Templariusze bez sensu

Paul Christopher jest autorem tłumaczonym na kilkanaście języków, sprzedał parę milionów książek. Jego 'The Templar conspiracy’ zapowiada tytułem więcej, niż faktycznie oferuje. Ale jak ktoś lubi komiksowe opowieści: polecam.

{084871D2-BD3F-4EB0-9732-338EBCC5780F}Img100Historia zaczyna się banalnie. Mężczyzna wchodzi w wigilię na dach rzymskiego budynku, je kanapkę z jajkiem (!), robi sobie drzemkę, włącza przenośne radio, wyjmuje snajperski karabin i zabija papieża. Plus parę innych osób na balkonie, z którego następca Piotra wygłaszał homilię. Szybko się okazuje, że właściwym celem nie był papież, tylko konieczny gość na jego pogrzebie: wiceprezydent USA. Bez sensu? No pewnie, ale chodzi o akcję. W tej powieści brakuje wszystkiego: tła, soczystych bohaterów, sensu – ale nie akcji! 🙂

Jednym z bohaterów jest ksiądz, szef watykańskich służb specjalnych (w powieści są takie, czy w rzeczywistości: nie wiem), który przewiózł broń przez granicę.

„How on earth did you get that through customs?” Holliday said astounded that the priest had brought a pistol with him in his luggage.

Brennan gave a very Italalian shrug. „I travel only n a Vatican diplomatic passport.” He smiled sourly. „Anyway, people suspect all priests are pedophiles, not gunrunners.”

Albo taki fajny dialog o teoriach spiskowych.

„Sounds a little complicated. Don’t you think?” Holliday asked.

„Conspiracies usually are.” Answered Peggy. Holliday laughed. He swung the rental down the ramp at the first Geneva exit off the auto route.

„Conspiracies usually don’t exitst at all,” He said. „They’re just a lot of Internet fantasies.”

„Tell that to Julius Caesar, or what’s-his-name, the guy with the eye patch like yours, the Nazi Tom Cruise played. He and his buddies tried to blow up Hitler.”

„Von Stauffenberg.” Said Holliday.

„A conspiracy only exist when it’s discovered. If it succeds no one knows it was ever there.”

I jeszcze paskudny polski akcent. Bohater jest porwany. Budzi się w małej celi i jest pewny, że jest poza USA. Podejrzewa, że jest w Europie Środkowo-Wschodniej. Testuje swoich strażników.

„Holloa.” Nothing. Not Bulgarian.

„Csak keveset beszelek magyaru.” No response. Not Hungarian.

„Wyliz mi dupe, matkojebca.” Definitely not Polish.

I co, można zarobić miliony dolarów na książce wspomaganej „Google Translator”? Można.

Podobne wpisy

  • Mroczne tajemnice miasta B.

    Jarosław Jakubowski ma wyjątkowy talent. Jest multiinstrumentalistą literackim, bardzo dobrym poetą, wziętym dramaturgiem i czytanym prozaikiem. „Rzeka zbrodni” ukazała się już parę lat temu, ale dopiero teraz miałem ogromną przyjemność zanurzyć się w niej po uszy na ładnych kilka godzin. I nie żałuję ani kwadransa. To doskonale skomponowana, z ogromną lekkością i urokiem napisana powieść…

  • O miłości do życia

    Pamiętam, że pierwszy raz czytałem Ericha Fromma jeszcze w podstawówce, czyli dawno, dawno temu. Później mi przeszło, zafascynowała mnie raczej analityczna, jak mi się wydawało – sucha epistemologia, ale ostatnio znów doceniam myśl tego specyficznego filozofa uprawiającego psychologię, czy może psychologa parającego się filozofią? „O miłości do życia” to zbiór kilku audycji radiowych, w których…

  • Fałszywa hrabina 

    Gdyby ktoś pisał powieść i wymyślił, że główną bohaterką będzie polską Żydówką, która przez kilka lat udaje hrabinę i wodzi za nos niemieckich panów życia i śmierci z Majdanka, krytycy by go zjedli. Zarzut kompletnie nieprawdopodobnej konstrukcji bohaterki byłby z pewnością najlżejszy. A gdyby jeszcze ta rzekoma hrabina była genialną matematyczką i fizycznie wyrwała z…

  • Naprawdę wiesz, że Ziemia istniała sto lat temu?

    Ludwig Wittgenstein jak żaden filozof zmienił mnie dawno temu. Po „Traktacie logiczno-filozoficznym” nic nie było już takie samo. Później wydano nieopublikowane za jego życia „Dociekania filozoficzne”. I byłem pewny, że na tym się kończy dorobek Wittgensteina. Przypadkiem zobaczyłem w księgarni „O pewności” i wiedziałem, że muszę to mieć. „O pewności” to zbiór notatek pisanych przez…

  • Kamień tunguski 

    Znowu Bochus i znowu wyborna zabawa, pełna przygód i mniej czy bardziej spodziewanych zwrotów akcji misja do wykonania. Można powiedzieć, że powieści Krzysztofa Bochusa to odgrzewanie kotletów, ale przecież na tym polega przepis na sukces: wciskamy w gorset gatunku własnego bohatera, doprawiamy oryginalnym zbiorem smaków i smaczków, a następnie patrzymy, jak powstaje przebój. I Bochus…

  • Zimowe opowieści

    „The Winter Ghosts” to kolejna opowieść Kate Mosse osadzona w południowej, górzystej Francji i nawiązująca do czasów katarskiego holokaustu. Po „Labiryncie” nastawiałem się następną epicką historię, a kiedy wziąłem do ręki niepozorną książeczkę, już wiedziałem, że to tylko przystawka. Ale jaka pyszna! Faktycznie, „Zimowe zjawy” – bo pod takim tytułem ukazało się to po polsku…