Przypadki księdza Henryka

Stefan Pastuszewski to człowiek-instytucja: od kilkudziesięciu lat płodny poeta, prozaik, krytyk, wydawca, animator kultury. Wydawałoby się, że przy tak szerokiej gamie zajęć, jego twórczość musi być „bezpieczna”, nie poruszać tematów kontrowersyjnych. Nic bardziej mylnego. Pastuszewski potrafi wsadzić kij w mrowisko dotykając wciąż niezagojonych ran komunizmu, mentalnej prowincjonalności czy wreszcie pedofilii księży.

Bydgoski literat wielokrotnie udowadniał, że nie istnieją dla niego tematy tabu. Teraz dostaliśmy niewielkich rozmiarów powieść zatytułowaną „Przypadki księdza Henryka”. Główny bohater, sędziwy ksiądz, wraca z misji w dalekiej Amazonce. Ksiądz Henryk pojechał tam dawno temu, by odpokutować straszny grzech, ale też po ludzku uciec przed ludzką pamięcią. Ponad trzydzieści lat temu został bowiem złapany i skazany za „czyn lubieżny”, której ofiarą padła pięcioletnia dziewczynka. Mężczyzna zaklina się, że był to jedyny raz, kiedy skrzywdził dziecko, ale przyznaje, że wielokrotnie łamał śluby czystości fantazjując o dzieciach. Po powrocie do kraju wciąż czuje na sobie ciężar grzechu, prześladuje go sytuacja sprzed kilkudziesięciu lat – zarówno duchowo, jak i bardzo prozaicznie, materialnie. Nikt go nie chce przyjąć do parafii, jest persona non grata. Osiemdziesięcioletni, nikomu niepotrzebny duchowny, na którym ciąży straszne odium. Mieszka w klitce odziedziczonej po mamie, wyprasza drobne posługi u proboszczów, którzy jeszcze chcą z nim rozmawiać. Koszmar schyłku życia i poczucie niezadośćuczynionej skutecznie winy sprawia, że ksiądz Henryk idzie do psychologa. A właściwie do pani psycholog, która próbuje mu pomóc, wyciskając z niego opowieść o tym, co naprawdę wydarzyło się dawno temu. Kiedy duchowny wyrzuca z siebie mroczne wyznanie, okazuje się, że? – sprawdźcie sami! 

Można mieć żal, że „Przypadki księdza Henryka” sprawiają momentami wrażenie zalążka powieści, a nie dzieła skończonego. Objętość książki potęguje to odczucie, ale przecież niekoniecznie celem miała być obszerna wiwisekcja stanu ducha zbłąkanego kapłana. Stefan Pastuszewski w świetny sposób operuje językiem, dowodząc, że doskonale zna środowisko, w którym osadził fabułę – zarówno epizod penitencjarny, jak i dominujący w powieści zapach życia księży średniego szczebla są świetnie nasycone niuansami i językiem, świadczącymi o ogromnej kompetencji warsztatowej autora. Dystans, z trudem maskowany koktajl sarkazmu i ironii oraz zaskakujące elementy humoru rekompensują skromną objętość. Zresztą, czy dzisiaj w dobie kondensacji treści, to nie będzie przez czytelników odebrane jako zaleta?  

Przeczytałem „Przypadki księdza Henryka” jednym haustem. Jest w tej opowieści coś, co sprawia, że losy nie tylko tytułowego kapłana, ale polskiego duchowieństwa in toto, jeszcze po kilku dniach we mnie fermentują, żyją i domagają się uwagi. W dobrej powieści chyba właśnie o to chodzi, żeby zainspirować czytelnika do refleksji, która będzie trwała dłużej niż sama lektura. 

Podobne wpisy

  • Wobec czasów pogardy

    W kontekście okupacji hitlerowskiej często używamy określenia „państwo podziemne”, podobnie zresztą jak później – w czasach Solidarności. Te dwie sytuacje są jednak krańcowo różne. „Wobec czasów pogardy” pokazuje dobitnie, że nawet nie ma co porównywać tych dwóch nielegalnych wobec okupanta struktur. Okupacja przynajmniej mi kojarzy się z bezwzględnym terrorem i prawie totalną inwigilacją. Może to…

  • Jeszcze jedno świadectwo

    Ja wiem, że nie można żyć tylko przeszłością, w dodatku cudzą. Ale czy Holokaust, Shoah był tylko cudzą, zamierzchłą historią? To nie chodzi o miliony Żydów, to chodzi o coś więcej: o Przeznaczenie i równocześnie miliony pojedynczych historii. Niewiele tych opowieści przetrwało, większość rozpłynęła się w chmurach nad krematoryjnymi piecami. Helga Weiss, czeska żydówka chrześcijańskiego…

  • Irak na chłodno

    Szukałem w sejmowej bibliotece czegoś na temat obecnej sytuacji w Iraku. Trafiłem na książkę „Irak wobec zmian ładu na Bliskim Wschodzie a rozwój społeczeństwa obywatelskiego”. Tytuł sugerował, że to jakaś rozprawka niejakiej Pauliny Jagody Warsza, ale wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego i rok wydania 2017 mnie skusił. Nie żałuję, to jedno z najciekawszych opracowań jakie czytałem na…

  • Wolny rynek nie tylko dla dzieci

    Eh, żebym ja tę powiastkę przeczytał w młodości, zamiast pchać sobie w duszę dzielnych Indian, pana Samochodzika i Faraona… Może nie dorobiłbym się siwizny grubo przed czterdziestką. Kto wie. Juniora będę namawiał, żeby to była jedna z jego pierwszych samodzielnych lektur. Dżek jest uczniem podstawówki, ledwo umie pisać i czytać, ale uwielbia rachować. Bez procentów…

  • Hejter

    Jarosław Jakubowski wydał ?Hejtera? w 2020 roku. Powieść trafiła w moje ręce sześć lat później. Szkoda, bo mógłbym w tym czasie przeczytać go kilkukrotnie, ale dobrze, że stało się to teraz, a nie za kilka lat. Albo w ogóle. O ile z chłodnym dystansem przyjmuję do wiadomości, że prawdopodobnie większość Polaków nigdy nie przeczyta „Hejtera”,…

  • Dziennik z piekła

    Wszyscy słyszeli o Tutsi i Hutu, kilkutygodniowej masakrze która kosztowała życie co najmniej miliona ludzi. Ale tak po prawdzie, kto wie gdzie jest Rwanda i co tam chodziło? Ksiądz Vito Misuraca, Włoch, prowadził sierociniec w Kigali, gdzie opiekował się trzydziestoma dzieciakami. Kiedy zaczęło się piekło, cudem uciekł z nimi do Nyanza, ale wtedy już miał…