Nieudana próba zrozumienia

Przyznaję bez bicia: chciałem zrozumieć oszałamiający liczbą sprzedawanych egzemplarzy fenomen literatury ocierającej się (nomen omen) o pornografię. Jako że pod ręką była bodaj fundamentalna dla tego gatunku Suzanne Portnoy, spróbowałem „The Butcher, the Baker, the Candlestick Maker”.

Naprawdę rzadko mi się zdarza nie doczytać czegoś do końca, do ostatniej kropki. Nawet jeśli jest to bardzo źle napisana rzecz, to z szacunku do autora, do wydawnictwa, do siebie samego (w końcu ileś czasu już poświęciłem na lekturę) czytam dalej uparcie rozglądając się za jakimś pozytywnym aspektem. Niestety, przyznaję się do porażki. Tak prostackiej opowieści (rzekomo autobiograficznej!) nie potrafiłbym sobie wyobrazić. Można i da się pisać o seksie, o erotyzmie, o tych wszystkich wilgotnych sprawach bardzo uroczo i emocjonująco. Portnoy pisze tak, jak się rypała z tymi wszystkimi adonisami: bez emocji, nudno, nachalnie. Opowiada swoje historie jak alkoholiczka przy barowym stole.

A ja niestety w takich sytuacjach zmieniam stolik…

Podobne wpisy

  • Naiwnie o naiwnych

    „Freshers” była jakimś wydarzeniem literackim głównie w Walii, choć chyba też w Anglii czytano tę powieść dość powszechnie. Historia trójki przyjaciół wyruszających z małego miasteczka na studia wciągnąć może jedynie nastolatki, a sex drugs rock’n’roll – zwłaszcza tak infantylnie opowiedziane – to zdecydowanie za mało, żeby kogokolwiek zachęcać do tej powiastki. Rzecz wygląda jakby była…

  • Szczękościsk, czyli rozpacz i złość w szkatułce

    Grochowiak wielkim literatem był. A ja tę powieść – „Trismus” – trzymałem na regale od lat nietkniętą. Wreszcie przeczytałem. To jedna z tych nielicznych powieści, po których trudno cokolwiek powiedzieć, bo człowiek na długie tygodnie traci oddech. W największym skrócie, „Trismus” to specyficzny rodzaj dialogu: małżeństwo wspólnie pisze pamiętnik, czy może raczej dziennik, tyle że…

  • Propaganda kontra dowody

    Kilka miesięcy musiała ta książka poczekać na swoją kolej, choć po te z autografami sięgam w pierwszej kolejności. „Gardasil. Faith and propaganda versus hard evidence” dr. Nicole i Gerarda Delepine to solidna szczepionka przed marketingiem koncernów. Na stronie Sejmu można znaleźć wykład pana profesora, który wygłosił na posiedzeniu mojego Zespołu do spraw bezpieczeństwa programu szczepień…

  • Świat jest żaden

    Pisarz w średnim wieku próbuje utrzymać głowę nad powierzchnią. Jest spłukany, w trakcie upadłości konsumenckiej, bez porywającego pomysłu na życie, rozdarty miedzy dwiema kobietami, które od czasów licealnych trzymają jego serce na uwięzi. Dodatkowo mężczyzna przeżywa niesamowicie mocne napady wspomnień, których mieć nie powinien. Czy jest elementem gry zaprojektowanej przez kogoś innego? Czy jest dowodem…

  • Tajemnica tajemnic

    Nie będę ukrywał, że jestem fanem Dana Browna: nikt inny nie potrafi tak uroczo żonglować faktami naukowymi i teoriami spiskowymi. Na ?Tajemnicę tajemnic? czekałem z wypiekami, a kiedy dostałem do ręki tę cegłę (siedemset stron!) czułem, że czeka mnie kilka niesamowitych wieczorów. Czy się zawiodłem? Może trochę. Ale i tak było warto!  Jak pisze Brown,…

  • Oni chcą nas uczyć…

    Tradycyjnie byliśmy państwem opartym na wolności. Kiedy w 1573 roku uchwalaliśmy deklarację warszawską – wielką kartę wolności sumienia – pozostałe państwa Europy jeszcze nie myślały w takich kategoriach. To Polska wyznaczała kierunki, a mogliśmy to robić, bo zewnętrznych wrogów odstraszała silna armia i doskonale operujący zarówno mieczem, jak i dyplomacją władcy. Ci z kolei byli…