Przemek Ślizgacz

„Na granicy zmysłów” to książka, po której już nigdy nie spojrzysz na świat tak samo. Fenomenalnie napisany reportaż – tak zachęca okładka książki Przemka Kossakowskiego. Tak – Przemka. A ja, choć miło mi się słucha bajdurzenia Przemka, z ogromną przyjemnością przeczytałbym prawdziwy reportaż napisany przez Przemysława. Bo to co przeczytałem teraz wygląda raczej na naprawdę atrakcyjny monolog do wysłuchania przy paru piwach. Swój urok ma, nie przeczę, ale…

kossakowski_500pxKossakowski robi dla jakiejś kompletnie mi nieznanej telewizji TTV cykl reportaży o różnego rodzaju uzdrowicielach w Polsce i krajach ościennych. Książka miała być tym, czego nie dało się pokazać w ruchomym obrazku. Spodziewałem się, że będzie to opowieść o jakiejś „lekarskiej Atlantydzie”, o zapomnianych prawdach i obrzędach, może o ich skuteczności, a na pewno o gęstej mgle tajemnicy, która spowija medycynę niekonwencjonalną, cokolwiek to może znaczyć. Skoro facet poznał uzdrowicieli, syberyjskich szamanów, szeptunki – to chciałbym też poznać ten świat. A Przemek mi opowiada tylko o sobie, co mogłoby być fascynujące, gdyby wchodził w jakąś głębszą relację ze światem. A nie wchodzi. Stąd najciekawsze historie są poukrywane gdzieś w tle. Gdyby Przemek zostawił na chwilę błazeńską czapeczkę w przedpokoju i na serio posłuchał co mu opowiadają ludzie, rozejrzał się wokół bez tego infantylnego uśmieszku, mógłby napisać reportaż roku, może nawet dekady. Oczywiście biorąc pod uwagę, że dzisiaj już prawie nikt nie umie lub nie ma czasu na pisanie reportaży. Szkoda swoją drogą, że tak piękny gatunek dziennikarski jest w stanie agonii, ale to temat na inny wpis.

Podobne wpisy

  • Obrazkowe „must read”

    „90 najważniejszych książek dla ludzi, którzy nie mają czasu czytać” Henrika Lange to rzecz, która miała być zarówno śmieszna, jak i – mam nadzieję – zachęcająca do lektury opisywanych tytułów. Tak się chyba jednak nie da. Choć przyjemność sprawiła mi sporą. „Wystarczy pół godziny w autobusie i kanon literatury powszechnej masz w małym palcu :-)”…

  • Hejter

    Jarosław Jakubowski wydał ?Hejtera? w 2020 roku. Powieść trafiła w moje ręce sześć lat później. Szkoda, bo mógłbym w tym czasie przeczytać go kilkukrotnie, ale dobrze, że stało się to teraz, a nie za kilka lat. Albo w ogóle. O ile z chłodnym dystansem przyjmuję do wiadomości, że prawdopodobnie większość Polaków nigdy nie przeczyta „Hejtera”,…

  • Zawsze

    Zmarły w 2017 roku Krzysztof Derdowski był twórcą wszechstronnym: prozaikiem, poetą, dziennikarzem, ale i dramaturgiem. Niestety, niewiele jego utworów dramatycznych ukazało się drukiem. Praktycznie jedyną zwartą pozycją jest wydany w 2004 roku zbiór jednoaktówek zatytułowany ?Zawsze?.  We wstępie do zbioru profesor Przemysław Czapliński zwraca uwagę na wyrazistość bohaterów, którym Derdowski każe miotać się w ciasnym…

  • Zbrodnie w Mniszku-Grupie 1939-1940

    Są takie miejsca zbrodni, do których mam osobisty stosunek. Jednym z nich jest Mniszek, o którym opowiadał mi Witold Domachowski: człowiek, który własnymi rękoma w rzadkim lesie nieopodal Świecia odkrywał prawdę o przerażającej okrucieństwem i skalą niemieckiej zbrodni. Dziwiło mnie, że przez długie lata nie powstała żadna solidna książka na ten temat, jakby nikt nie…

  • Zimowe opowieści

    „The Winter Ghosts” to kolejna opowieść Kate Mosse osadzona w południowej, górzystej Francji i nawiązująca do czasów katarskiego holokaustu. Po „Labiryncie” nastawiałem się następną epicką historię, a kiedy wziąłem do ręki niepozorną książeczkę, już wiedziałem, że to tylko przystawka. Ale jaka pyszna! Faktycznie, „Zimowe zjawy” – bo pod takim tytułem ukazało się to po polsku…

  • |

    Chciał wszystko, wyszło nic. Lekarze Hitlera

    Manuel Moros Pena chciał pokazać wszystko – genezę, uwarunkowania, charakter, skutki sprzedania się niemieckich lekarzy nazistowskiej ideologii. W efekcie książkę „Lekarze Hitlera. Zbrodnicza medycyna” czyta się z dużym zdumieniem. Jak można było tak ogólnikowo i powierzchownie potraktować temat, mimo że publikacja ma blisko czterysta stron?  Dla czytelnika zupełnie niezorientowanego w sytuacji być może ta książka…