Zbrodnie w Mniszku-Grupie 1939-1940

Są takie miejsca zbrodni, do których mam osobisty stosunek. Jednym z nich jest Mniszek, o którym opowiadał mi Witold Domachowski: człowiek, który własnymi rękoma w rzadkim lesie nieopodal Świecia odkrywał prawdę o przerażającej okrucieństwem i skalą niemieckiej zbrodni. Dziwiło mnie, że przez długie lata nie powstała żadna solidna książka na ten temat, jakby nikt nie miał odwagi zmierzyć się z brakiem źródeł, z rażącymi różnicami w szacunkach dotyczących ofiar. I wreszcie jest: monografia Mateusza Kubickiego wydana przez Instytut Pamięci Narodowej. 

To dobra, mocna książka, która zostawia czytelnika z masą pytań. Bo wciąż przecież nie dostajemy odpowiedzi dotyczącej choćby szacunkowej liczby ofiar. Autor sugeruje, że należałoby umieścić ją w przedziale 12-20 tysięcy, ale imienna lista będąca integralną częścią opracowania zawiera raptem niecałe trzysta nazwisk. Tego dylematu monografia nie rozstrzygnęła. 

Jak to się stało, że zwykli ludzie, sąsiedzi, zwozili samochodami do nieczynnej żwirowni w środku lasu setki, tysiące innych zwykłych ludzi, swoich sąsiadów, i mordowali ich strzałami w tył głowy? Co spowodowało, że zbrodnia pomorska, której najbardziej wyrazistym aktem był rozłożony na kilka tygodni mord w Mniszku, była możliwa? Autor opracowania ?Zbrodnia pomorska 1939. Początek ludobójstwa niemieckiego w okupowanej Polsce?, Tomasz Ceran próbował znaleźć odpowiedź na to pytanie. Moim zdaniem jego starania zasługują na uwagę, refleksję, może dyskusję – ale bez wątpienia stanowią istotny wkład w próbę zrozumienia mechanizmu zbrodni. Mateusz Kubicki w swoim opracowaniu zrezygnował z postawienia choćby otwartych pytań tego rodzaju, skupiając się wyłącznie na skrupulatnym, ale bezrefleksyjnym relacjonowaniu wyników archiwalnych kwerend. Niestety uważam, że sam opis, choć ze względu na podjętą tematykę bardzo potrzebny, jest niewystarczający. Po tylu latach (trudno uwierzyć, ale nieuchronnie zbliżamy się do setnej rocznicy tych koszmarnych wydarzeń) warto byłoby wreszcie skończyć z opisem, bo nowych źródeł już nie znajdziemy i skupić się właśnie na wyjaśnianiu mechanizmów pozwalających na transformację zwykłych ludzi w bezlitosne bestie. 

Pomijając moje osobiste oczekiwania i potrzeby, uważam, że opracowanie M. Kubickiego zasługuje na najwyższe uznanie ze względu na ogrom pracy, jaka wyziera z tej monografii. Autor przekopał liczne archiwa, polskie i niemieckie, przeanalizował dostępne zeznania ofiar i sprawców, dokumenty sądowe, w których pojawiał się wątek Mniszka i przedstawił wyniki swoich badań w przystępny sposób. Czytelnik szukający bardzo solidnego, naukowego opracowania, nie zawiedzie się.

Podobne wpisy

  • Kolejne noce w Bostonie

    Dwie noce. Tyle czasu spędziłem z „Vanish”. To już kolejna powieść Tess Gerritsen, która staje się dla mnie numerem jeden w kategorii przyjemnego pożeracza czasu. „Vanish” wyszedł po polsku jako „Autopsja”, co jest moim skromnym zdaniem koszmarnym nieporozumieniem i niesmacznym spłaszczeniem tematu. Vanish to po angielsku znikać. Ale nie tylko: w matematyce vanish oznacza stać…

  • Żydzi tacy już są

    „Pięcioksiąg Izaaka” Angela Wagensteina opowiada to książka niezwykła. Autor spisał po prostu opowieść, jaką o własnym życiu snuł jego przyjaciel Izaak Jakub Blumenfeld. Galicyjski Żyd, który przeżył dwie wojny światowe, trzy obozy koncentracyjne i był obywatelem pięciu ojczyzn. Niesamowite w tej historii jest nie tyle tło – okropieństwo obozów, obłęd komunistów, koszmar ideologii nazistowskiej, plastycznie…

  • |

    Monumentalna, acz lekka przygoda na wakacje

    Przyznam się od razu: jak zobaczyłem prawie tysiąc stron opowieści o jakiejś kompletnie niszowej rewolucji w XVII-wiecznym włoskim mieście, to chciałem odłożyć, nie dotykać, udawać że nie leży na stosiku „do przeczytania”. Tym bardziej, że nazwisko Maciej Hen nie mówiło mi nic. Trochę zachęcała seria „archipelagi”, ale na miły Bóg: tysiąc stron?! A teraz, kiedy…

  • Uwikłani 

    Krzysztof Sidorkiewicz ma dużo do opowiedzenia, bo widział z bliska wiele. Tak głęboka świadomość historycznej kuchni niekoniecznie musi pomagać pisarzowi, może być niestety i tak, że nadmiar wiedzy przytłacza – najpierw twórcę, potem jego bohaterów, a na końcu czytelnika. Czy „Uwikłani”, jego najnowsza, druga w dorobku powieść dźwignęła bagaż doświadczeń autora?  Nie lubię biografizowania literatury,…

  • Droga życia

    Bydgoski rynek poetycki zalewa właśnie fala późnych debiutów. Są wśród nich książki różnego formatu artystycznego, o różnych aspiracjach. Bywają oryginalne i dojrzałe jak tom Witolda Stanisława Kozaka, ale dominują niestety takie, w których zbyt mocno widać przewagę determinacji nad talentem. Nie jest to zarzut, bo przecież nie każdego w kołysce musnęła któraś z lirycznych muz….

  • Strzelanina w cieniu Watykańskich tajemnic

    Wciąż nie mogę się wygrzebać z fascynującej podróży po kiepskich bestsellerach. Tym razem padło na Jamesa Beckera i jego „The lost testament”. W Kairze podczas wyburzania, w piwnicznym sejfie robotnicy znajdują tajemniczy manuskrypt. Okazuje się, że można go odczytać wyłącznie przy użyciu najnowszej techniki – ultrafioletu i zaawansowanych komputerowo sztuczek. Zaczynają ginąć w brutalny sposób…