Weterynarz wskakuje na szczyt

Żeby napisać naprawdę dobrą powieść, trzeba spełnić trzy warunki: dysponować solidnym warsztatem, mieć wiedzę i pomysł. W „Altar of Eden” James Rollins udowodnił, że jest w literackiej ekstraklasie.

Weterynarz polskiego pochodzenia od kilkunastu lat wydeptuje sobie ścieżkę na szczyt. „Altar of Eden” jest pierwszą jego powieścią, jaką przeczytałem. I na pewno nie ostatnią.

altar_of_edenHistoria dzieje się na południowym krańcu Stanów Zjednoczonych. Podczas sztormu na brzeg jednej z wysp zostaje wyrzucony dziwny statek. Lekarz weterynarii, atrakcyjna rzecz jasna i błyskotliwa Lorna Polk zostaje wezwana na miejsce zdarzenia. Przypuszcza, że straż graniczna znalazła we wraku ślad przemycanych zwierząt, ale srodze się zawiedzie. Szefem operacji jest Jack Menard, z którym wiąże bardzo przykre wspomnienia, ale teraz co innego ją oszołomi. We wraku nie ma śladu po załodze, nie licząc krwi w różnych miejscach pokładu. Są za to żywe zwierzęta, mocno niepokojące: zrośnięte małpy, papuga bez upierzenia, wąż z nogami. Lorna odkrywa w jednym z kojców nowonarodzonego jaguara, który jest kilkukrotnie większy niż powinien być w tym wieku. Dochodzi do wniosku, że jego matka uciekła. Zanim zacznie się polowanie na zbiegłe zwierzę, ktoś zdalnie wysadzi w powietrze wrak. Zginie kilka osób.

Nie będę opowiadał historii, bo naprawdę warto samodzielnie ją poznać. Powiem tylko tyle, że Rollins posiada naprawdę ciekawy sposób przekazywania wiedzy, bez nudnych wtrętów. Wiedzy dotyczącej mózgu, DNA, możliwości ingerencji w kod genetyczny, ale i tajemniczej pozostałości „śmieciowego” DNA w naszych zasobach. Ja na przykład nie wiedziałem, że w moim mózgu wciąż są kryształy, podobne do tych, które pozwalają ptakom na orientację w terenie. Albo tego, że anteny w telefonach komórkowych nie byłyby możliwe gdyby nie nauka o fraktalach.

The strange world of quantum physics. Following fractals smaller and smaller, it eventually leads to the subatomic world. In fact, some physicist now believe that the science of fractals could explain away some of the spookiness of quantum theory. Such things like nonlocality and entanglement, how a subatomic particle can be at two places at once, how light behaves both like a wave and a particle. When you get that small, things get weird. But fractals may hold the answer to explaining it all.

Podobne wpisy

  • |

    Brudne motywacje słusznej wojny

    Polityka na najwyższym szczeblu nigdy nie jest jednoznaczna. Doprowadzenie do upadku zbrodniczego reżimu Saddama Husajna to z całą pewnością dobry uczynek. Masowe mordy Kurdów i szyitów, używanie broni chemicznej i biologicznej – to się skończyło. I dobrze. Problem, albo może raczej – ogromnie interesująca sprawa – w tym, dlaczego tak naprawdę Amerykanie, Brytyjczycy, Polacy i…

  • Miniaturki rozum pieszczące

    Denis Diderot, jeden z największych umysłów nowożytnych. I kilka naprawdę jedynie naszkicowanych uwag na różne tematy – od kobiet do niewolnictwa Murzynów – w jednej cieniutkiej książeczce. Pyszna sprawa. A że na okładce jest napisane „O kobietach”? No cóż, takie to były bandyckie czasy początku lat 90. Wewnątrz już jest napisane „O kobietach oraz inne…

  • Ten obok, to kto? 

    „Fale tłumią wiatr” braci Strugackich to dzisiaj już prawie kompletnie zapomniana książka. A szkoda, bo z ręki tych pisarzy nie wychodziły rzeczy mierne. To zawsze był przebłysk geniuszu.  W dalekiej przyszłości, na Ziemi, Maksym Krammerer prowadzi komórkę zajmującą się niewyjaśnionymi wydarzeniami. Bardzo różnego typu. Naukowcy zastanawiają się na przykład nad tym, dlaczego jeden muzyk jest genialny,…

  • Zderzenie z Innym

    Ryszard Kapuściński od strony z której go nie znałem. Pewnie niewielu z Was zna tę twarz reportażysty. „Ten Inny” to sześć wykładów na temat filozofii opartej na dorobku Emmanuela Levinasa, który jako pierwszy tak wyraźnie pokazał różnice i możliwości przekraczania granic między mną a Innym. Dla Levinasa Innym był każdy oprócz mnie. Trudno mówić o…

  • Mizerne danie genialnego kucharza

    Zazwyczaj piszę o przeczytanych książkach od razu. „Serotoninę” odłozyłem kilkanaście tygodni temu. Wciąż nie wiem, jak ją odebrać. Michel Houelllebecq to pisarz wyjątkowy, co do tego nie ma wątpliwości. Ale czy „Serotonina” też jest taka? A może po prostu po „Uległości” poprzeczka była za wysoko? Jest wszystko, co powinno być u tego autora: dekadentyzm, seks,…

  • Zdrowaś Mario

    Nie: marihuana nie jest uniwersalnym lekiem na wszystko. Nie jest też złem wcielonym, choć faktycznie zagraża koncernom farmaceutycznym, bo zbyt często bardzo tania kuracja czyni cuda tam, gdzie gigantycznie droga farmakoterapia przypomina raczej uporczywą terapię, a nie proces mający na celu uzdrowienie człowieka. „Zdrowaś Mario. Reportaże o medycznej marihuanie” Aleksandry Pezdy to spojrzenie na marihuaną…