Wszyscy jesteśmy upośledzeni?

Kiedyś, w licealnych czasach, byłem pod ogromnym wrażeniem „O sztuce miłości” Ericha Fromma. Potem czytałem jego różne rzeczy, z różnym wrażeniem. Teraz, po wielu latach abstynencji frommowej strafiły mi się wykłady wydane pod tytułem „Patologia normalności. Przyczynek do nauki o człowieku”. Wykłady z początku lat 50. A jakże aktualne…

frommFromm zajmował się wówczas zagadnieniem, które dla nas dzisiaj jest równie aktualne, co dla Amerykanów pół wieku temu. Czy człowiek, dzisiaj, jest jeszcze zdrowy psychicznie? I co to znaczy być zdrowym psychicznie? Oczywiście są dwie drogi do prowadzące do odpowiedzi. Jedna mówi o społeczeństwie i na jej krańcu jest zwykła socjalizacja: jeśli w społeczności rolniczej trafi się wegetarianin, to oczywiście jest chory psychicznie. Tak samo jak wojownik w buddyjskiej wiosce i filozof w Sparcie. Na końcu drugiej drogi jest pozornie zobiektywizowany zbiór zachowań niedestrukcyjnych i wewnętrzna harmonia: jeśli jestem w stanie żyć ze sobą w zgodzie i nie dążę do samobójstwa – choćby rozłożonego w czasie, jestem zdrowy. Tylko co to znaczy, „ja” w sytuacji, kiedy nie jestem już dodatkiem do maszyny, a mam aspiracje, marzenia wzięte z telenoweli i kolorowych gazet? Najważniejsza wówczas (i dzisiaj!), a pomijana przeze mnie kwestia prawdziwej, sensownej nauki o człowieku to temat na osobny artykuł. Zastąpienie mistyków przez naukowców, przekonanie gawiedzi o wszechwiedzy jednych i drugich, to temat na kolejny wieczór. A rozważania Fromma na temat rzekomego fundamentu ludzkiej duszy – lenistwa, to zostawiam na emeryturę.

 

Jestem pod wrażeniem prostoty, z jaką Fromm wówczas mówił o człowieku.

„Chcę powiedzieć, że celem życia, który odpowiada naturze człowieka w ramach jego egzystencji, jest zdolność do miłości, do używania rozumu, obiektywizmu i pokory, zachowania wolnego od zniekształceń kontaktu ze światem zewnętrznym oraz wewnętrznym. Ten rodzaj związku ze światem jest najbogatszym źródłem energii, poza energią wynikającą z właściwości chemicznych ciała. Nie ma nic bardziej sprzyjającego tworzeniu niż miłość, o ile jest autentyczna. Kontakt z rzeczywistością, pozbycie się fikcji, pokora i obiektywizm w postrzeganiu rzeczy takimi, jakie są, nie zaś rozprawianie o rzeczach, które odrywają nas od rzeczywistości – to zasadnicza podstawa poczucia bezpieczeństwa, poczucia własnego ja, bez konieczności stosowania jakiegokolwiek wsparcia, które miałoby zastąpić nasze poczucie tożsamości”.

 

Fromm miał bardzo ciekawe obserwacje dotyczące rytuału. Uważał, że staliniści i hitlerowcy doskonale wykorzystali naturalną potrzebę rytuału, która w społeczeństwach Zachodu była niezaspokojona. Dodam od siebie, że dzisiaj jest niezaspokojona tym bardziej – co powoduje, że powinniśmy poważnie się obawiać o kondycję i przyszłość społeczeństwa.

