Afrykańskie obrzędy w centrum Anglii

To moja pierwsza randka z Mo Hayder. Niestety, średnio udana. „Ritual” mnie zmęczył. To po prostu średnio napisana mało błyskotliwa historia. Piszę to z żalem, bo patrząc na zdjęcie autorki spodziewałem się dłuższego romansu 😉

RitualRzecz się dzieje w Bristolu. Policyjni nurkowie znajdują ludzką dłoń. Zaczyna się szukanie reszty ciała. I tak powoli jesteśmy wprowadzani w najpaskudniejszy świat brytyjskiej metropolii: gejowskiej i małoletniej prostytucji, narkomanii, a co najgorsze (choć i najciekawsze) afrykańskim wierzeniom części emigrantów z Czarnego Lądu.

Obcinanie dłoni itp, to jedno, a porządna psychodeliczna wyprawa do inna rzecz. Literatura jest pełna przepięknych opisów takich podróży. Tutaj autorka miała wszystko: powód, bohaterkę, magiczno-afrykańskie tło i mało spenetrowany przez literaturę środek – ibogainę. I co zrobiła? Napisała chyba najgorszy opis narkotycznych przeżyć w historii.

„Ritual” jest napisany bardzo gęsto, jeśli wiesz o czym mówię. To nie jest wada, świetnie to robią np. skandynawscy pisarze, ale w przypadku Hayder taka konwencja strasznie męczy. Autorka prowadzi nas za rękę, nie daje przyjemności zgadywania, przyjemności mylenia się.

Najgorszą wadą „Ritual” są mimo wszystko dialogi. Tak drewnianych dialogów nie czytałem chyba od lat. Żeby nie być gołosłownym:

’Tell me, what do you see when you look into the faces of those girls? Those prostitutes you don’t sleep with enough.’
Caffery frowned. He had to pick up his tobacco pouch and roll a cigarette before he answered. 'I don’t look,’ he said, lighting it. 'I try not to see. I mean, whatever happens, I don’t want to see my own reflection.’
'Yes – because if you see it do you know what you’re really seeing?’
'No.’
'You’re seeing death.’
'Death?’
'Yes. Death. Oh, you still got a choice. But at the moment the choice you’re making is the same as mine.’
'The same choice? I’m not making any of the same choices as you.’
The Walking Man smiled and tossed the last log on to the fire.
'Yes, you are. And for now you’ve chosen death. Yes. That’s what you’re looking for. You’re looking for death.’

Boli? Na całe szczęście Mo Hayder ma chyba świadomość, że nie jest mistrzynią dialogów i używa ich w umiarkowanym zakresie. Tym niemniej z okładki cuda na kiju naobiecywali mi Karin Slaughter, Tess Gerritsen, Michael Connelly i Harlan Coben. Zrobili mnie w konia jak polscy politycy przy każdej okazji.

Ritual by Mo Hayder

Ritual by Mo Hayder
6

Tematyka

8.0/10

Dialogi

3.0/10

Akcja

7.0/10

Podobne wpisy

  • Tylko Ojczyzny żal…

    Mówią, że Michalkiewicza albo się uwielbia, albo nienawidzi. Mylą się. Ja go zwyczajnie doceniam – jest jednym z najbystrzejszych obserwatorów życia politycznego w kraju, ale w większej dawce jego felietony mnie zwyczajnie męczą. „Niemcy, Żydzi i folksdojcze” to świetny zbiór tekstów, ale pod warunkiem, że rozłożymy go na dłuższy okres. Tak jak ja to zrobiłem…

  • Autorzy piekła

    Buchenwald był pierwszym miejscem, gdzie Niemcy wprowadzili w życie chore majaki swojego wodza. Niektórzy twierdzą, że był to najokrutniejszy obóz w całej historii nazizmu. Obóz to brzmi bezosobowo, a przecież za tą fabryką cierpień i śmierci stali konkretni ludzie. Karl i Ilse Kochowie. „Bestie z Buchenwaldu. Karl i Ilse Kochowie – najgłośniejszy proces o zbrodnie…

  • Hipnoza

    Jest jeden, ale za to bardzo istotny, kluczowy powód, dla którego nie byłem fanem Krzysztofa Bochusa: nie znałem jego twórczości. W ogóle przez długi czas stroniłem od literatury rozrywkowej, szukając wielkich prawd w literaturze bardziej wyrafinowanej. Teraz znów potrafię czerpać ogromną przyjemność z czytania powieści, które mają proste, choć szalenie trudne do realizacji, aspiracje: porwać…

  • Pytania o ludzką dumę

    Taką fantastykę lubię. Trudno nawet powiedzieć, że jest to science fiction, bo tej nauki za dużo u Silverberga nie znajdziemy. Jest za to opowieść o tożsamości, sumieniu, szacunku. „W dół, do ziemi” Roberta Silverberga czytam dość regularnie, co jakieś pięć lat wpada mi w ręce i nie pozwala myśleć o czymś innym. To krótka, bardzo…

  • Boża inwazja 

    Istnieją pisarze sformatowani, jednogatunkowi. Philip K. Dick do nich nie należał. Wciskanie go w mimo wszystko ciasną szufladę science fiction to nieporozumienie. Dla Dicka świat robotów, zaawansowanej technologicznie przyszłości, był wyłącznie tłem do opowiedzenia o tym, co dla człowieka jest najważniejsze od samego początku, od zarania ludzkości.  „Boża inwazja” nie jest metaforą. W tym świecie…

  • Wszyscy jesteśmy wariatami?

    „Przygoda w Warszawie” to pierwsza powieść Stefana Kisielewskiego. Powstawała w latach 50., publikowana była wówczas w odcinkach. Pierwszego zwartego wydania doczekała się w Polsce dopiero pod koniec lat 80 (na Zachodzie wychodziła wcześniej). Czy to dobry kawał prozy? Zależy z jakimi oczekiwaniami się do tej książki podchodzi. Ja się nie zawiodłem. Narracja w tej powieści…