Małolata, która nas zmieniła

Pamiętam, że w licealnych czasach lektura „Szklanego klosza” to była obowiązkowe przeżycie pewnego rodzaju osób. Nie wiem czym się wyróżnialiśmy, ale z całą pewnością było to coś z kategorii masochistycznego totemu. Sylwia Plath, The Cure, Bauhaus, Dead Can Dance. Jakiś parszywy kanon ludzi szukających czegoś na drugim końcu tęczy.

Po naprawdę wielu latach wróciłem do „Szklanego klosza”. Zdarza mi się wziąć do ręki poezje Sylwii Plath, są naprawdę genialne, ale nie chciałem dotychczas zburzyć monumentu jedynej jej powieści. W mojej pamięci była to niesamowita podróż przez stany umysłu kogoś bardzo podobnego do mnie. Bałem się, że zastanę w tej książce coś banalnego.

I zastałem. Depresja Plath jest banalna tak, jak być powinna. Tak jak jest naprawdę. Tutaj nie ma subtelnej gry emocji, nie obserwujemy „dlaczego” i „kiedy”. Po prostu: dziewczyna z prowincji nagle chwyta Pana Boga za nogi, jedzie do Nowego Jorku, miesza swoją łyżeczką w śmietance korony świata. Chce się złajdaczyć, ale jej nie wychodzi. Wraca do domu i… chce się zabić, ale wcale nie jest to związane z dotychczasowymi przeżyciami, które opowiedziała parę chwil temu. To zupełnie inna historia. Trafia do ekskluzywnego domu wariatów. „Jeżeli nerwica ma polegać na tym, że człowiek pragnie dwóch, zupełnie sprzecznych ze sobą rzeczy naraz, to, owszem, w takim razie jestem wariatką! Wiem, że przez całe życie będę się miotała pomiędzy różnymi, wykluczającymi się nawzajem pragnieniami!”

Kiedyś czytałem tę powieść szukając między wierszami jakiejś nadziei. Mimo wszystko. Choć oczywiście wszyscy wiedzieliśmy doskonale, że autorka chwilę po debiucie naprawdę popełniła samobójstwo.

„Szklany klosz” nie jest tak dobry jak poezje Sylwii Plath. Ale dla nastolatków był kiedyś linią, za którą czekało COŚ.

Podobne wpisy

  • |

    Profesor nauk medycznych w pasiaku

    Stanisław Sterkowicz – późniejszy profesor nauk medycznych – trafił do jednego z najcięższych obozów koncentracyjnych. W Neuengamme prowadzono brutalne eksperymenty medyczne dotyczące leczenia i zapobiegania gruźlicy, odtruwania skażonej wody pitnej i przeprowadzania transplantacji kości.  Profesor Sterkowicz opisał własne doświadczenia z obozu w książce „Obóz koncentracyjny Neuengamme”, a rok później (2006) wydał także książkę „Kobiecy obóz…

  • Debiut mistrza

    Wydana w 1990 roku powieść Harlana Cobena „Play Dead” była jego debiutem. Otworzyła mu drzwi do świata bestsellerów, choć po latach Coben mówi o tej książce z pewnym zażenowaniem. Czy słusznie? W wywiadzie z okazji wznowienia „Play Dead” po 15 latach od premiery, Coben powiedział o tej powieści: My goal here was to write the…

  • Hipnoza

    Jest jeden, ale za to bardzo istotny, kluczowy powód, dla którego nie byłem fanem Krzysztofa Bochusa: nie znałem jego twórczości. W ogóle przez długi czas stroniłem od literatury rozrywkowej, szukając wielkich prawd w literaturze bardziej wyrafinowanej. Teraz znów potrafię czerpać ogromną przyjemność z czytania powieści, które mają proste, choć szalenie trudne do realizacji, aspiracje: porwać…

  • Pojednanie światów

    W skrajnym przypadku mamy do dyspozycji alternatywę: wojnę kultur, dosłowną wojnę co widzimy każdego dnia w różnych częściach świata, albo dialog oparty na wiarygodnych stanowiskach. Jan Paweł II zdecydowanie, bezkompromisowo stawiał na dialog. „Pojednanie światów. Dialog z religiami” to zbiór fragmentów przemówień papieża na temat różnych religii, oczywiście przede wszystkim wiodących na świecie, ale także…

  • Kamień tunguski 

    Znowu Bochus i znowu wyborna zabawa, pełna przygód i mniej czy bardziej spodziewanych zwrotów akcji misja do wykonania. Można powiedzieć, że powieści Krzysztofa Bochusa to odgrzewanie kotletów, ale przecież na tym polega przepis na sukces: wciskamy w gorset gatunku własnego bohatera, doprawiamy oryginalnym zbiorem smaków i smaczków, a następnie patrzymy, jak powstaje przebój. I Bochus…