„Jeżeli przydarzy wam się wypadek samochodowy, zobaczycie, że wokół zbierze się ze dwadzieścia czy trzydzieści osób. Dlaczego? To wydaje się nie mieć żadnego sensu, ale ja myślę, że ma głęboki sens, ponieważ jest to niemal jedyna szansa, żeby zetknąć się ze śmiercią, z czymś dramatycznym. Jest to najbardziej prymitywna forma dramatu, jaka istnieje, ale przynajmniej taką mamy. (…) W najbardziej trywialnej postaci mamy tutaj kontakt z tym, co jako dramat, rytuał w bardziej rozwiniętej kulturze wyraża się w ten sposób, który przynosi katartyczny skutek”. Katharsis dla Fromma wówczas było czymś niedostępnym. Dla nas dzisiaj jest chyba jeszcze bardziej bajką o żelaznym wilku. „Bardzo nam brakuje jakiegokolwiek kontaktu z realiami życia, ponieważ realia, z którymi się stykamy, to artefakty. To realia konwenansów, a brakuje nam kontaktu z tym, co w większości kultur zapewniała religia lub jakiś jej odpowiednik, a u nas nie ma prawie niczego, o czym warto wspomnieć”.

 

I tym smutnym akcentem zachęcam do lektury prawie dziś zapomnianego człowieka, który widział więcej i umiał o tym pisać…

Podobne wpisy

  • Czas na tożsamość

    Są autorzy, do których podchodzę z ogromnym szacunkiem, prawie że na kolanach. Wiem po prostu, że czeka mnie intelektualna przygoda na wiele miesięcy, bo po lekturze zostają w głowie pytania i tezy do rozważania przez długi czas. Taki jest Francis Fukuyama, którego „Tożsamość” kupiłem parę tygodni temu i wciąż nie mogę powiedzieć, że wiem, co…

  • Niepisana nauka Platona 

    To niesamowite, że w całej historii ludzkiej refleksji nad bytem, głos zabierały tysiące osób, a my wciąż dyskutujemy nad tym, który w tak wielu sprawach jako pierwszy zauważył i opisał prawdziwą istotę świata. No właśnie, czy na pewno ją opisał?  Zadziwiające, że po pierwszych filozofach, którzy czasem z dużą nieufnością zdecydowali się na zapis swoich…

  • Hipnoza

    Jest jeden, ale za to bardzo istotny, kluczowy powód, dla którego nie byłem fanem Krzysztofa Bochusa: nie znałem jego twórczości. W ogóle przez długi czas stroniłem od literatury rozrywkowej, szukając wielkich prawd w literaturze bardziej wyrafinowanej. Teraz znów potrafię czerpać ogromną przyjemność z czytania powieści, które mają proste, choć szalenie trudne do realizacji, aspiracje: porwać…

  • Kosmos. Po prostu.

    Jak każdy z mojego pokolenia kochałem się za młodu w Gombrowiczu. Teraz, po latach sięgnąłem znów po „Kosmos”, którego wówczas kompletnie nie czułem. Dzisiaj mnie pochłonął. Wciągnął. Gombrowicza się kocha lub nienawidzi, to banał, ale warto go mieć cały czas przed oczami. Jak wszystko inne, „Kosmos” – ostatnia jego powieść – jest utkana z bardzo…

  • Trzeba było grać

    Kiedy już wydaje się, że Auschwitz zostało literacko wyeksploatowane do samego końca, pojawia się książka, która nie tylko staje okoniem, ale jeszcze na całym świecie nieźle się sprzedaje. Bo obozy koncentracyjne to wciąż temat niesamowicie nośny komercyjnie. Oczywiście nie robię z tej obserwacji zarzutu, dobrze, że ludzie chcą czytać o tym, co Niemcy robili za…

  • |

    Najczystsze dzieło kryminalnej sztuki

    Wiadomo wszem i wobec, że uwielbiam Tess Gerritsen. Uważam, że to dzisiaj najlepsza na świecie autorka powieści kryminalnych, które zdecydowanie wykraczają poza coś, co z kryminałem kojarzyło się od zawsze. Autorka miewa słabsze momenty, ale „Body double” jest powieścią doskonałą. Oczywiście w swojej kategorii. „Body double” to wydana w 2004 roku powieść będąca częścią serii…