|

Za horyzontem zdarzeń

Co za ulga! Istnieje w polskiej literaturze przestrzeń poza kryminałem, sensacją i thrillerem! Mało tego, wciąż powstają książki w nurcie powieści psychologicznej. Jeśli komuś sama ta nazwa kojarzy się z traumatyczną nudą i dłużyznami, koniecznie powinien sięgnąć po książkę ?Za horyzontem zdarzeń? Radosława Rutkowskiego. 

Nie znałem wcześniej tego autora, choć – jak sprawdziłem – miał on już trzy powieści na koncie, zanim zaczął pisać ?Za horyzontem zdarzeń?. To wyjątkowa powieść, która powinna szeroko otworzyć autorowi drzwi do popularności, na którą zdecydowanie zasługuje. Biorąc do ręki tę książkę, nie wiedziałem czego się spodziewać. Wiecie jak to jest, kiedy czyta się kilka czy kilkanaście podobnych gatunkowo książek z rzędu i nagle kolejna kłuje w oczy innością. ?Za horyzontem zdarzeń? zaczyna się bardzo schematycznie. Młody mężczyzna jest zaczepiany przez agresywnych i podpitych napastników tylko dlatego, że ma długie włosy. Od pierwszych zdań byłem rozczarowany. Miałem wrażenie, że to kolejna opowieść o niczym. Jednak po kilku stronach spostrzegłem się, jak bardzo się myliłem, a po kilkudziesięciu następnych nie mogłem przestać czytać. Rutkowski hipnotyzuje, wciąga i porywa myśli czytelnika do swojego świata. 

Nie chcę zdradzić żadnych spojlerów, więc napiszę lapidarnie: główny bohater cierpi na zaburzenie psychiczne, których natury nie poznajemy, ale które objawiają się m.in. tym, że widzi i rozmawia ze swoim alter ego. Sokrates, bo tak ma na imię wyimaginowany rozmówca, zachowuje się wobec naszego bohatera dość agresywnie. Marcin postanawia wyruszyć w podróż do maleńkiej wioski, gdzie mieszka człowiek, który może mu odpowiedzieć na kilka pytań. Od tego spotkania zależy wszystko. 

Jak na powieść psychologiczną, ?Za horyzontem zdarzeń? jest napisana bardzo szybko: tutaj nie ma miejsca na dłużyzny, domysły, sugestie. Dzięki zastosowaniu trudnej, choć bardzo atrakcyjnej formuły narratora pierwszoosobowego widzimy tyle, ile nasz bohater. Musimy się w tym świecie odnaleźć tak samo, jak on. To świetny sposób na zanurzenie czytelnika w realia, które niekoniecznie są takie, jakimi je widzi nasz bohater. 

Eh, aż trudno pisać o fabule tej książki, żeby nie zepsuć przyjemności z lektury. Dwie rzeczy mogę obiecać: wciąga jak cholera, a finisz zaskoczy nawet wytrawnych czytelników Dana Browna. 

Fabuła jest niesamowicie zaskakująca i atrakcyjna, ale dorównuje jej język, którym operuje Radosław Rutkowski. ?Za horyzontem zdarzeń? jest napisana niesamowicie lekko. Widać, że autorowi język nie sprawia najmniejszych problemów: bawi się nim, tak samo jak jego bohaterowie. Odnajdziemy w powieści masę lingwistycznych zaczepek i erudycyjnych mrugnięć okiem do czytelnika, ale co najważniejsze: język jest pasem transmisyjnym opowieści o Marcinie i jego świecie, nie przytłacza i nie dominuje. 

Podsumowując: ?Za horyzontem zdarzeń? Radosława Rutkowskiego to dla mnie absolutnie cudowny oddech od tego, co dzisiaj sprzedaje się najlepiej, a co już dawno zaczęło gonić własny ogon i – póki co – murowany pretendent do pierwszej dziesiątki tegorocznych premier. 

Podobne wpisy

  • Zbrodnie w Mniszku-Grupie 1939-1940

    Są takie miejsca zbrodni, do których mam osobisty stosunek. Jednym z nich jest Mniszek, o którym opowiadał mi Witold Domachowski: człowiek, który własnymi rękoma w rzadkim lesie nieopodal Świecia odkrywał prawdę o przerażającej okrucieństwem i skalą niemieckiej zbrodni. Dziwiło mnie, że przez długie lata nie powstała żadna solidna książka na ten temat, jakby nikt nie…

  • Co jest naprawdę ważne

    Harlan Coben jest jednym z moich ulubionych autorów, przede wszystkim za to, w jaki sposób potrafi wpakować czytelnika do labiryntu bez wyjścia, żeby potem w misterny sposób po opadnięciu mgły mógł on sam zobaczyć mnóstwo drzwi. „No Second Chance” jest bez wątpliwości taką właśnie powieścią. Doktor Marc Seidman budzi się w szpitalu. Okazuje się, że…

  • Wszyscy muszą zginąć

    Dzieciak wchodzi z bronią do szkoły i zaczyna się jatka. Początek mocny, prawda? Pytanie co dalej. Można, jak u Kinga, pociągnąć wątek gry, która ujawni złożone relacje między rówieśnikami i nieprawdopodobnie skłębioną psychikę głównego bohatera, a można, jak Marcel Moss, skończyć na samej masakrze i paru gejowskich scenach. „Wszyscy muszą zginąć” zapowiada się naprawdę dobrze….

  • Kartkówka z historii

    O historii można i należy pisać poważne naukowe rozprawy, oparte o dokumenty źródłowe, relacje świadków i dowody archeologiczne. Oczywiście takie uprawianie historii jest bardzo ważne, ale byłoby tragedią, gdyby przeszłość była domeną wyłącznie naukowców. A jeśli chcemy, by wiedza historyczna trafiła do „zwykłych” ludzi, nieprofesjonalistów, to muszą być ludzie, którzy będą potrafili bez najmniejszej szkody…

  • Stara baśń o naszych korzeniach

    Nie byliśmy nigdy miłośnikami porządnej, udokumentowanej tradycji narodowej. Na zagrodzie każdy równy wojewodzie, a jak trwoga, to do Boga raczej niż do zbrojowni i pod królewskie rozkazy. „Stara baśń” Józefa Ignacego Kraszewskiego miała nadrobić te błędy i uchybienia, choć oczywiście zmienić narodu nie mogła i nie zmieniła.  Historia dzieje się w bardzo zamierzchłych czasach, kiedy…

  • Wbrew wskazówkom zegara

    Czas fascynuje ludzi od zawsze, ale dla Dicka jest jedną z przestrzeni, w których można znaleźć coś ciekawego. Mówi się, że argumenty ad absurdum bywają domeną dzieci i mędrców. Kim był Dick pisząc „Wbrew wskazówkom zegara”?  Pomysł na fabułę jest prosty: w przyszłości zaobserwowano zjawisko, które nazwano Fazą Hobarta. Polega to na odwróceniu osi czasu….