Naddusza trzymająca nas za gardła i serca

Pamiętałem Orsona Scotta Carda sprzed wielu, wielu lat, kiedy z wypiekami czytałem opowieść o młodym Enderze, którego gra miała uratować ludzkość. Później wiedziałem, że autor wpadł w manię, której nie cierpię i został seryjnym pisarzem. Takim co to niby nie potrafi opowiedzieć historii w jednej książce, więc musisz kupić pięć. No i kupiłem ?Pamięć Ziemi?, bo dopiero małym druczkiem było napisane, że to pierwszy tom z jakiegoś cyklu. 

Na szczęście dowiedziałem się o tym dopiero po zamknięciu książki. A to naprawdę konkretny dwustrzałowiec – dwa sympatyczne wieczory w jego towarzystwie dają dużo radości. Czy kolejne tomy połknąłbym z marszu? Pewnie nie? 

Historia dzieje się kilkadziesiąt milionów lat po zagładzie Ziemi. Sto lat świetlnych dalej, ludzie żyją na planecie, którą nazwali Harmonia. Na tej planecie życie się toczy wokół miast, nieco na wzór grecki, ale najciekawsze jest to co zostało z technologii. Wszystko jest kontrolowane przez komputery, energię każdy czerpie ze słońca, ale są ograniczenia. Na przykład takie, że nie istnieją pojazdy kołowe. Nikt o nich nie myśli. No prawie nikt, ale nie chcę zdradzać zbyt wiele. 

Nad tym, żeby ludzie się nie pozabijali, żeby Harmonia nie skończyła jak stara Ziemia, czuwa Naddusza. Przemawia czasem do wybrańców, ale jest coraz słabsza. W końcu od kilkudziesięciu milionów lat steruje rozwojem cywilizacji tak, żeby utrzymać jej poziom poniżej możliwości ekspansji i wymordowania innych. 

I tu się zaczyna opowieść klasyczna dla doskonałego SF: o lojalności, miłości, rodzinie. W mieście, w którym toczy się główna akcja powieści, ciekawie został rozwiązany problem rodziny. Prawo własności do nieruchomości mogą posiadać wyłącznie kobiety. Małżeństw tu nie ma, są partnerzy podpisujący roczne umowy, które oczywiście mogą być przedłużane bez końca. Nie ma też w związku z tym rozwodów, a mężczyźni nie za dużo mają do powiedzenia. Teoretycznie, bo dzieci zostają z ojcami. Przynajmniej zazwyczaj i starsze. Ciekawy świat. 

Ale naprawdę nie o romansach jest ta ballada. Przynajmniej ten tom można przeczytać jako samodzielną historię i jest ona o lojalności, woli przeżycia, przetrwania. 

Podobne wpisy

  • ||

    Dzieci 44. Cześć i chwała bohaterom!

    Historie jakich były tysiące. Jerzy Mirecki, sam będąc bohaterem własnej książki, zebrał po prostu na prawie 500 stronach, prawie 50 wspomnień osób, które na swoim dzieciństwie mają blizny Powstania Warszawskiego. Od małych, kilkuletnich dzieci, do nastolatków, którzy ryzykując życie, czasem zwyczajnie przekłamując własne metryki, szli pod rozkazy Armii Krajowej. Zawsze lubiłem raczej relacje, niż analizy…

  • Zdrowaś Mario

    Nie: marihuana nie jest uniwersalnym lekiem na wszystko. Nie jest też złem wcielonym, choć faktycznie zagraża koncernom farmaceutycznym, bo zbyt często bardzo tania kuracja czyni cuda tam, gdzie gigantycznie droga farmakoterapia przypomina raczej uporczywą terapię, a nie proces mający na celu uzdrowienie człowieka. „Zdrowaś Mario. Reportaże o medycznej marihuanie” Aleksandry Pezdy to spojrzenie na marihuaną…

  • Redaktor 007 i Gang Olsena

    Zachwytów nad ostatnią częścią trylogii Stiga Larssona nie było końca. Że „The girl who kicked the hornets’ nets” to  najlepsza powieść z cyklu, że najlepiej napisana, wciągająca i z niemal baśniowym przesłaniem: Dobro zwycięża, jednostka może wygrać w starciu z wszechwładnymi siłami Złego, choćby oznaczały one najtajniejsze służby i sam rząd. No ba, pewnie że…

  • Flow

    Jasne, że nie jestem obiektywny, bo uwielbiam talent Jarosław Jakubowski od ponad dwudziestu lat. Dokładnie od chwili, kiedy podarował mi „Martę”, swój trzeci tom poetycki, datowany na 2001 rok. Od tego czasu Jarek się niesamowicie rozwinął, jego erudycja budzi podziw i szacunek, kunszt i warsztat literacki robią coraz większe wrażenie, a rozmach gatunkowy sprawia, że…

  • Coben, Nie mów nikomu

    Miała być szybka książka do pociągu i… była. Niesamowicie wciągająca, choć oczywiście jak na bestseller bardzo powierzchowna opowieść o miłości, której czas nie leczy. Doktor David Beck żyje w przekonaniu, że jego dziecięca i młodzieńcza miłość – Elizabeth – nie żyje od wielu lat, zamordowana przez seryjnego mordercę bez powodu, nieco przypadkiem. Ale… Zaczynają się…

  • Strzelanina w cieniu Watykańskich tajemnic

    Wciąż nie mogę się wygrzebać z fascynującej podróży po kiepskich bestsellerach. Tym razem padło na Jamesa Beckera i jego „The lost testament”. W Kairze podczas wyburzania, w piwnicznym sejfie robotnicy znajdują tajemniczy manuskrypt. Okazuje się, że można go odczytać wyłącznie przy użyciu najnowszej techniki – ultrafioletu i zaawansowanych komputerowo sztuczek. Zaczynają ginąć w brutalny sposób…