Chłopiec, który chciał być wiatrem

Znam Julię. Obiecywała mi tę książkę od paru miesięcy, ale dostałem ją do rąk dzisiaj. Przeczytałem. Popłakałem się. Przeczytałem jeszcze raz.e04-moj-tata-mieszka-w-innym

Tata Krzysia zmarł, kiedy ten miał kilka lat. W chwili pisania książki – wspólnie, ale to Krzyś opowiada – chłopiec jest dziesięciolatkiem. Niesamowicie mądrym, wrażliwym, pogodzonym ze sobą i światem chłopcem.

Gdy odszedł tata Darek, to bardzo długo i głośno płakałem. Bardzo za nim tęsknię i pamiętam wszystkie chwile, które spędziliśmy razem. Kiedy byłem mały, bardzo się z tym nie zgadzałem, że tata jest ze mną tak inaczej. Teraz już jest trochę lepiej. Cały czas za nim tęsknię, ale wierzę, że jest przy mnie. Dzięki temu, oprócz anioła stróża, mam jeszcze jego zawsze obok siebie. Z życiem to już tak jest, że los nie zawsze nas słucha. I czasem odchodzi ktoś bliski. Ty wtedy czujesz smutek i złość. Czasami nawet na samego siebie. Ja na przykład po tym wszystkim chciałem być wiatrem. Mama tego nie rozumiała, więc musiałem jej wytłumaczyć. Chciałem być wiatrem, bo on nigdy nie umiera.

„Mój tata mieszka w innym świecie” jest opowieścią Krzysia o rodzinie, sobie samym i otaczającym świecie. Julia nie za bardzo ingerowała w tę historię, widać rytm zdań dziesięciolatka, jego wyobraźnię, wrażliwość, także językową. Nie chcę oceniać roli terapeutycznej czy jakiejkolwiek innej, ale wyłącznie pod względem literackim ta książka jest niesamowicie ciekawa i atrakcyjna dla czytelnika.

Na osobną uwagę zasługuje kwestia edytorska. Dawno nie widziałem tak doskonale wydanej książki. Poczynając na ilustracjach, typografii, grafice, na jakości druku i oprawy kończąc. To arcydzieło. Nie przesadzam. Przypomina mi nieco klimatem jedno z wydań „Małego Księcia”, które miałem w rękach dawno dawno temu. Ta sama magia.

Z książką trojga nominalnych autorów – Krzysztofa Majdy, Tymoteusza Chlebowskiego i Julii Rozworowskiej-Wolańskiej – na pewno się nie rozstanę. Choć mimo obietnic nie przeczytam jej Juniorowi. Za duży ładunek emocji. Wam za to gorąco polecam. Warto, trzeba.

Podobne wpisy

  • Pierwsi byli chłopcy z Kwidzyna

    Przyjmuje się powszechnie, że II wojna światowa rozpoczęła się 1 września 1939 roku. Nie możemy jednak zapominać, że najwięcej ofiar niemiecki terror zebrał wśród dzieci i młodzieży, a pierwszymi, którzy zostali represjonowani byli młodzi, polscy mieszkańcy Kwidzyna leżącego w ówczesnych Prusach.  Po upadku Niemiec przypieczętowanym Traktatem Wersalskim na mapy wróciła niepodległa Rzeczpospolita. Nie wszystkim Polakom…

  • Nowoczesny endek z wysokiego piętra

    Bardzo lubię czytać Ziemkiewicza w celach terapeutycznych. Po prostu, czasem człowiekowi potrzeba legitymizacji i elokwentnego wyrażenia własnych poglądów. Kiedy Ziemkiewicz analizuje zjawiska na polskiej scenie politycznej, w sferze medialnej, personalnej – czuję, jakbym czytał własny, nigdy nienapisany esej dotyczący tych spraw. Lekkość pióra, erudycja codziennego zjadacza niusów także z mniej eksponowanych stron i adekwatna dosadność…

  • |

    Kalifat terroru

    Jakim cudem banda świrów z nożami w zębach była w stanie stworzyć i prowadzić kilka lat twór, który – oprócz waluty i może uznania międzynarodowego – spełniał wszystkie przesłanki, by nazywać go państwem? Nienawidzony nie tylko przez państwa niesunnickie, przez potęgi światowe i wszystkich sąsiadów, ale i przez organizacje takie jak Al-Kaida, Hamas, Hezbollah, rozrastał…

  • Chłopiec, który został geniuszem

    Palec do góry, kto pamięta, że Lem napisał tak specyficzną, wyrywkową autobiografię? Ja przynajmniej zupełnie to przeoczyłem, przypadkiem wygrzebałem w jakimś antykwariacie „Wysoki Zamek” i jestem pod olbrzymim wrażeniem. To książka, do której należy wrócić – tym bardziej w mojej osobistej, intymnej sytuacji pre-ojcowskiej 🙂 Przedwojenny Lwów, rodzina z – jakbyśmy to dzisiaj nazwali –…

  • Pani doktor pisze bestsellery

    Pani doktor zaczęła od harlekinów, skończyła na milionach sprzedawanych powieści nazywanych przez krytykę i wydawców thrillerami medycznymi. Faktycznie Tess Gerritsen, przynajmniej na podstawie „Bloodstream”, pisze oryginalne mieszanki romansowo-kryminalno-sensacyjno-medyczne. Wiem, to brzmi kiepsko – ale naprawdę świetnie się czyta. Idę dalej ścieżką bestsellerów. Gerritsen można kupić w 40 krajach świata i zrobiło to ponad 25 milionów…