Tylko Ojczyzny żal…

Mówią, że Michalkiewicza albo się uwielbia, albo nienawidzi. Mylą się. Ja go zwyczajnie doceniam – jest jednym z najbystrzejszych obserwatorów życia politycznego w kraju, ale w większej dawce jego felietony mnie zwyczajnie męczą. „Niemcy, Żydzi i folksdojcze” to świetny zbiór tekstów, ale pod warunkiem, że rozłożymy go na dłuższy okres. Tak jak ja to zrobiłem i co gorąco polecam.michalkiewicz

O czym pisze Stanisław Michalkiewicz, to generalnie wszyscy wiedzą: naszym udręczonym krajem targają dwie nieistniejące grupy – stronnictwo proniemieckie i prożydowsko-amerykańskie. A nad nimi (pod nimi?) z batem stoją tak samo nieistniejące Wojskowe Służby Informacyjne, zwane pieszczotliwe przez autora Starymi Kiejkutami. Tylko Ojczyzny żal.

Nie wierzę, że istnieją czytelnicy nieznający stylu Michalkiewicza. A mimo wszystko przytoczę parę zdań, bo niektóre są godne upamiętnienia:

(…) Bezpieczniacy mają do kurewstwa jakąś charakterologiczną predylekcję. W przeciwnym razie nie zostaliby bezpieczniakami – bo kurewstwo jest nie tylko charakterystyczną, ale integralną cechą tego zawodu, która z czasem schodzi do poziomu instynktów. Bezpieczniak gotów jest służyć, to znaczy nadstawić się każdemu, kto pozwoli mu umoczyć pysk w melasie, no a kurwa – tak samo. Toteż wrzeszcie doszło do tego, do czego w tej sytuacji dojść musiało – że Wojskowe Służby Informacyjne, które na zlecenie zagranicznych central wywiadowczych przygotowują w naszym nieszczęśliwym kraju polityczny przewrót, a być może nawet kolejny rozbiór Polski w nadziei, że mocodawcy zagwarantują im możliwość daleszego pasożytowania na mniej wartościowym narodzie tubylczym, w charakterze proletariatu zastępczego zmobilizowały sobie kobiety. Oczywiście nie wszystkie, tylko te głupsze – bo te mądrzejsze na takie plewy złapać by się nie dały”.

Niby o „czarnych marszach”, ale czy nie dałoby się tej uniwersalnej myśli przyłożyć do innych, bardzo bieżacych tematów? Sami oceńcie…

Podobne wpisy

  • Trzy stygmaty Palmera Eldritcha

    Fantastyka naukowa nigdy nie kojarzyła im się z literaturą rozrywkową. Wszystko przez to, że zamiast przygodowych fantasy, polecono mi Dicka. W końcówce lat 80. nie było zbyt dużo jego książek na polskim rynku, a wydawcy starannie wybierali z jego twórczości to, co najlepsze. I tak jedną z pierwszych powieści Dicka jakie poznałem, były ?Trzy stygmaty…

  • Trzeba było grać

    Kiedy już wydaje się, że Auschwitz zostało literacko wyeksploatowane do samego końca, pojawia się książka, która nie tylko staje okoniem, ale jeszcze na całym świecie nieźle się sprzedaje. Bo obozy koncentracyjne to wciąż temat niesamowicie nośny komercyjnie. Oczywiście nie robię z tej obserwacji zarzutu, dobrze, że ludzie chcą czytać o tym, co Niemcy robili za…

  • Czystość i zmaza

    Mary Douglas napisała wiele książek dotykających antropologii. Jej rozważania na temat podstaw ludzkiej tożsamości i zasad na jakich wchodzimy w relacje ze światem były i wciąż są bardzo inspirujące. W serii „Biblioteka myśli współczesnej” ukazało się właśnie wydanie drugie poprawione fundamentalnej rozprawy zmarłej już blisko 20 lat temu autorki.  „Czystość i zmaza” to niesamowicie świeży,…

  • Baba z notesem na wojnie

    Przyznaję: nie czytałem tekstów Wiernikowskiej. Nie czytałem nigdy Wyborczej, nie słucham Zetki. Za to książkę „Widziałam” połknąłem błyskawicznie. Jest świetna. To tak naprawdę zbiór reportaży – lepszych i gorszych, pisanych na serio i takich od niechcenia. Łączy ich jedno: wojna. A tak naprawdę wcale nie wojna, a ludzie, którzy muszą żyć w ciągłym strachu i…

  • Piekło jest cały czas tuż obok

    ISIS to było coś niespotykanego. W XXI wieku pojawiła się armia fanatyków, którzy w imię Boga i swojego kalifa siali zło na niespotykaną wcześniej skalę. Podobnie jak w przypadku komunizmu i hitleryzmu statystyki nie robią wrażenia, nie przemawiają do wyobraźni. Pojedynczy człowiek i jego cierpienie budzą nasze emocje. Tak jest z Shirin. Jazydzką nastolatką, która…

  • Kiepścizna Ziemkiewicza

    Szanuję Rafała Ziemkiewicza zarówno jako pisarza („Pieprzony los kataryniarza” na długo zmienił moje widzenie polskiej SF), jak i publicystę („Polactwo” było doskonałą diagnozą naszego status quo). Tym większe rozczarowanie przyniosła mi lektura „Żywiny”. „Żywina” miała być powieścią, jakiej polska literatura po Okrągłym Stole się nie doczekała. Powieścią o „kisielu”, w którym kazali i każą pływać…