Możemy cię zbudować

Dick jest mistrzem SF, wiadomo, ale przecież nie tylko. Bywają i takie powieści, w których przyszłość, fantastyka naukowa itp są jedynie osnową dla prawdziwego, uniwersalnego dramatu. Taką powieścią jest właśnie „Możemy cię zbudować”. 

To nie jest kanoniczny utwór Dicka. Oj nie, daleko mu do tych, o których myślimy w pierwszym rzędzie mówiąc o prozie Philipa Dicka. A jednak jest w tej powieści coś, co zostaje na długo. Pod względem formalnym, kompozycyjnym, jest to bardzo niedopracowany, chaotyczny utwór. Nawet biorąc pod uwagę wyłącznie gatunek, trudno jest nadążyć za autorem, bo książka zaczyna się klasycznym science fiction, żeby przejść do konwencji powieści obyczajowej, a skończyć na czymś, co śmiało można nazwać dramatem psychologicznym. 

Czy warto sięgnąć/wrócić do „Możemy cię zbudować”? Warto! Bardzo rzadko Dick pisał o miłości w taki sposób, sceny erotyczne u tego autora można policzyć na palcach jednej ręki. Choć kwestie zdrowia psychicznego, postrzegania świata przez ludzi widzących inaczej niż reszta społeczeństwa pojawiają się w wielu powieściach Dicka, to w tej właśnie powieści dramat człowieka balansującego na krawędzi jest pokazany chyba najbardziej dosadnie, bez chowania się za żadne paranormalne kotary. To dobra powieść. Gdyby nie napisał jej Dick, powiedziałbym, że bardzo dobra. 

Podobne wpisy

  • Światłoczułość

    Sięgałem po ten tytuł z olbrzymimi oczekiwaniami. Nie zawiodłem się. Jeśli rzeczywiście za pseudonimem „Jakub Jarno” kryje się Remigiusz Mróz, to czapki z głów: udowodnił, że potrafi pisać nie tylko dla mas, ale też śmiało porusza się po przestrzeni literatury poważnej, ambitnej, stawiającej przed sobą cele zdecydowanie wykraczające poza rozrywkę.  „Światłoczułość” to niełatwa formalnie opowieść…

  • Jak na debiut…

    Powieść „Call after midnight” była debiutem Tess Gerritsen. Na sławę i miliony musiała jeszcze poczekać prawie 10 lat. Wiem już dlaczego. Generalnie Gerritsen zawsze chciała pisać. Mądrość życiowa kazała jej skończyć studia i zostać lekarzem (i antropologiem – tak nawiasem pisząc), ale to literaturę miała w sercu. Zanim zdobyła popularność na całym świecie, dostała sporo…

  • Blade runner

    Jaką mam pewność, że jestem człowiekiem? Czy fakt, że pamiętam swoje dzieciństwo, przynajmniej pewne jego fragmenty, sprawia, że mogę czuć się lepszy od maszyn? Słynny film „Blade runner” zrobił tyle szkód Philipowi K. Dickowi, że więcej chyba by nie mógł. A czytam, że Dick uwielbiał ekranizację swojej powieści i uważał, że Harrison Ford naprawdę jest…

  • |

    Byliśmy Murzynami Europy?

    Bardzo lubię Svena Lindqvista. Lubię to jak pisze i o czym pisze. „Wytępić całe to bydło” tylko zwiększyło moją fascynację szwedzkim dziennikarzem nie stroniącym od literatury pięknej.  Ta książka jest czymś wyjątkowym. Jest to esej historyczno-filozoficzny, dziennik z podróży, reportaż. Lindqvist znów szuka zła, genezy, warunków, sensu zła w najczystszej postaci. Dwiema osiami jest „Jądro…

  • Miłość i inne powody do zwyrodnienia

    Czy można z miłości zostać kompletnym świrem? Pewnie można, ale nie o takie „świrowanie” akurat chodzi w „Keeping the dead” (po polsku wyszło jako „Mumia”). Tess Gerritsen nie lubi prostych rozwiązań. [uwaga: zdradzam fragmenty fabuły] Syn obrzydliwie bogatego biznesmena, pasjonującego się archeologią, zakochuje się w koleżance podczas wykopalisk w Egipcie. Jednak ta miłość jest nie…