Coben jak makaron

Wciąż ta sama opowieść, ale wciąż tak przyjemnie jest dać się porwać Cobenowi w podróż po uczuciach, błędach przeszłości, dylematach etycznych i moralnych.

woods„The Woods” Harlana Cobena nie jest częścią serii o Myronie Bolitarze, którą ostatnio tak łapczywie chłonąłem. Ta powieść jest samodzielną historią, ale… Czy jest jakaś poważniejsza różnica między Bolitarem a prokuratorem Paulem Copelandem? Czy jest różnica między Esperanzą a Muse? Trochę rozumiem Cobena. Nie zmienia się zawodników, którzy wygrywają mecz. Jednak czytelnik mógłby się trochę czuć oszukany: bohaterowie są znani, opowieść pan Coben już opowiedział na kilkanaście sposobów, ba – nawet niektóre dialogi wydają się cytatami z innych jego książek. Zastanawiałem się nad tym już podczas przerw w lekturze. Czy można mieć żal do BB Kinga, że nie widział świata poza bluesem? Czy to nie za przewidywalność tak lubimy Woody Allena?

Jak zwykle, o wszystkim w tej opowieści decydują mroki przeszłości. Prokurator Paul Copeland prowadzi sprawę przeciwko dwóm chłopakom z bogatych domów, którzy zgwałcili młodziutką prostytutkę. Domaga się dla nich bezwzględnego więzienia. Ojcowie robią wszystko, żeby nie zniszczyć chłopcom życia. Grzebią w przeszłości Paula. I znajdują historię sprzed dwudziestu lat. Czworo nastolatków podczas letniego obozu idzie do lasu. Nie wraca nikt. Policja znajduje ciała dwojga z nich. Ciała siostry Paula nigdy nie odnaleziono, choć wszyscy są przekonani, że ona także została zamordowana tej nocy przez złapanego później seryjnego mordercę. Problem w tym, że skazany na wieloletnie więzienie morderca przyznał się do innych zabójstw, ale do tego akurat nie. Wychodzi na jaw, że nocną straż pełnił wówczas… Paul. Nie dopełnił obowiązku, bo sam też poszedł do lasu na pieszczoty z ówczesną dziewczyną. Dziewczyną, którą zresztą wciąż kocha, choć się nie widzieli od tamtych czasów. Rozgrzebane rany powodują, że budzą się dawne, już prawie całkowicie wytłumione nadzieje. Paul znów dopuszcza myśl, że jego siostra wciąż żyje.

Does it ring any bells? Jasne, czytaliśmy to już u Cobena nie raz i nie dwa. I co z tego? Z największą przyjemnością czyta się to znów. Coben jak makaron, zmienisz trochę sos i znowu cieszy 🙂

7

Literackość

5.0/10

Akcja

8.0/10

Dialogi

8.0/10

Podobne wpisy

  • Wcale nie taka półostateczna prawda

    Philip K. Dick nie był po prostu pisarzem. Był kimś więcej, zdecydowanie więcej. Ludzi piszących prozę było w historii mnóstwo, ale ludzi piszących historię – zaledwie kilku. W kategorii science fiction był największy. Obok Lema, którego zresztą uznawał za sztuczny byt stworzony przez najdoskonalsze umysły bloku sowieckiego. Sam był półwariatem, półgeniuszem. A „Prawda półostateczna” wydaje…

  • Mistrz przestrzeni

    „Oblicza Wód” Roberta Silverberga to powieść wyjątkowa. Trudno ją zakwalifikować do science fiction, nie jest to fantasy. W moim przekonaniu najbliżej jej do fantastycznego traktatu etycznego, choć to określenie kompletnie nie oddaje sensu książki. Na obwolucie mówi do nas Isaac Asimov: „Tam, gdzie Robert Silverberg jest dzisiaj, science fiction dojdzie dopiero w przyszłości”. Dodam tylko,…

  • |

    Reportaż doskonały

    Dokładnie jak w tytule: „Nadciąga noc” Antoniego Shadida to reportaż doskonały. Definicja gatunku. Nic dziwnego, że dostał Pulitzera. Powinien dostać Nobla. Anthony Shadid jest amerykańskim dziennikarzem pochodzenia libańskiego. Doskonale osadzony w języku arabskim i kulturze islamu obserwował na miejscu ostatnie dni przed amerykańską inwazją na imperium Saddama Husajna, okupację Iraku i pierwsze rebelie. „Nadciąga noc”…

  • Hejter

    Jarosław Jakubowski wydał ?Hejtera? w 2020 roku. Powieść trafiła w moje ręce sześć lat później. Szkoda, bo mógłbym w tym czasie przeczytać go kilkukrotnie, ale dobrze, że stało się to teraz, a nie za kilka lat. Albo w ogóle. O ile z chłodnym dystansem przyjmuję do wiadomości, że prawdopodobnie większość Polaków nigdy nie przeczyta „Hejtera”,…

  • Ramzes XIII. Wiecznie żywy pan obu światów

    Miałem może 12 lat. Może 14. Czytałem Nienackiego, czytałem o Indianach. I wtedy wziąłem z pułki rodziców „Faraona”. Bolesław Prus – nic mi to wówczas nie mówiło. Ale ta powieść na zawsze mnie zmieniła. Chciałem być faraonem, chciałem być pisarzem, chciałem być kapłanem. Przeczytałem ją od tamtych czasów wiele razy. Teraz kupiłem nowe wydanie, w…

  • Zawsze

    Zmarły w 2017 roku Krzysztof Derdowski był twórcą wszechstronnym: prozaikiem, poetą, dziennikarzem, ale i dramaturgiem. Niestety, niewiele jego utworów dramatycznych ukazało się drukiem. Praktycznie jedyną zwartą pozycją jest wydany w 2004 roku zbiór jednoaktówek zatytułowany ?Zawsze?.  We wstępie do zbioru profesor Przemysław Czapliński zwraca uwagę na wyrazistość bohaterów, którym Derdowski każe miotać się w ciasnym…