Nasi przyjaciele z Frolixa 8
Kolejna z powieści Philipa Dicka, która ma w sobie tyle aktualności, że zapiera dech w piersiach.

Akcja dzieje się w przyszłości, kiedy na Ziemi żyją trzy gatunki człowieka: Starzy, czyli tacy jak my, standardowi ludzie, Nowi – o powiększonych przyspieszoną ewolucją mózgach i Niezwykli, posiadający dodatkowe umiejętności, takie jak choćby telepatia. Nowych i Niezwykłych jest raptem kilka tysięcy, a Starych sześć miliardów. To nie przeszkadza, by trzymać ich w ryzach totalitarnego, obejmującego całą galaktykę państwa. Znów widzimy obozy koncentracyjne, podziemny ruch wyzwoleńczy, tajną policję, ale wszyscy czekają na mesjasza, człowieka, który dziesięć lat wcześniej urwał się ze smyczy i poleciał w kosmos szukać pomocy dla ludzkości. I właśnie wraca, ale nie sam.
Fabuła, jak to u Dicka, przykuwa od pierwszych do ostatnich stron, ale tutaj mamy coś więcej niż standardowy u tego autora miks futurystycznej ewangelii i twardego science fiction podlane testowaniem człowieczeństwa w konkretnym egzemplarzu homo sapiens. W powieści pojawia się rzadki u Dicka wątek romantyczny, na który warto zwrócić uwagę. Bo może on także jest tylko grą pozorów, by pokazać świat od jeszcze innej strony?