Partyzantka na ludowo raz jeszcze

Dalszy ciąg mojej przygody z ludowymi partyzantami spod znaku Batalionów Chłopskich. Znów byłem dwa wieczory w Świętokrzyskiem. Tym razem z oddziałem „Tomasza”.

partyzantyJózef Abramczyk „Tomasz” w swoich wspomnieniach „Partyzanci z kozienickiej puszczy” pisze o swoim oddziale, który walczył w tym samym czasie i prawie tym samym miejscu do oddział „Szczytniaka”. Przygody obu oddziałów, jak pewnie wszystkich partyzantów walczących wówczas z Niemcami, były bardzo podobne. Głód, niedostatek broni i ubrań, strach nie tyle o własne życie, co o życie bliskich i tych, którzy partyzantom pomagali, przeraźliwe zimno i gorąca nadzieja na zwycięstwo.

„Tomasza” odróżniają od „Szczytniaka” dwie sprawy. Przede wszystkim ta książka jest poświęcona temu, co zapowiada tytuł. Czytamy więc o partyzanckich przygodach, radościach i dramatycznych klęskach, ale autor oszczędził nam komunistycznego bajdurzenia. Przywiązanie do Batalionów Chłopskich i niezgoda na wcielenie do Armii Krajowej wynika tutaj nie tyle z różnych wizji przyszłej Polski, co raczej z lokalności, chłopskiego etosu, lojalności wobec pierwszych struktur podziemnego wojska i przysięgi złożonej konkretnym barwom. Dzięki temu dużo lepiej czyta się tę właśnie książkę.

Drugą różnicą jest wrażliwość autorów. O ile „Szczytniak” raczej nie pisał o koszmarze, nie epatował dramatycznymi opisami, „Tomasz” nas nie oszczędza. Jego opisy brutalności Niemców mogą się przyśnić. Mniej delikatnym sugeruję zatrzymać się w lekturze tej notki właśnie tutaj.

We wsi Psary w stodole ojczyma „Bilofa” wszystkich aresztowanych rozebrano do naga, skrępowano ręce i nogi kolczastym drutem i wieszano ich na drągach opartych w poprzek o zapolnice. Tak zawieszonych katowano okrutnie. (…) Ofiarom poprzetrącano kości, pomiażdżono palce, powybijano zęby. Bolesławowi Szewcowi, operowanemu przed dwoma tygodniami na wyrostek robaczkowy, popękały szwy i wypłynęły jelita. Tak okrwawionych i pobitych, wrzucano na wóz jak popadło. Żandarmi deptali po nich, wprost upychali, by wszystkich zmieścić na jednym wozie. (…) Zawleczono ich do gmachu gestapo, gdzie zostali skazani na karę śmierci.

Dramatycznie brzmi opis pacyfikacji wsi, w której mieszkała staruszka, ponad 70-letnia Józefa Bąk. Jej trzej synowie – Bolesław „Sęk”, Józef „Sosna”, Jan „Liść” – i wnuk Henryk „Grzegorz” walczyli w oddziale „Bilofa”.

Gdy żandarmi wyłamywali drzwi, żeby wedrzeć się do domu, córce kazała ratować się ucieczką przez okno, a sama stanęła twarzą w twarz z niebezpieczeństwem. Wywlekli ją brutalnie na podwórko, gdy już zewsząd buchały płomienie.
– Wiemy, że twoi synowie są w bandzie, ale z kim przestają? Mów, ocalisz życie! – wołali hitlerowcy.
Lecz „Matka Partyzantów” milczała. Wiedziała, że milczenie – to jej śmierć, ale wiedziała również, że tylko w ten sposób, milczeniem, ocali życie wielu młodym ludziom – kolegom jej synów, którzy, spędzeni przed dom sołtysa, czekali na wyrok. Wybrała śmierć. Gestapowcy na próżno starali się wydobyć potrzebne im wiadomości. Gdy nie pomagały perswazje, grozili, szargali, włóczyli po podwórzu. Sponiewierana kobieta milczała jak zaklęta. Rozzłoszczeni, ze nic nie mogą z niej wydobyć, chwycili ją za ręce i nogi, unieśli z ziemi i z rozmachem wrzucili do domu, a potem go podpalili.
Józefa Bąk „Matka Partyzantów” spłonęła żywcem.

Podobne wpisy

  • Oni chcą nas uczyć…

    Tradycyjnie byliśmy państwem opartym na wolności. Kiedy w 1573 roku uchwalaliśmy deklarację warszawską – wielką kartę wolności sumienia – pozostałe państwa Europy jeszcze nie myślały w takich kategoriach. To Polska wyznaczała kierunki, a mogliśmy to robić, bo zewnętrznych wrogów odstraszała silna armia i doskonale operujący zarówno mieczem, jak i dyplomacją władcy. Ci z kolei byli…

  • Zderzenie z Innym

    Ryszard Kapuściński od strony z której go nie znałem. Pewnie niewielu z Was zna tę twarz reportażysty. „Ten Inny” to sześć wykładów na temat filozofii opartej na dorobku Emmanuela Levinasa, który jako pierwszy tak wyraźnie pokazał różnice i możliwości przekraczania granic między mną a Innym. Dla Levinasa Innym był każdy oprócz mnie. Trudno mówić o…

  • Częściowo świetna powieść

    Wydana w 2007 roku powieść „The Bone Garden” to – naprawdę przykro mi to mówić – jeden z najsłabszych tytułów w dorobku Tess Gerritsen. A szkoda, naprawdę szkoda, bo mogła to być świetna powieść. Chyba pierwszy raz Gerritsen użyła dwóch czasów powieściowych: teraźniejszości i pierwszej połowy XIX wieku. Nic odkrywczego, prawda? Po błyskotliwym cyklu Kate…

  • Melancholia chroniczna 

    Współczesna poezja zwykle jest dla mnie mało strawna. Zbyt często autorzy pustkę duchową i intelektualną chowają za czasem bardzo widowiskową kaskadą formy. Popisują się językową ekwilibrystyką, ale ich pląsy nie przynoszą nic poza chwilowym uniesieniem brwi. Do rzadkości należą poeci, którzy potrafią wyrzucić na stół całą prawdę, tak bardzo umazaną śluzem języka, jak  potrafią. Bo…

  • Deus Irae

    Pierwsza w tym roku powieść i od razu coś tak dużego kalibru: Phillip K. Dick, na spółkę z Rogerem Zelaznym, w wyjątkowym traktacie teologicznym, osadzonym w świecie postapokaliptycznym. Amerykanie podczas III wojny światowej wiedzieli, że nie mogą jej wygrać. Nikt nie mógł: równowaga sił była taka, że z wojny nikt nie mógł wyjść wygrany. Jeden…