|

Profesor nauk medycznych w pasiaku

Stanisław Sterkowicz – późniejszy profesor nauk medycznych – trafił do jednego z najcięższych obozów koncentracyjnych. W Neuengamme prowadzono brutalne eksperymenty medyczne dotyczące leczenia i zapobiegania gruźlicy, odtruwania skażonej wody pitnej i przeprowadzania transplantacji kości. Zrzut ekranu 2020-11-1 o 18.18.44

Profesor Sterkowicz opisał własne doświadczenia z obozu w książce „Obóz koncentracyjny Neuengamme”, a rok później (2006) wydał także książkę „Kobiecy obóz koncentracyjny Ravensbruck”. Obie książeczki są niewielkich rozmiarów i mają – według założeń autora i wydawcy – pełnić rolę wstępu do tematu dla osób, które dopiero zaczynają poznawać koszmar nazistowskich obozów śmierci.

Obie książki zbudowane są według tego samego schematu. Najpierw autor omawia organizację opieki medycznej w obozach koncentracyjnych, jej umiejscowienie w drabince organizacyjnej SS i całego aparatu nazistowskiego państwa. Później poznajemy – dość oględnie, niestety – zbrodnicze eksperymenty medyczne prowadzone w obozach. A w ostatnich częściach obu książek autor przedstawia sylwetki „lekarzy oprawców”.

Nie są to pozycje naukowe – ale sam autor nazywa je popularnonaukowymi. Moim zdaniem to najgorsze co mógł wybrać. Mając osobiste doświadczenia mógł napisać sążniste wspomnienia, nasycone uwagą skierowaną na kwestie opieki medycznej, skoro był w tej materii ekspertem i pracował w rewirze. Mógł też – jako profesor nauk medycznych – napisać rozprawę naukową z pogranicza historii i medycyny. Wybrał środek. Szkoda.

Podobne wpisy

  • Kanał jak żywy

    Kanał Bydgoski to dla mnie jedno z najważniejszych miejsc. To świadectwo tożsamości całego regionu, wciąż nie do końca odkryte przez samych mieszkańców, nie mówiąc o turystach. Można o nim pisać pod każdym kątem: historycznym, gospodarczym, politycznym, kulturowym, tożsamościowym. Książka Włodzimierza Sobeckiego taka właśnie jest: jak historia Kanału, wielobarwna, wartka, głęboka. „Kanał Bydgoski i Kanał Górnonotecki….

  • Upalnie, krwawo i przekombinowanie

    Jo Nesbo to nowy Stieg Larsson! – krzyczała do mnie okładka. Spojrzałem na obwolutę i wyobraziłem sobie połączenie tego naprawdę bogatego tła jakie pokazał Szwed w pierwszym tomie „Millennium” z ocierającym się o upadek moralny błyskotliwym detektywem. Byłaby to jakaś odmiana po nieskazitelnie odprasowanym redaktorze Blumkviście. Pierwsze fragmenty „The Devil’s Star” (po polsku wyszło jako…

  • Uważam rze

    Wyjątkowo, nie o książce, a o tygodniku. Nowym tygodniku Rzepy.  Wyszły już dwa numery, więc co nieco można powiedzieć o tej inicjatywie. Merytorycznie – dziwne. Rzeczpospolita w formie jakiegoś zbioru tekstów, nie zaskakuje niczym, ani nazwiskami, ani tematami, ani linią. A jednak oba numery przeczytałem od deski do deski z ciekawością. Choć nie za jednym…

  • Doskonała przekąska

    Przyznaję, przegapiłem debiut Charlesa Brokaw. Zacząłem przygodę z tym autorem od jego drugiej powieści. „The Lucifer Code” opowiada o kolejnej – po odkryciu Atlantydy – przygodzie profesora Thomasa Lourdsa. Wydawca już na okładce sugeruje, że mamy do czynienia z nowym, lepszym Danem Brownem. Tytuł powieści też niedwuznacznie odwołuje się do słynnego „The Da Vinci Code”….

  • Czas na tożsamość

    Są autorzy, do których podchodzę z ogromnym szacunkiem, prawie że na kolanach. Wiem po prostu, że czeka mnie intelektualna przygoda na wiele miesięcy, bo po lekturze zostają w głowie pytania i tezy do rozważania przez długi czas. Taki jest Francis Fukuyama, którego „Tożsamość” kupiłem parę tygodni temu i wciąż nie mogę powiedzieć, że wiem, co…

  • Droga do nieba prowadzi przez piekło?

    Fundamentalistyczny mormonizm to nie tylko czasy pierwszych mormońskich proroków. To także XX wiek. Kiedy wierni – już po delegalizacji poligamii w Stanach Zjednoczonych – chowali się w zamkniętych, samowystarczalnych enklawach w USA albo uciekali do Meksyku czy Nikaragui, świat niewiele o nich wiedział. Trwało to co najmniej do lat 80. albo i dłużej. Nie złamały…