruszka. Już tylko za to można lubić Cobena. „One False Move” jest częścią cyklu o Myronie Bolitarze, który razem z Winem uwielbia pakować się w tarapaty…

  • Zbieszczadzeni

    Ponoć ludzi zakochanych w Bieszczadach można poznać po specyficznym sposobie bycia, mówienia, słuchania, trzymania kubka z gorącą herbatą. Mnie to zauroczenie skutecznie ominęło, choć muszę przyznać, że czytając książkę Piotra S. Wiśniewskiego momentami czułem się, jakbym był właśnie tam i właśnie wtedy, kiedy dzieją się opowieści snute w „Zbieszczadzonych”. Pamiętam, jak w liceum Bieszczady kojarzyły…

  • Mścicielka

    Ostatnio żaliłem się, że mam przesyt kryminałem, sensacją, thrillerem. Jak mówią, czym się strułeś, tym się lecz. Wziąłem więc do ręki ?Mścicielkę? Pauliny Olczyk. Rzeczywiście: lekkostrawna opowieść o dziewczynie z bidula, która bierze sprawy w swoje ręce, dała radę odpędzić złe emocje.  W każdym z nas jest głęboko ukryta potrzeba sprawiedliwości, choćby w takim najbrutalniejszym…