Gerritsen w kosmosie

Trwa mój osobisty karnawał z Tess Gerritsen. I z każdą kolejną powieścią przygoda staje się jeszcze bardziej wciągająca, bardziej hipnotyzująca. w „Gravity” pasjonuje praktycznie wszystko.

gravityZnowu Gerritsen mnie zaskoczyła. Znów nie ma tu żadnej otoczki kryminalnej. Jest za to soczysta opowieść o miłości, pasji, bezwzględności, strachu i naturze.

Doktor Emma Watson jest lekarzem, w trakcie rozwodu z mężem – także doktorem. Oboje chcieli sięgnąć gwiazd. Dosłownie – oboje pracują dla NASA, ale Jacka McCalluma z listy potencjalnych astronautów wyeliminowała niegroźna choroba. Na pokład Międzynarodowej Stacji Kosmicznej ma na kilka miesięcy polecieć Emma. Mimo gotowych dokumentów rozwodowych, ich emocje, uczucia wydają się dość labilne.

I wydawałoby się, że mamy do czynienia z jakimś mdłym romansem doprawianym kosmosem. Tym bardziej, że już na ISS spotykamy innego astronautę. Jego właśnie musi wymienić Emma. Mężczyzna musi jak najszybciej trafić na Ziemię, bo jego żona miała ciężki wypadek i umiera. Zdradzę, że nie zdąży. To jest właśnie geniusz Gerritsen: z naprawdę mało istotnego dla całej powieści wątku buduje ona opowieść, która zostaje na długo w głowie. I takich smakowitych wątków jest u niej naprawdę wiele.

Wracając do „Gravity”. Na ISS u jednego z astronautów błyskawicznie rozwija się dziwna choroba. Zaczyna się od niewinnego bólu głowy i czerwonego białka oka. Po kilku dniach Japończyk w koszmarny sposób umiera. Okazuje się, że na Stacji jest „coś”. Niedługo później okazuje się, że to nie wirus, nie bakteria. To coś żyje i jest… w dużej części człowiekiem. Organizm pobiera i adaptuje do swojego łańcucha elementy DNA ofiary, czy raczej gospodarza – host – w którym błyskawicznie się rozwija. Dowództwo natychmiast obejmuje amerykańska armia, a wprost od prezydenta płynie jasny rozkaz: tego czegoś, co może być bronią i zabójstwem całej ludzkości nie wolno sprowadzić na ziemię. Tym bardziej, że… w ostatecznym stadium wygląda jak człowiek.

Czy któryś z astronautów przeżyje? Czy koszmar dostanie się na Ziemię? Co może zrobić Jack, żeby uratować swoją żonę, którą – co oboje właśnie zrozumieli – kocha nad życie?

Tess Gerritsen jest na dzisiaj moim numerem jeden literatury popularnej. Z okładki zwierza się Stephen King: „Tess Gerritsen is an automatic must-read in my house”. Mam to samo.

Podobne wpisy

  • Nowoczesny endek z wysokiego piętra

    Bardzo lubię czytać Ziemkiewicza w celach terapeutycznych. Po prostu, czasem człowiekowi potrzeba legitymizacji i elokwentnego wyrażenia własnych poglądów. Kiedy Ziemkiewicz analizuje zjawiska na polskiej scenie politycznej, w sferze medialnej, personalnej – czuję, jakbym czytał własny, nigdy nienapisany esej dotyczący tych spraw. Lekkość pióra, erudycja codziennego zjadacza niusów także z mniej eksponowanych stron i adekwatna dosadność…

  • Wizjoner bez kręgosłupa

    Lichy, ale skuteczny kombinator, mistrz dworskich gierek. Wyjątkowy wizjoner. Szef hitlerowskiego wywiadu, który uniknął szafotu w Norymbergii. Walter Schellenberg. Lubię wspomnienia, zwłaszcza ludzi, którzy naprawdę mają co wspominać. Schellenberg miał o czym opowiadać. A mimo to jego „Wspomnienia” to trzysta stron bełkotu, którego chyba jedynym zadaniem było ochronić jego własną szyję przed stryczkiem. Jego wizja…

  • Obyśmy dzisiaj inaczej skończyli tę dyskusję…

    Fascynuje mnie ostatnio tygiel intelektualno-polityczny dwudziestolecia międzywojennego. Dzisiaj w porównaniu do tamtych czasów mamy marazm i nudę. Wówczas to biło kilka wulkanów myśli, amplituda była ogromna: od wyjątkowych tępaków strojących mądre miny, do najwybitniejszych umysłów nowożytnych czasów.  Krzysztof Kawalec spróbował zebrać w jednej książce najważniejsze poglądy i prądy międzywojnia. „Wizje ustroju państwa w polskiej myśli…

  • Wrota piekieł

    Znowu wlazłem w piekło. Od lat czytam o obozach koncentracyjnych, pracy, zagłady i próbuję zrozumieć, jak to było możliwe. Wciąż nie wiem. Autobiograficzna opowieść Anji Lundholm „Wrota piekieł. Ravensbruck” mi nie pomogła. Pogłębiła jedynie rozpaczliwe zadziwienie, jakiego rodzaju gatunkiem zwierząt byli ci, którzy te miejsca stworzyli. Ravensbruck był obozem specyficznym z dwóch względów: był to…

  • Czarownicom żyć nie dopuścisz

    Czasem bywa tak, że nadmiar wiedzy szkodzi. Oczywiście nie samemu tej wiedzy posiadaczowi, ale czytelnikom. Przypadek ten dotknął mnie podczas lektury książki profesora Jacka Wijaczki ?Czarownicom żyć nie dopuścisz. Procesy o czary w Polsce w XVII-XVIII wieku?.  Pięknie wydana książka, mocna okładka, szacowna seria wydawnictwa Replika – co mogło pójść nie tak? Profesor Wijaczka niestety…

  • Prawda półostateczna

    Miliony ludzi mieszkają w podziemnych bunkrach, ogromnych miastach-państwach schowanych głęboko pod powierzchnią, na której – rzekomo – wciąż, od kilkunastu lat trwa wyniszczająca wojna między blokiem Wschodu i Zachodu. Konflikt, który rozpoczął się na Marsie, szybko przeniósł się na Ziemię. Walczą głownie blaszaki – roboty bojowe, które produkowane są w podziemnych fabrykach. Ale tematem jest…